Fenomen 2016 roku – Kultura do góry nogami o „Stranger Things”

Adrian:  Stranger Things było jednym z ważniejszych wydarzeń telewizyjnych mijającego roku. Sądząc po nagrodach SAG, które zostały rozdane kilka dni temu – fenomen serialu zaraził nie tylko zagorzałych fanów dobrego sci-fi, ale również dystyngowanych krytyków filmowych.

Serial skradł serce w sposób natychmiastowy – bawiąc się melancholijną tęsknotą widza za dzieciństwem i tradycją do trzymających w napięciu opowieści przekazywanych dla przykładu przy ogniskach w gronie najbliższych znajomych.

Ale najważniejsze – rozpocząłem przygodę z Stranger Things dzięki Winonie Ryder, aktorce, którą kojarzę z tak wielu dobrych filmów (Obcy, Przerwana lekcja muzyki, Sok z żuka). Z sympatii do jej twarzy – po uderzającym braku jej obecności na dzisiejszych ekranach, skusiłem się i wszedłem w świat prezentowany przez twórców ST bezkompromisowo, stając się jego częścią. A u Ciebie Justyna, jakie były początki z serialem?

Justyna: Sięgnęłam po ten projekt skuszona jego fenomenem. Więcej odtworzeń niż House of Cards i Orange Is the New Black razem wzięte? Zrobiło to na mnie niemałe wrażenie. Dlatego przyznaję, że to snobizm kulturoznawczy kazał mi włączyć pierwszy odcinek. Ale – nie zawiodłam się. W pierwszych minutach serialu moje serce zostało skradzione przez młodych bohaterów, którzy szukają swojego przyjaciela, gdy ten zaginął w tajemniczych okolicznościach.

Muszę to przyznać – Winona Ryder stała się dla mnie postacią drugo albo i trzecioplanową, skupiałam się bowiem na historii oczami naszych nastoletnich bohaterów, którzy zaciekawiali mnie niesamowicie.

 

www.hypable.com
www.hypable.com

Adrian: Co do jednego masz rację – głowni bohaterowie tworzą naprawdę zgraną paczkę zróżnicowanych osobowości – a są to przede wszystkim dzieci. Nieskażone zasadami świata ludzi dorosłych. Ich wyobraźnia jest wyostrzona i bez granic. Właśnie dlatego ich opowieść jest tak wciągająca.

Justyna: Bo akcja serialu to rozszerzenie gry, w którą bohaterowie grają w piwnicy, tworząc z rozgrywki RPG mały rytuał scalający ich więzi. Dla niewtajemniczonych – RPG, to gra towarzyska, w której gracze wcielają się w role fikcyjnych postaci. Cała rozgrywka toczy się zazwyczaj w wymyślonym świecie, istniejącym tylko w wyobraźni grających.

Rozszerzenie tej potyczki na warstwę fabularną jest niezwykle ciekawym zabiegiem. Jest potwór, którego trzeba pokonać za pomocą strategicznych posunięć no i partnerzy potrzebni do zwycięstwa. W grze nie ma jednak dziewczyn, bo wiadomo – z nimi same kłopoty…

 

www.Antyradio.pl
www.Antyradio.pl

Adrian: A skoro już o kłopotach mowa – pojawiają się szybciej niż widz może przypuszczać. Akcja jest wartka, jako obserwator nie nudzisz się – skupiasz się by nadążyć nad często niełatwymi przygodami bohaterów.

Wtedy też możesz wychwycić te najważniejsze i najfajniejsze motywy, na których został skonstruowany serial. Stranger Things mimo iż czerpie garściami z kultowych motywów filmowych – to jako całość jest świeże, lekkie i przede wszystkim pełne nowych pomysłów i fabularnych rozwiązań.

Justyna: Czytałam bardzo wiele tekstów, które krytycznie odnoszą się do tych „zapożyczeń” z E.T. Goonies albo motywów charakterystycznych dla Stephena Kinga. Ale przecież na takim intertekstualnym podejściu polega cała frajda z kultury popularnej! Siła tego serialu tkwi w tym, że nawet wtedy, kiedy widz nie znajduje odniesień do innych tekstów także może bawić się fantastycznie! No i troszkę przestraszyć, bo strach jest istotnym elementem Stranger Things. 

Bardzo lubię śledzić to, w jaki sposób serial zaczyna gromadzić wokół siebie fanów, którzy niemal obsesyjnie zajmują się pewnymi niejasnymi lub niewyjaśnionymi wątkami. W tym przypadku bohaterką, która wzbudza najwięcej kontrowersji jest Brab – postać wydawałoby się drugoplanowa za sprawą szeroko zakrojonej akcji What about Barb – stała się prawdziwą gwiazdą Internetu! Twórcy serialu zapowiedzieli, że w drugim sezonie zajmą się jej wątkiem, choć pierwotnie nie przewidywali jego kontynuacji. Oto siła fanów!

Adrian: Masz rację. Wiele złego powiedziano o tym, że serial ma swój stelaż fabularny zapożyczony od kogoś innego. Mnie – fana wszystkiego co dziwne i pokręcone – wrzucenie do worka o nazwie Stranger Things wszystkich tych szalonych wątków jest wyjątkowym hołdem dla mojego dzieciństwa i tego, co ukradkiem oglądałem.

Barb – to fenomen kulturowy. Charakterystyczna postać – najlepsza przyjaciółka jednej z ważniejszych bohaterek serialu. Dlaczego tak bardzo zapadła w pamięci milionom fanom na całym świecie? Trudno stwierdzić. Miała w sobie czar lat dziewięćdziesiątych, ubierała się stylowo podkreślając wszystkie atuty swojego charakteru. Jedno ją wyróżnia – na tle tych samych, schematycznych postaci drugoplanowych jakich pełno w dzisiejszej telewizji – Barb była prawdziwą i oddana przyjaciółką. A o takie osoby w życiu realnym walczymy najczęściej.

 

19G4M
www.What About Barb.com

Justyna: Małym minusem jest przewidywalność niektórych serialowych wątków. Od początku wiadomo, że w gronie przyjaciół nastąpi kryzys i chwilowy podział; że matka zaginionego chłopca zostanie uznana za wariatkę, kiedy będzie próbowała się z nim porozumieć; że „źli ludzie” będą chcieli zatuszować zniknięcie dziecka – nie przebierając w środkach, itp., itd. Ale kilka rozwiązań bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło, np. relacja Nancy i Jonathana albo bardzo skomplikowana postać policjanta.

Millie Bobby Brown – serialowa Jedenastka, to dziewczynka, która namiesza w Hollywood – przynajmniej tak przepowiadają jej widzowie. Myślę, że fenomenalnie poradziła sobie z niezwykle trudną rolą, w której ją obsadzono. Gra głównie twarzą i bardzo dobrze radzi sobie z ekspresją silnych emocji bez wpadania w egzaltację. Chapeau bas. Nie chcę robić spoilerów, więc powiem tylko – retrospekcje w laboratorium są moimi ulubionymi scenami – i zamilknę.

Adrian: Wobec serialu jestem bezkrytyczny. Jedyny kłopot jaki mam ze Stranger Things – to moja własna ambicja narzucona na ten projekt. W pewnych momentach moglibyśmy poszaleć fabularnie mocniej – pójść dalej, w coraz mroczniejsze rejony ludzkiej świadomości i wyobraźni.

Mam nadzieje, ze drugi sezon, który nota bene jest jednym z najbardziej wyczekiwanych wydarzeń telewizyjnych tego roku – spełni wszystkie obietnice, które pozostawił po sobie pierwszy sezon. Stranger Things w tym momencie to nie tylko klisze telewizyjne, które ożywają w naszych głowach dzięki braciom Duffer, ale to świat, do którego zostało wpuszczonych miliony widzów na całym świecie. I to jest najważniejsze.

Adrian Nowacki

Lubi filmy oglądać i o nich pisać.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany