Festiwale muzyczne – gdzie zaczyna się moda, a kończy muzyka?

Na osiemnastkę – karnet na Openera, zamiast wakacji na Sycylii – nocleg w namiocie na terenie huty Witkowice w Ostrawie. Turystyka festiwalowa to nie mit. Młodzi ludzie wyposażeni w huntery, wianki, brokat na policzkach, nerki i fullcapy kolekcjonują na nadgarstkach kolorowe opaski, które stawiają ich na piedestale uznania i pożądania.

Na świecie Woodstock, a w Polsce Jarocin zyskały mitologiczne wartości. Wokół nich stworzyły się wspólnoty z wolnością na ustach, wykrzykujące hasła, które przeszły do historii. Wówczas nadrzędnym założeniem tego typu imprez była otwartość. Każdy mógł być częścią masy, której przyświecają podobne ideały. Dziś wielkim festiwalom towarzyszy blichtr i nagromadzenie trendów na metr kwadratowy proporcjonalne do Fashion Week. Jak wygląda muzyczna mapa polskich festiwali i czego od nich oczekujemy poza muzyką?

Muzyka Instagram friendly

Dzięki zaangażowaniu influencerów w lansowaniu Openera na blogach i Instagramie, do festiwalu przywarła łatka polskiej Coachelli. Co roku znane portale prezentują przegląd stylizacji barwnych festiwalowiczów, a wśród nich stada hipsterów i licealistek w pełnym makijażu. Kto miał okazję spędzić chociaż dwa dni na festiwalu, wie, że to nie lada wyzwanie, graniczące z cudem, by wyglądać tak nieskazitelnie. Celebrycki, instagramowy wizerunek imprezy wcale nie przysporzył  jej czarnego PR-u. Wręcz przeciwnie, Opener co roku gromadzi większą publiczność. W kategorii mainstreamu festiwal wciąż nie ma godnej siebie konkurencji. Line-up Orange Warsaw Festivalu po raz kolejny wygląda jak wykaz muzyków, którzy odwiedzili gdyński festiwal w minionych latach. Okazja dla spóźnialskich. Po utracie sponsora tytularnego były Coke Live Music Festival (dziś Kraków Live Festival) powoli kreuje się na realnego rywala w batalii o pozyskanie publiczności. Porównując tegoroczne listy artystów, pierwszeństwa należy oddać Openerowi. Pomimo najwyższych cen karnetów w zestawieniu trzech wyżej wymienionych imprez, blisko sześćset złotych wydane na cztery dni muzyki, może rekompensować obecność Radiohead, The XX, Moderata i The Kills.

 

Stare vs. Nowe

OFF Festival pod wodzą Artura Rojka przez lata z powodzeniem buduje międzypokoleniowe mosty. Na festiwalu tym można spotkać rodziców z małymi dziećmi, jak również bardziej świadomą młodzież, która ramię w ramię z mamą i tatą skacze na scenie Electronic Beats. Zróżnicowana publiczność jest efektem realizacji proporcjonalnie różnorodnej oferty muzycznej. Na OFF Festivalu rokrocznie można odnaleźć w programie zarówno evergreeny, popularne wśród starszej publiczności, jak i muzykę z kategorii nowych brzmień, która przyciąga młodszą część widowni. Wszystko, rzecz jasna, w granicach mniej lub bardziej offowych. Po wyjątkowo pechowej, choć niemniej udanej zeszłorocznej edycji (przypominam, że spośród trzech headlinerów – dwóch odwołało swój występ, a mowa o The Kills i Anohni), prawdopodobnie nie może być gorzej, jeśli chodzi o obecność muzyków na scenie. Z doświadczenia mogę powiedzieć, że OFF Festival jest festiwalem odkrywania. Nie warto sugerować się headlinerami, bo to nie oni nadają kolorytu imprezie. Najciekawsze jest nieznane. W tym roku OFF Festival prawdopodobnie zdominują kobiety, licznie zasilające obecny line-up – na czele z PJ Harvey. Poza tym w muzycznej lidze znajdują się: Feist, Anna von Haussvolff, Anna Meredith, Circuit des Yeux i Carla Bozulich. Co jeszcze? Psychodela prosto z Japonii w postaci Kikagaku Moyo oraz pionier muzyki lo-fi, którym inspirował się Kurt Cobain oraz Tom Waits – Daniel Johnston.

Techno na powierzchni

Czy to się komuś podoba, czy nie, palma pierwszeństwa w muzyce współczesnej należy się elektronice. Coraz rzadziej słyszy się, że dźwięki generowane w komputerze dalekie są od kreatywności. Jeśli już, uznaje się to za dyletanctwo w złym guście. Elektronika przeżywa swoje najlepsze lata, zwłaszcza techno, które urosło do rangi ulubionego gatunku muzyki milenialsów. Oba te gatunki najlepiej wybrzmiewają w ciemnych klubach i opuszczonych fabrykach, jednak wśród imprez outdoorowych prym wiedzie Audioriver, odbywający się…na płockiej plaży nad Wisłą, jakby tego było mało, niemalże u stóp katedry! W tych absurdalnych warunkach techno brzmi jednak wyjątkowo dobrze. Audioriver co roku zaprasza artystów, którzy wspólnie przedstawiają wiele odcieni muzyki elektronicznej. Nie inaczej będzie tym razem. Włoskie trio Agents of Time zagra oniryczne dźwięki pod nóżkę, DJ Storm przedstawi klubowe drum’n’bass, Boys Noize sprawi, że nawet Wzgórze Tumskie zadrży, Planetary Assault Systems Luke’a Slatera wprowadzą w transowy minimal, z kolei ukraińska grupa The Erised – zagra melodyjne downtempo.

Wyjście z podziemia

Poza całą masą imprez, które – jeśli nie zostaną wypromowane w Internecie – to zrobi to radio, telewizja lub prasa drukowana, jest jeszcze bodaj liczniejsza grupa hermetycznych festiwali, które popularnością cieszą się w określonych środowiskach. Z premedytacją pomijam wydarzenia dedykowane jazzowi, bluesowi, muzyce klasycznej i rockowej, których w Polsce można zliczyć imponującą ilość. Paradoksalnie coraz ciaśniej robi się na festiwalach, które z założenia miały wychodzić z przysłowiowego podziemia i prezentować muzykę najbardziej offową i eksperymentalną. Mam na myśli krakowski Unsound – popularny wśród młodzieży odzianej w ortaliony i czerń oraz łódzki DomOFFON. Pierwszy z nich od 15 lat realizuje założenie styku muzyki, sztuk wizualnych i instytucji kulturalnych spod znaku szeroko pojętej awangardy i undergroundu. Chociaż domeną Unsoundu są niespodzianki, dotyczące nie tylko miejsca, ale nawet wykonawcy, organizatorzy zdradzili już motyw przewodni tegorocznej edycji, jakim jest flower power. Jedno jest pewne – można spodziewać się wszystkiego, ale na pewno nie hipisów obwieszonych kwiatami i gitarami. W Łodzi z kolei za integracją środowisk niezależnych stoi organizowany od niedawna DomOFFON, organizowany w postindustrialnym kompleksie OFF Piotrkowska. Zarówno miejsce, jak i impreza odzwierciedlają ambicje i kondycje miasta, które aspiruje do bycia postępowym i otwartym na nieszablonowe działania. Wiemy już, że highlightem 3. edycji będzie brytyjski zespół The Horrors. Kolejne ogłoszenia wkrótce.

Kasia Siewko

Kulturadogorynogami

Po prostu: redakcja do góry nogami!

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany