Deyan Sudjic – „B jak Bauhaus”, czyli elementarz współczesności

Z początkiem ferii udało mi się przeczytać książkę B jak Bauhaus. Alfabet współczesności Deyana Sudjica.  Z pewnością wszyscy zainteresowani dizajnem znają tego autora doskonale, tak samo jak jego wcześniejsze dzieła, chociażby Język rzeczy. On sam jest dyrektorem Design Museum w Londynie, autorem wielu książek z tej dziedziny, w polskim tłumaczeniu dostępne są niestety tylko cztery tytuły – dwa powyższe oraz Język miastKompleks gmachu. Architektura władzy, współautorem miesięcznika „Blueprint” oraz „The Observer”. W 2002 roku był dyrektorem Biennale Architektury w Wenecji. Trzeba przyznać, że brzmi to co najmniej imponująco, toteż czytanie tej książki jest czystą przyjemnością.

Bauhaus, zarówno jako szkoła, jak i potoczne określenie kierunku jednego z prądów niemieckiego modernizmu, to legenda sama w sobie. Przez jednych czczona, przez innych bojkotowana, jednak z pewnością miała największy wpływ na rozwój współczesnego projektowania, a także pojmowania tego, co z nim związane. Zrzeszała wybitne nazwiska, doskonalące się w wielu odrębnych dziedzinach, takie jak Walter Gropius, Hannes Meyer, Ludwig Mies van der Rohe, Walter Gropius, Oskar Schlemmer, Wassily Kandinsky, Paul Klee, Gerhard Marcks i wiele innych. Możemy tu dostrzec pewną przewrotność, ponieważ sam autor podchodzi do zjawiska Bauhausu z dystansem, krytykując poniekąd jego mityczność.

Deyan Sudjic, źródło: Distorteduk.wordpress.com
Deyan Sudjic, źródło: Distorteduk.wordpress.com

Książka składa się z kilkunastu podrozdziałów, każdy z nich odpowiada kolejnej literze alfabetu. Każdy z tych rozdziałów jest esejem – opowieścią. Nie ma tu miejsca na nadmiar suchych faktów, przeintelektualizowanie czy braku literackiego polotu. Autor odnosi się do wielu osobistych historii, pisze o przedmiotach, które choć z dizajnem pozornie nie miały nic wspólnego, skradły jego serce. Bardzo podoba mi się to, że zostają wyjaśnione zarówno pojęcia bardzo otwarte i rozległe, jak na przykład autentyk, indywidualny, tożsamość narodowa, upodobania czy wojna, jak i konkrety – Jumbo Jet, YouTube, Qwerty, Xerox, Grand Theft Autoa także przedstawione zostają osoby, między innymi Chareau, Kaplicky, Krier, Rams, Sottsass, Utzon.

Oczywiście te nazwy poszczególnych rozdziałów są bardzo umowne, ponieważ opowieść autora zawsze oscyluje między wieloma nazwiskami, zjawiskami, przedmiotami, połączonymi z daną dziedziną. Jest to coś, co wyjątkowo mnie w tej książce urzeka, że za każdym przedmiotem, budynkiem, projektem, kryje się jakaś historia. Wszystko jest ze sobą połączone, a najlepsze projekty powstają najczęściej przypadkowo. A to wszystko przeplatane jest anegdotami z tego światka, osobistymi przemyśleniami, subiektywnymi sądami – oczywiście w najlepszym znaczeniu, ponieważ akurat Sudjic jest osobą, która ma w tym temacie ma do powiedzenia wiele i powinno się jej oddawać głos jak najczęściej.

b_jak_bauhaus_a_jak_autentyk__b_jak_bauhaus__c_jak_cztery_kolka_alfabet_wspolczesnosci_IMAGE1_323645
Źródło: Matras.pl

Odnoszę wrażenie, że autor próbował odnaleźć formę idealną dla przeciętnego czytelnika, ponieważ książka nie jest ani rozprawą naukową, ani tym bardziej podręcznikiem czy encyklopedią. Co ma oczywiście swoje dobre i złe strony. Tematy nie zostają wyczerpane, jedynie przedstawione w swoim zarysie. Nie ma tu wnikliwych analiz, wiele rzeczy zostaje jedynie nadmienionych. Przy dłuższej lekturze książki staje się to męczące, gdy na jednej stronie pojawia się kilka wcześniej nie wyjaśnionych pojęć, które trzeba przestudiować samemu, by zrozumieć cały sens poszczególnych pojęć. Dla laików lektura książki będzie dobrą okazją do znacznego poszerzenia wiedzy, w dość przystępny sposób. Niektóre rozdziały tracą tempo na rzecz innych, wdając się w przesadną szczegółowość. Na szczęście forma elementarza pozwala na przeskakiwanie i pomijanie poszczególnych pojęć, co pozwala na szybkie znalezienie tego, co najbardziej nas w danej chwili interesuje, lub tego, do czego chcemy szybko powrócić.

Jedyną rzeczą, której nie mogę zrozumieć w wydaniu tej książki jest to, dlaczego nie ma w niej żadnych ilustracji?! Zdaję sobie sprawę, że jest ona misternie zaprojektowana i dopracowana tak, aby z prostoty formy treść wybrzmiewała w pełni, jednak moim zdaniem, wydawanie książki o dizajnie bez obrazowania rzeczy, o których się opowiada, jest zbrodnią przeciwko czytelnikowi. Przyznam szczerze, że pod koniec nie miałam już siły na wyszukiwanie w Internecie wszystkiego, o czym była mowa, co może być też plusem, ponieważ chciałabym od razu kupić większość opisywanych tu niesamowitych przedmiotów.

Justyna Barańska

Jest miłośniczką dobrej sztuki. W teatrze zawsze siada w drugim rzędzie.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany