Moda na czytanie wróciła?

Co jakiś czas dostarczane są nam statystki, z których jednoznacznie wynika, że Polacy czytają mało. Nie oszukujmy się, patrząc z perspektywy ogółu społeczeństwa, zdecydowanie nie można nas nazwać molami książkowymi. Na pewno nie jest to powód do dumy, jednak wydaje mi się, że w pewnym stopniu przyzwyczailiśmy się do tego stanu rzeczy. W naszej kulturze nie ma silnie zakorzenionej tradycji czytania, a Polacy zwyczajnie nie są nauczeni i przyzwyczajeni do tej formy spędzania czasu. Jednakże od pewnego czasu, da się zauważyć pewną tendencję – czytanie stało się modne.

Jeszcze kilka lat temu, spora ilość osób postrzegała czytanie jako coś archaicznego, nieprzystającego do naszych czasów. Kojarzyło im się to jedynie z czasami szkolnymi, w tym przede wszystkim ze znienawidzonymi lekturami. Odnoszę jednak wrażenie, że w ostatnim czasie to myślenie zaczęło się zmieniać. W czasach hipsterów i mody na vintage, czytanie stało się po prostu modne. Teraz to wręcz rzecz pożądana i budząca powszechny szacunek. Od Emmy Watson po Florence Welch, żaden artysta nie odmówi sobie opublikowania zdjęcia podczas lektury książki. Wystarczy zajrzeć na portale społecznościowe – czytają i chwalą się tym wszyscy – ci znani i mniej znani, starsi i młodsi, kobiety i mężczyźni. Zresztą, rozejrzyjmy się dookoła siebie – w pracy, szkole lub nawet w centrum miasta – wszędzie znajdziemy kogoś zatopionego w lekturze. Gdy wejdziemy dziś do poczekalni u dentysty lub komunikacji miejskiej, ciężko będzie nie znaleźć choć jednej osoby, która nie miałaby książki w ręce. Oczywiście nie są to ogromne ilości, jednak jestem pewien, że jeszcze kilka lat temu, byłoby to zdecydowanie mniej widoczne.

kaboompics.com_Girl and opened book on old wooden pier
źródło: Pinterest.com

Jedną z przyczyn tego ewenementu jest łatwiejszy i wygodniejszy dostęp do literatury. Obecnie książkę można mieć wszędzie – w telefonie, tablecie, na czytniku. Wystarczy wyciągnąć z kieszeni komórkę, którą przecież zawsze mamy przy sobie, by cieszyć się lekturą. Wydaje mi się jednak, że największy wpływ na popularyzację czytelnictwa mają media. Zauważyłem, że ostatnio znacznie częściej i więcej mówi się oraz promuje książki w telewizji, radio czy Internecie. Coraz częstsza obecność literatury w mediach, które skupiają masowe ilości odbiorców, bezpośrednio wpływa na rozpowszechnianie czytania. Czytelnictwo promowane jest za pośrednictwem różnego rodzaju kampanii oraz projektów; ostatnio powstało również sporo programów kulturalnych poświęconych literaturze. Za pośrednictwem tych form przekazu, kultura pisana powoli staje się częścią kultury popularnej, tym samym docierając do szerokiego grona odbiorców.

Rosnącą popularność książek zauważyły również osobistości świata muzyki, filmu czy sportu, które w ostatnim czasie masowo wydają własne (a przynajmniej sygnowane swoim nazwiskiem) książki. Można dyskutować, czy to aby na pewno dobre zjawisko, jednak jedno jest pewne – ma to ogromny wpływ na ludzi i ich stosunek do literatury. Zastanówmy się – przecież każdy fan danej osoby, choćby nawet zagorzały przeciwnik czytania, nie przepuści okazji i przeczyta książkę swojego idola. I, nawet jeśli miałaby to być pierwsza przeczytana przez niego pozycja od czasów szkolnych, to i tak sukces. Kto wie, może od tego czasu zacznie sięgać po kolejne tytuły…

Fakt, że ludzie zaczęli więcej czytać oczywiście cieszy i napawa optymizmem, jednak zastanawiam się, ile utrzyma się ten stan. Czy te wszystkie książki, kupione teraz na fali popularności, nie zostaną za jakiś czas rzucone w kąt oraz czy wraz z końcem mody na artystyczne zdjęcia podczas czytania z Instagrama, nie skończy się również moda na samo czytanie… Miejmy nadzieję, że nie. Osobiście jestem pozytywnie nastawiony i uważam, że jeśli tylko czytanie ciągle będzie otrzymywać należytą promocję oraz będzie ukazywane jako coś przyjemnego, nie mamy się o co martwić. Ludzie w końcu sami przekonają się, że czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła.

Wiktor Bury

Umysł ścisły o kompletnie nieścisłych zainteresowaniach. Z biblioteki i księgarni odciągnąć go równie trudno, co z sali kinowej lub galerii sztuki. Nie śpi, bo czyta.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany