Gwiazdy polskiego rocka: Kazik Staszewski

Natalia Rieske: Kult, Kazik Staszewski i Stanisław Staszewski – to pierwsze, co przychodzi mi na myśl, kiedy przypominam sobie o czasach licealnych. Wiadomo, że wcześniej śpiewało się fragmenty piosenek: Wyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni, gdy nie ma w domu dzieci, to jesteśmy niegrzeczni, czy też: Na głowie kwietny ma wianek, w ręku zielony badylek, a przed nią bieży baranek, a nad nią lata motylek. Jednak zawsze było to śpiewanie bez większej świadomości, że te utwory śpiewa Kazik, który w aktualnie jest mi tak bliski. Moja przygoda z jego twórczością jest dość krótka, ale to chyba ze względu na to, że przez długi okres nie chciałam zagłębić się w tę muzykę. Do momentu, w którym przez przypadek nie usłyszałam piosenki Nie dorosłem do swych lat z tekstem: (la la la la) wszystko prostsze, gdy się śpiewa i gra – od razu pokochałam utwór i tekst, wiedziałam, że to ten moment, w którym Kazik Staszewski staje się mi bliski. Pamiętasz swoje początki z utworami Kultu?

Karolina Kozłowska: Gdy o tym myślę, odnoszę wrażenie, że muzyka Kultu towarzyszyła mi od zawsze. Jakież było moje oburzenie, gdy kiedyś w czasach gimnazjalnych rozmawiałam z kolegą i on stwierdził, że nie kojarzy Kazika Staszewskiego. Wydało mi się to po pierwsze niemożliwe (Czy on spędził pół życia w jaskini? Przecież nawet w komercyjnych stacjach radiowych leciał wspomniany przez Ciebie kawałek – Dzieci), a po drugie pomyślałam, że tak nie przystoi. Nie chodzi tu już nawet o gust muzyczny, ale Kazik wraz z Kultem stali się głosem dwóch pokoleń Polaków i przynajmniej ja uważam, że wypada go znać tak, jak inne ważne postaci tworzące w naszym kraju. Kazik nie jest już tylko muzykiem. To człowiek-instytucja. Apogeum mojego zachwytu twórczością Staszewskiego przypada, podobnie jak w Twoim przypadku, na czasy liceum. Koronne były dla mnie utwory Mieszkam w Polsce i Arahja. Pamiętam, że interpretację tego pierwszego umieściłam nawet w swoim konkursowym eseju dotyczącym polskiej tożsamości narodowej.

Choć będzie to zadanie karkołomne, to może pokusimy się o wybranie kilku naszych ulubionych piosenek Kazika? Najwięcej moich faworytów znajduje się na albumie Mój wydafca. Należą do nich bardzo energiczne Ręce do góry i Gaz na ulicach, ale przede wszystkim Lewe lewe loff – szczególnie bliska mi piosenka, która stała się dla mnie i moich przyjaciół hymnem spędzanych nad morzem wakacji w 2013 roku. Piękny tekst oddaje sytuację, w której chyba każdy z nas się kiedyś znalazł.

Przed chwilą o tym śniłem
Że na jakimś dworcu wszystko zostawiłem
Niewiadomy niepokój obudził mnie
Dlatego teraz siedzę i piszę
Ale żadne słowa tego nie opiszą
Co poczuć może człowiek ciemną jesienną nocą
Dlatego już kończę ten list
Listopad 1993

Wymieniłabym także Hej czy nie wiecie, Wódkę czy Królową życia. Warto wspomnieć też o jednej z nielicznych piosenek miłosnych, które wyszły spod pióra Staszewskiego. W ślicznym utworze Do Ani w prostych, ale celnych słowach opowiada o swoim uczuciu do późniejszej żony.

 

Natalia: U mnie wszystko zależy od dnia. Wczoraj na przykład była to Arahja i Celina. Będąc przy Arahji, muszę przyznać, że nie jestem zwolenniczką coverowania utworów, jednak niedawno usłyszałam tę piosenkę w wykonaniu Kasi Nosowskiej –  jestem zachwycona i chętnie posłuchałabym jej w duecie – Nosowska&Staszewski. Powracając do tematu ulubionych piosenek, myślę że teraz do grona faworytów na pewno zaliczyć mogę Brooklyńską Radę Żydów, Maria ma syna, 6 lat później czy Jeźdźców.

 

 

Jednak szczególną sympatią i szacunkiem darzę te utwory, których twórcą tekstu jest ojciec Kazika – Stanisław Staszewski. Wyjątkowe są dla mnie piosenki W czarnej urnie czy Dziewczyna się bała pogrzebów. Ukazują one niezwykłą inteligencję Staszewskich.


Tak długo szukać i tak dziwnie nagle znaleźć się,
Choć tak co wiosnę jest – to jednak cud.
Noc całą biały diabeł na kieliszka tańczy dnie,
W dzień czekasz u starego parku wrót.
Brzeg oceanu marzeń znaczy połamany płot,
Jak kipiel morskich pian – uliczka bzów,
Lecz nagle pęka cisza, a kto wie, ten pozna w lot –
Pogrzebny dzwon, no cóż – nie przyjdzie znów…

Za każdym razem, gdy słucham płyty Kult. Unplugged – po prostu marzę, by znaleźć się na tym koncercie. Miałaś tę możliwość, czy tak jak ja na liście planów masz punkt, w którym znajduje się koncert Kultu?

 

Karolina: Tak się składa, że byłam na koncercie Kultu wiele razy. Zarówno plenerowych, jak i klubowych, a nawet na koncercie unplugged. Szczególnie miło wspominam ten z Jarocin Festiwalu 2014, ale bardzo dobrze bawiłam się na każdym występie w łódzkiej Wytwórni, na którym byłam. Są to wydarzenia na pewno specyficzne. Panuje na nich rodzinna atmosfera – wieloletni fani przyprowadzają swoje dzieci, spotykają starych znajomych. Jest taki zwyczaj na koncertach, że można przekazać zespołowi na karteczkach dedykacje. Pamiętam, że ja kiedyś zamówiłam dla swoich przyjaciółek piosenkę Krew Boga. Pomimo tego, że panowie są już w branży 35 lat, to wciąż za każdym razem dają z siebie wszystko. Koncerty te to prawie trzygodzinne spektakle – chyba nikt nie gra tak długo, jak Kult. Kazik przemierza scenę wzdłuż i wszerz, melorecytując piosenki i choć trzeba przyznać, że zaangażowanie i energię ma wciąż jak u dwudziestolatka, to zdrowie Staszewskiego już ciut niedomaga. Artysta ma problemy ze słuchem i pamięcią – bez skrępowania czyta teksty utworów z kartek. W sumie trzeba przyznać, że przy takiej ilości kawałków, jakie napisał, każdy mógłby mieć problemy z ich zapamiętaniem, bo Kult zawsze gra zarówno swoje największe przeboje, jak i najnowsze numery. Co w związku z tym sądzisz o najnowszym wydawnictwie kapeli Wstyd?

Natalia: Wstyd, to płyta, do której – mimo już kilkakrotnego przesłuchania – nadal się przekonuje. Wciąż do niej powracam i staram się wyłapać nowe rzeczy, obawiam się jednak, że nie jest to do końca płyta w moim guście.

 

Bardzo dużym plusem są dla mnie wszystkie instrumenty dęte, które zdecydowanie przeważają na płycie. Jest ich znacznie więcej niż gitar, co sprawia, że jest także więcej głosu Kazika. Dają one bardzo ciekawy i nowy ton, już na samym początku, w utworze otwierającym płytę – Jeśli będziesz tam. Kolejny plus, to mój ulubiony utwór – obie części Pękniętego domu. Jaki jest Twój stosunek do najnowszej płyty, masz jakieś ulubione utwory, co sądzisz o tekstach?

Karolina: Myślę, że jest to solidny album. Podoba mi się, chociaż nie należy do moich ulubionych. Ma swoje lepsze i gorsze momenty, ale jest na wskroś KULTowy. Stylu tego zespołu nie da się podrobić, tylko oni potrafią tak pisać piosenki, ale też zawiera pewne innowacje, co pokazuje, że kapela mimo wszystko nadal idzie do przodu, a nie stoi w miejscu i odcina kupony od dawnych sukcesów. Siłą rzeczy Wstyd jest kontynuacją krążka Prosto z 2013 roku. Kazik jawi się tutaj niezmiennie jako uważny obserwator rzeczywistości, którą opisuje w sposób przewrotny, a niekiedy nawet kąśliwy. Pojawia się cała paleta tematów – wydaje się, że najwięcej miejsca zostało poświęcone obecnej sytuacji politycznej i społecznej w Polsce. Nietrudno zauważyć, że Staszewski nie jest zwolennikiem sposobów rządzenia obecnej partii stojącej na czele państwa. Dużo uwagi poświęca też różnorodności wśród ludzi – eklektyzmu opartego na innych zainteresowaniach, usposobieniu, zajęciach, czy orientacji seksualnej, co pokazuje ironiczny kawałek Dwururka. Moimi faworytami są To nie jest kraj dla starszych ludzi i singlowy Madryt. Wydaje mi się, że są to chyba najbardziej barwne numery na całej płycie. Co ciekawe, została wydana płyta z różnymi wersjami Madrytu właśnie – interpretacjami i wariacji na temat tego utworu stworzonych przez zaprzyjaźnionych muzyków, których Kult zaprosił do współpracy. Kazik Staszewski to przede wszystkim Kult, ale artysta ten jest na tyle płodny twórczo, że udzielał się też w innych projektach – Kazik na Żywo, Kazik i Kwartet ProForma czy El Dupa. Jeśli o mnie chodzi, to uwielbiam kawałek Plamy na słońcu KNŻ i Gorzki płacz Kwartetu. A Ty co o nich sądzisz?

 

Natalia: Z wyżej przez Ciebie wymienionych najbliższa jest mi twórczość Kazika oraz Kazik na Żywo. Szczerze mówiąc, nigdy w 100% nie zagłębiłam się w albumy Kwartet ProForma, pomimo tego, że od dawna wiem, że mam to do nadrobienia.  Kazik to przede wszystkim jedne z moich ulubionych utworów – Spałam się, Maciek ja tylko żartowałem, fenomenalny duet z Edytą Bartosiewicz, który chyba towarzyszy mi od zawsze, czyli Cztery pokoje. Czy w końcu moja ukochana piosenka, która jest dla mnie kwintesencją twórczości Kazika – Gdybym wiedział to co wiem. Coś pięknego, nie wiem, czy wcześniej słyszałam Staszewskiego tak bardzo lirycznego, melancholijnego i do bólu szczerego.

Kiedy nauczyłem się jak te torby swe nieść,
Zrozumiałem, że tak nie ma aby obie prawdy mieć
Tylko tyle i aż tyle nauczyłem się tu
Życie dając jednocześnie też odbiera każdemu

Solowa twórczość Kazika to dla mnie przede wszystkim prawda i szczerość – teksty, w których wokalista jako obserwator wyciąga te najciemniejsze strony życia na światło dzienne. Pamiętam, jak kiedyś czytałam, że podczas jednego z wystąpień w Sopocie Kazik chciał się sprzeciwić playbackowi i zamiast mikrofonu w dłoni trzymał suszarkę do włosów. Genialne!

Kazik to także chaotyczna piosenka ułożona z kilkudziesięciu porozrzucanych myśli, czyli fenomenalne 12 groszy.

Drugi grosik dla chudzinek, nie jedzą kolacji
Zgredzi leżą pijani, ja pakuję w ubikacji
Trzeci grosik dla żołnierzy na straży Macierzy
Pruszków kontra Wołomin, sędzia od obu bierze
Czwarty grosik dla urzędu, przeca żreć coś musi
Tata podbił oko na rocznicę mamusi

 

Słuchając Kazika, zawsze mam pewność, że nie ma mowy o nudzie. Każda płyta to nowe doświadczenia, nowe horyzonty, nowe eksperymenty. Kazik Staszewski to jeden z najważniejszych wokalistów polskiej sceny muzycznej już od wielu lat.

Karolina Kozłowska

Muzyka daje jej wolność, a ulubione kawałki są jak najlepsi przyjaciele. Będąc na koncercie czuje, że znajduje się we właściwym miejscu i czasie.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany