Trzecie Oko – „Dunkierka” (2017)

Dunkierka nim trafiła na ekrany światowych kin – uzyskała miano kultowego dzieła spod dłuta ulubieńca Hollywood Christophera Nolana. Czy faktycznie wywiązuje się obronną ręką i jako produkt może nosić miano filmowego arcydzieła? Kajetan i Adrian spróbują udowodnić swoje racje – przyglądając się tym samym z czego składa się owa Dunkierka.

Podejrzany: Christopher Nolan

Christopher Nolan

Zarzuty: Christopher Nolan nakręcił arcydzieło, które na stałe wpisze się w kanon kina wojennego vs. Dunkierka to przereklamowany, płynący na hypie spektakl dla mas.

Adrian: Wydaje mi się, że nowy projekt Nolana nie ma nic wspólnego z populistycznym, wykalkulowanym produktem dla mas. Ma w sobie za dużo artystycznego zacięcia i autorskiego sznytu brytyjskiego reżysera, który przyzwyczaił swojego odbiorcę do obcowania z kinem nieoczywistym i brutalnym w swojej technicznej prostocie. Taka właśnie jest Dunkierka – piekielnie ambitna wizualnie i niezbyt skomplikowana fabularnie.

Kajetan: Nolan musiał odczuwać ogromną presję. Jako Brytyjczyk, opowiedział jedną z najbardziej pamiętnych porażek wojennych swojego narodu. Dunkierka była przecież symbolem alianckiej porażki, zwycięstwa niepowstrzymanej machiny Hitlera, ale jednocześnie niezwykłej jedności narodu brytyjskiego. W Dunkierce udało mu się nie tylko udźwignąć ten ciężar. Przede wszystkim udowodnił, że o traumach narodowych można opowiadać bez kompleksów. W jego najnowszym filmie czuć, że wróg zbliża się do bram, czuć wręcz jego oddech, ale nigdy go nie zobaczymy –  tak jak i żołnierze, którzy są bohaterami Dunkierki.

Mat. prasowe dystrybutora

Adrian: Sam muszę przyznać, że bliżej mi do nolanowskiego Interstellara – który zmiótł mnie emocjonalnie, wizualnie i na każdej innej płaszczyźnie  – niż dosyć chłodnej i zdystansowanej Dunkierce. Godny podziwu jest zabieg, który już na etapie pisania scenariusza musiał budzić pewne kontrowersje. Film wojenny, w którym nie mamy centralnego bohatera, który mógłby nas przeprowadzić przez piekło nadchodzących ataków wroga.

Naszym bohaterem jest przede wszystkim sama Dunkierka, to ona prowadzi nas przez obraz dostarczając surowej, mięsistej akcji.

Kajetan: Interstellar był niedocenionym filmem, ale mam wrażenie, że to był jeden z bardziej infantylnych, szalonych tripów Nolana. Dunkierka, jak zauważyłeś, jest wyważona, ale nie powiedziałbym, że jest chłodna. Dzięki bardzo personalnemu ujęciu ogromnej akcji ratowniczej, Dunkierka jest bardzo emocjonalnym filmem. Tym większa to sztuka, gdy spojrzymy np. na rolę Toma Hardy’ego, który kilkoma dosłownie linijkami tekstu wykreował postać, która wzbudza emocje. Co sądzisz?

Adrian: Moje zaangażowanie w plot fabularny zawiązało się raczej na samej obserwacji. Dunkierka jest skonstruowana po mistrzowsku, dając szansę widzowi uczestniczyć w kolejnych wojennych sekwencjach. Nie będąc fanem filmów o takiej tematyce – poczułem się kupiony i przede wszystkim usatysfakcjonowany. Co Ciebie zaangażowało najbardziej jako widza Dunkierki?

Mat. prasowe dystrybutora

Kajetan: Trudno mi powiedzieć. Dunkierka to dla mnie obraz pełen, idealnie wyważony, w którym każdy element współgra z innym. Ścieżka Hansa Zimmera z motywem zegarka, który (fun fact) Zimmer nagrał siedząc obok Nolana w studiu, idealnie pasuje do rosnącego napięcia i presji czasu, którą reżyser wprowadza. Podoba mi się także brak protagonisty, ten pozorny chaos fabularny jest fenomenalnym krokiem. Dzięki temu nie czułem się wreszcie jakbym oglądał kolejny sztampowy film wojenny, jak np. Przełęcz ocalonych, która chociaż solidna, była jednocześnie bardzo wtórna. Znakomitym posunięciem jest także brak drastycznych scen – to kolejne zerwanie z pewnym kanonem, za co Nolan zasługuje na szacunek. Dunkierka to po prostu film bardzo przemyślany, dopracowany i wykonany z niespotykaną u innych reżyserów precyzją. I skłaniam się ku temu, że Dunkierkę za kilka lat uznamy za arcydzieło.

Adrian: Masz rację. Pewne zabiegi artystyczne, które wyróżniają Nolana jako reżysera, w tym filmie wygrały idealnie. Stworzono dzięki temu coś kompletnego i wartościowego. Podoba mi się to, że w każdym aspekcie tego widowiska widać, że wszyscy włożyli w to całe serce. Czyżbyśmy się zgadzali w naszym osądzie?

Kajetan: Cóż, na to wygląda. Uznajemy zatem, że Dunkierka to sukces Nolana? Pozwolę sobie wybiec daleko w przyszłość i zadać to pytanie – wyczuwasz Oscary?

Adrian: Według mnie powinien dostać w dwóch kategoriach: reżyseria i muzyka. Te sekcje to pewniaki, w których Dunkierka, jak do tej pory – nie ma sobie równych.

Kajetan: A Harry Styles w roli drugoplanowej…

Adrian: Hmm… wizualnie idealnie odegrał walczącego młodzieńca.

Kajetan: Cóż, nie mogłeś tego lepiej ująć.

Kolejne śledztwo, które otworzyło nowe karty kinematograficznych akt za naszymi detektywami.

Jakiemu tematowi powinni się przyjrzeć w następnym odcinku Trzeciego Oka? Może tym razem nowe poszlaki zaprowadzą ich w terytoria komedii? Horroru?

 

Stay tuned!

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany