Nic nie jest tym, czym wydaje się być – o „Miasteczku Twin Peaks”

Kasia: Ostatnie lata uważa się za czas renesansu serialowego formatu. Zachwycamy się rozmachem Gry o tron, aktorstwem w House of Cards, sentymentalnym Stranger Things i nowatorskim Westworld. Dla mnie serialem wszechczasów na płaszczyznach scenariuszowych, reżyserskich, aktorskich i nastrojowych pozostanie Twin Peaks Davida Lyncha. Pierwszy raz odwiedziłam miasteczko Twin Peaks trzy lata temu, byłam więc już całkiem duża, a do tej pory jest to serial, który tyle mnie zachwyca co i przyprawia o ciarki i koszmary. Zagryzając zęby i przymykając oczy oglądałam jednak dalej i dalej, wciągnięta w tajemniczy mikroświat mglistego miasteczka z tajemnicami, cholernie dobrą kawą i dziewczynami w pięknych swetrach i spódniczkach.

Natalia: Ja po raz pierwszy Twin Peaks odwiedziłam w połowie stycznia tego roku. Zbierałam się dosyć długo, dwa lub trzy lata, jednak nigdy nie było mi po drodze. Kiedy dowiedziałam się o możliwość pisania o nim, stwierdziłam że to w końcu czas, by nadrobić zaległości. Postanowiłam także, że skoro zbliża się sesja, to wystarczy, kiedy obejrzę jeden odcinek dziennie. Do czwartego odcinka to założenie mi wychodziło, ale potem już tak się wciągnęłam, że cały serial skończyłam oglądać dwa tygodnie przed planowanym przeze mnie terminem. To pierwszy serial, którym faktycznie się zachwyciłam, a zachwyciło mnie w nim wszystko; od reżyserii, przez doskonałe aktorstwo, moją ukochaną Audrey Horne (Sherilyn Fenn), żart o pingwinach Agenta Coopera  i wreszcie po muzykę – Angelo Badalamenti’ego, którą uważam za niesamowitą, trzymająca w napięciu do ostatniego odcinka drugiego sezonu. Chociaż odwołując się do tego, co napisałaś o koszmarach (w trakcie oglądania, czy jeszcze kilka dni po zakończeniu), sama czasem budziłam się, by upewnić się, że w moim pokoju nie ma postaci Boba.

Kasia: Muszę przyznać, że David Lynch nie należy do grona moich ulubionych reżyserów, nie za sprawą jakichkolwiek braków warsztatowych, ale z tego powodu, że jak nikt inny wciąga mnie w swoje gry psychologiczno emocjonalne, których moja podatna na filmowe sugestie dusza nie potrafi znieść. To prawda, że Bob czający się za kanapą długi czas jawił mi się przed oczami w czasie bezsennych nocy. Jednak w przypadku Twin Peaks można zachłysnąć się tajemnicami i narastającym z każdym odcinkiem niepokojem. Z drugiej strony Lynch zgrabnie balansuje emocjami. Strach równoważy humor, zwłaszcza ten zapewniany widzom przez agenta Coopera (Kale MacLachlan), najjaśniejszego punktu serialu. Chociaż punktem wyjścia jest morderstwo Laury Palmer (Sheryl Lee) i dochodzenie w sprawie jej zabójcy, reżyserowi udało się stworzyć kompletny świat pełen dziwnych, niepokojących i tajemniczych postaci, dopełniających obraz Twin Peaks. Ot, choćby taka Pieńkowa dama (Catherine E. Coulson), postać, która nie miała kluczowego wpływu na przebieg akcji, a jednak nie wyobrażam sobie miasteczka bez niej.

źródło: Media0.giphy.com

Natalia: To jest piękne, że Frost razem z Lynchem dali początek tak wielu barwnym  i genialnym postaciom, że aż szkoda tylko o nich wspomnieć. Każda z nich jest wyjątkowa  i niepowtarzalna. Jeśli już piszemy o tych, bez których nie wyobrażamy sobie serialu, to u mnie jest to Nadine Hurley (Wendy Robie), trzydziestoparoletnia żona Eda, która przedstawiona została jako nadpobudliwa ekscentryczka, z łatą na lewym oku. Straciła je w wypadku na polowaniu, podczas miodowego miesiąca. Mimo wszystkich jej dziwacznych zachowań, kiedy Nadine znowu zaczyna chodzić do liceum i brać udział w zawodach sportowych, jej postać naprawdę mnie rozczula i nie potrafię wyobrazić sobie bez niej Miasteczka. A drugą postacią, która skradła moje serce, jest szalony psychiatra Lawrence Jacoby (Russ Tamblyn) rozpoznawalną cechą są jego okulary (swoją drogą, ja też bym bardzo chciała takie mieć) z jedną soczewką czerwoną, drugą niebieską, miały one ponoć stworzyć świat trójwymiarowy. Jakiś czas temu czytałam artykuł, w którym jego autor zadał pytanie: Kto zabił Laurę Palmer? I tu padła odpowiedź zapadająca mi w pamięci: Najogólniej rzecz biorąc zabiły ją sekrety.  Z odcinka na odcinek agent Cooper, jak i widzowie poznają coraz więcej mrocznych tajemnic Twin Peaks. Beztroska atmosfera miasteczka staje się tylko pozorem. Każdy fragment filmu coraz bardziej mnie zaskakiwał, ponieważ grono podejrzanych rosło z odcinka na odcinek,  co więcej, trudno z kręgu podejrzanych można była z absolutną pewnością wykluczyć daną osobę. Jednak Agent Cooper ma swoje niekonwencjonalne metody, które pomagają w znalezieniu sprawcy  – badanie podświadomości, analiza snów, czy też rzucanie (imionami podejrzanych) kamieniami do oddalonej szklanej butelki.

źródło: Media0.giphy.com

Kasia: Świat przedstawiony przez Lyncha ani przez chwilę nie przypomina sielanki. Dobra kawa, niebiańskie cherry pie w przydrożnym barze i małomiasteczkowość usypiają tylko naszą czujność. Wewnątrz tego funkcjonującego jak jeden organizm społeczeństwa istnieje cała sieć niepokojących połączeń i zależności. Warto również wspomnieć o tym, że Twin Peaks to nie tylko bohaterowie, a może nawet przede wszystkim metafizyczne, tajemnicze siły, które żyją w cieniu gęstych lasów i zawładnęły mieszkańcami. Twin Peaks dalekie jest od serialu z gatunku paranormal, jednak to właśnie przez pryzmat ezoteryki, symboli i snów na jawie Lynch i Frost zbudowali historię, której wieloznacznego odczytywania wymagają od widza. Wspominając temat snu, należałoby wspomnieć o nadchodzącym, niebagatelnym wydarzeniu w historii serialu, wielkim powrocie Twin Peaks w maju tego roku. Come backi ukochanych seriali zawsze cieszą, w tym wypadku jeszcze bardziej ze względu na ciągłość fabularną. W jednym z pierwszych odcinków Agent Cooper ma senną wizję spotkania z Laurą Palmer i tajemniczym karłem. Bohaterowie odbywają rozmowę 25 lat po bieżącej akcji, czyli w 2017 roku. Wiadomość o kontynuacji serialu w tak kluczowym dla fabuły momencie wstrząsnęła fandomem serialu. Nie mogę się doczekać nowych pomysłów Lyncha, choć muszę przyznać, że nie potrafię zupełnie wyobrazić sobie w jaką stronę Lynch i Frost zaprowadzą swoich bohaterów… Jak wygląda Twin Peaks w 2017 roku? Czy cyber współczesność wyparła z lasów tajemnice? Czy Laura Palmer wciąż nawiedzać będzie Coopera?

Natalia: Te metafizyczne, tajemnicze siły są bardzo częstym elementem w filmach Lyncha, może dlatego jest on mi tak bliski jako reżyser. Informacja o tym, że w maju bieżącego roku ma wyjść trzeci sezon  Twin Peaks, sprawiła że nie było mi aż tak przykro, kiedy skończyłam oglądanie sezonu drugiego. Definitywnie należę do grona tych osób, które doczekać się nie mogą nowych odcinków. Na instagramowym profilu @twinpeaksworldwide, już od 10 lutego, odbywa się odliczanie, według dzisiejszego zdjęcia do nowego sezonu pozostało już tylko 94 dni! Niesamowicie jestem ciekawa, czym tym razem zaskoczy nas duet; co jakiś czas wchodzę na Filmweb, aby jeszcze raz upewnić się, jaką obsadę zobaczymy tym razem.  Na całe szczęście moich ulubionych postaci nie zabraknie, oczywiście poza Bobem (Frank Silva), gdyż aktor grający zmarł kilkanaście lat temu. Naprawdę nie mogę się doczekać, co stanie się tym razem. Na wielu forach, dość często wyczytywałam, że drugi sezon był dobry do momentu, dopóki nie zamknięto śledztwa w sprawie Laury Palmer (ponoć po tym odcinku poziom oglądalności znacznie się zmniejszył), a ponowne ożywienie pojawia się dopiero w końcówce przy wprowadzeniu postaci Windoma Earla – oczarowanego złem, byłego agenta FBI, mającego pewne zatargi z Agentem Cooperem. Dużo osób serial ten komentuje także słowami: Fenomenalny serial z beznadziejnym zakończeniem. Ja muszę przyznać, że końcówką byłam zachwycona i nie potrafię zgodzić się z tymi słowami. Warto także wspomnieć o filmie powstałym w 1992 roku, Twin Peaks: Ogniu krocz za mną. To zarówno prolog, jak i epilog serialu. Opowiada o siedmiu ostatnich dniach z życia Laury Palmer. Często nazywany preguelem, jednak osobiście nie polecam oglądania filmu przed serialem, psuje całą przyjemność. Chyba najlepszym zakończeniem tego tekstu będzie przypomnienie początkowego utworu serialu…

Natalia Rieske

Zacznij chodzić do teatru. ☺️?

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany