Kulturalni ulubieńcy kwietnia (do góry nogami)

WYDARZENIE: Premiera Porwania Europy w reż. Piotra Cieplaka w Teatrze Śląskim im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach

źródło: materiały promocyjne Teatru Śląskiego im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach

Odbywając staż w Teatrze Śląskim nieśmiało przyglądałam się zza kulis próbom do Porwania Europy. Znałam wówczas sztukę jedynie na poziomie tekstu. A trzeba dodać, że jest to spektakl, w którym słowo odgrywa rolę szczególną. Nie ma tutaj miejsca na ciszę, aktorzy wchodzą sobie w słowo co słowo (naprawdę!), tym bardziej zastanawiałam się jak ostatecznie Porwanie obroni się z całym anturażem scenografii, kostiumów i choreografii. Piotr Cieplak wziął na warsztat komedię Jarosława M. Rymkiewicza napisaną w 1971 roku. Scena długo się o nią nie upominała. Greckiej mitologogii tekst zawdzięcza w zasadzie jedynie symbolikę. Europa Rymkiewicza jest bowiem piękną córką francuskich Pompadurów. Ma zostać poślubiona zniewieściałemu angielskiemu księciu, podczas gdy sama marzy o zostaniu porwaną przez kipiącego testosteronem mołdawskiego kniazia. Farsa nabiera jednak kształtu dopiero w momencie, gdy na scenie melduje się…Kicio i Kiciowa. Zbuntowany widz chce ułożyć sztukę od nowa, sytuując siebie i małżonkę w jej centrum. Depcze i niszczy świat utkany koronkami i atłasami. Sala zaśmiewa się do rozpuku, a w konkluzji w obliczu rozświetlonego gwiazdami nieboskłonu przychodzi moment na gorzką refleksję.

MUZYKA/TV: Wielkie kłamstewka

źródło: Pinterest

Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie czy oglądałam Wielkie kłamstewka z napięciem równym ilości odtworzeń serialowego soundtracku. Niech zatem produkcja HBO figuruje w dwóch kategoriach. Jest to zresztą serial, ba nawet nie potrafię przywołać filmu, który w równym stopniu funkcjonował w symbiozie z muzyką. To nie tylko kwestia dopasowania nastrojowego, ale i wplecenia muzyki w akcję. Kiedy przeczytałam na Facebooku Michała Oleszczyka, że z podobnym napięciem wyczekiwał kolejnego odcinka 10 lat temu przy okazji Rodziny Soprano, wiedziałam, że Wielkie kłamstewka są pozycją obowiązkową na liście serialowego maniaka. Siedem godzinnych odcinków obejrzałam w dwa dni. Gdyby nie to, że zabrałam się za oglądanie w tygodniu, a seanse odbywały się po pracy, pewnie wystarczyłaby mi doba, aby zacząć i zakończyć serial. Uwiodła mnie atmosfera, aktorstwo i poczucie nadchodzącego dramatu. Przeżywam drugą fascynację Nicole Kidman i po raz pierwszy polubiłam ekranową Reese Whiterspoon. W Wielkich kłamstewkach siła zdecydowanie jest kobietą.

ZAJAWKA: Kawa

źródło: archiwum prywatne

Obecność kawy w kulturalnym zestawieniu może wydawać się co najmniej dziwna. Potraktujmy jednak filiżankę kawy jako nieodłączny atrybut ludzi sztuki i kultury. Nigdy nie byłam specjalną wielbicielką kawy. Piłam ją w ostateczności, na ból głowy. Nigdy nie parzyłam w domu, wypijałam tylko na mieście. Moja wiedza w tym temacie była bardzo ograniczona. Podczas pisania artykułu do KUKBUK-a odbyłam długie rozmowy w kawiarni Synergia dobre miejsce (obowiązkowe miejsce w czasie wycieczki po Katowicach) na temat kawy. Dlaczego o tym piszę? Jakkolwiek banalnie to zabrzmi, codzienne małe przyjemności naprawdę poprawiają jakość życia, a celebrowanie zwyczajności potrafi zrobić dzień. Wstaję godzinę wcześniej, mielę kawę i zaparzam ją w czerwonym driperze. Zapach świeżej kawy rozbudza lepiej niż zimny prysznic i dziesiąta drzemka. Znalazłam czas na czytanie przy śniadaniu i po prostu… rozpoczynanie dnia z energią, której bardziej niż kofeina dostarcza mi nowy rytuał.

W SIECI: Element żeński

Grafika autorstwa Violety Noy źródło: Violetanoy.com

Znacie to uczucie, kiedy natrafiacie na tak genialny twór, że zachodzicie w głowę, dlaczego sami na to nie wpadliście? Podobnego objawienia doznałam zagłębiając się w Element żeński. Projekt dziewczyn dla dziewczyn i o dziewczynach. Element Żeński to nie strona o kosmetykach, ale o dziewczynach, które kosmetyków używają. – głosi motto dziewczyn. Paulina i Monika udowadniają, że zaglądanie kobietom do łazienek i kosmetyczek może być w równym stopniu ciekawe co przeglądanie domowych biblioteczek. Moim ulubionym materiałem (oraz jak się okazuje wielu czytelniczek Elementu) jest wywiad z siostrami Bernard i rozmowa z Agatą Trzebuchowską. Odnoszę wrażenie, że Element to zupełne novum w myśleniu o urodzie. Czytelniczki pokochały stronę i jej bohaterki za luz i swobodę w mówieniu o byciu nieidealnym.  Kosmetyki, przeglądanie się w lustrze i dbanie o siebie uznawane są za próżne. Paulina i Monika, sprawczynie całego zamieszania, za stereotypową powierzchnownością ukryły wszystko co najpiękniejsze w kobietach – siłę, siostrzaną moc, wrażliwość i piękne historie. Na youtubowym kanale Elementu wystartowała nowa seria Rozmów w wannie. Pierwszy odcinek z Marysią Przybyszewską cieszy oko, szkoda tylko, że taki krótki!

Lubię pomasować sobie twarz w ciągu dnia, dużo przy niej macham rękoma, zdarza mi się dość często płakać ze śmiechu. A to nie idzie w parze z pełnym makijażem.

Też nie zrozum mnie źle. W ogóle nie jestem przeciwna malowaniu się, wręcz uwielbiam kolorowe make—upy. Mogłabym chodzić z brokatem na oczach dzień w dzień. Ale nie zrezygnuję dla niego z poczucia komfortu. To nie dla mnie.

Anastazja Bernard źródło: Elementzenski.pl/anastazja-i-zosia-bernad/

Kasia Siewko

Zakochana w Katowicach i brzydkiej architekturze. Zapytana o ulubioną poetkę od wielu lat odpowiada- Poświatowska.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany