„The OA” – kolejna produkcja Netlfix, która zmienia postrzeganie świata

 Justyna: Jest bardzo zimne styczniowe popołudnie, leżę w łóżku na tyle chora, by nie wychodzić z niego przez cały weekend. Myślę, że to idealna okazja na nadrobienie serialowych zaległości, nie wspominając o tym, że przecież zbliża się sesja. Mój pierwszy wybór pada na Westworld, serial, który polecała mi większość znajomych. Po trzech odcinkach uznaję jednak, że połączenie prerii z science fiction to coś, czego kompletnie nie rozumiem. Szukam więcej dalej, inaczej perspektywa weekendu spędzonego w łóżku nie będzie już taka przyjemna. I wtedy widzę Twój post na Facebooku: Kto oglądał The OA???!!!  Szybko przeczesuję Internet, tytuł i plakat zdążyły mnie zaintrygować już po kilku sekundach, później znajduję informację, że  The OA przypomina Stranger Things , które okazało się serialowym hitem tego sezonu i całkowicie skradło moje serce. Po pierwszym odcinku wiedziałam już, że przez następne osiem godzin nie będę robić nic innego, tylko siedzieć przy OA w opuszczonym domu i słuchać jej opowieści.

Po tym przydługim wstępie chciałabym Cię zapytać – jak było z Tobą i tym serialem?

Adrian: Ze mną było klasycznie. Jako użytkownik Netfliksa jestem na bieżąco z nowościami tej stacji – a przynajmniej staram się być. Wszystkie zwiastuny, plakaty, a nawet plotki związane z produkcjami platformy są dla mnie ważną częścią przeszukiwania głębin amerykańskiej części Internetu.  Tak właśnie było z The OA. W pierwszej kolejności dopadłem zwiastun, który wprowadził we mnie emocjonalne zamieszanie w takiej samej skali, jak pierwsze wzmianki o Stranger Things. Później doczytałem, że za serial odpowiada (połowicznie) jedna z moich ulubionych aktorek Brit Marling. Ulubienica Sundance – jej Druga Ziemia kilka lat wstecz narobiła prawdziwej burzy na wspomnianym wyżej przeze mnie festiwalu filmów niezależnych.

Jest takie powiedzenie: normalni ludzie oglądają jeden odcinek dziennie, inni –  jeden sezon w jedną noc. Ja zdecydowanie należę do tej drugiej grupy widzów. The OA pochłonąłem w jedną weekendową noc, oddając się serialowi kompletnie.

Źródło: Whats-on-netflix.com
Źródło: Whats-on-netflix.com

Justyna: Ja też zdecydowanie należę do tej drugiej grupy osób, dlatego tak bardzo kocham seriale Netfliksa, który wypuszcza je w całości. Od pewnego czasu wręcz nie lubię oglądać seriali cyklicznie, tak, jak w ich pierwotnym zamyśle, najbardziej lubię zgłębić całe uniwersum serialowe, nawet jeśli ma mi to zająć cały dzień, całą noc lub cały weekend!

Co do sposobu oglądania serialu jesteśmy zgodni, do samego serialu chyba też – jest fenomenalny. Ciężko powiedzieć, czy jest to zasługą tego, że jest on tak silnie nacechowany emocjonalnie, ale zapada w pamięć na długo. Główną bohaterką jest tytułowa OA (Brit Marling) – kiedy ją poznajemy w pierwszym odcinku wiemy, że dziewczyna, była niewidoma i zaginęła 7 lat wcześniej. Jej adopcyjni rodzice odnajdują ją, kiedy trafia do szpitala po skoku z jednego z amerykańskich mostów.

Adrian: Historia tak naprawdę od samego początku rozpędzona jest do granic możliwości. Z każdym odcinkiem poznajmy OA z innej strony, przez co historia cały czas trzyma w napięciu nie pozwalając widzowi odpuścić nawet na trochę.  To co zaskakuje w serialu od strony technicznej jest sama struktura opowiadania historii – czołówkę i napisy początkowe wnikają na ekran pod koniec pierwszego odcinka, gdy OA pierwszy raz wpuszcza widza do swojego wnętrza. Wtedy pierwszy raz poczułem, że to serial dla mnie.

Wiesz co jeszcze mnie zafascynowało?

Użycie wątków biblijnych w sposób nowoczesny dla dzisiejszego młodego człowieka. Dzięki temu nie czuć naftaliny zużytych wątków, a świeżość, która wręcz napędza wątki aż do samego finału – który swoją drogą uznaję, za jeden z lepszych finałów współczesnej telewizji.

58585eba63fcdb1a008b4bbf-1665
Źródło: Whats-on-netflix.com

Justyna: Finałowego odcinka nie zapomnę chyba nigdy, przysięgam. Nie chcę tu oczywiście robić spoilerów, ale był on fenomenalny. Wprowadza on do całego sezonu wiele sprzecznych informacji, sprawia, że widzowie czują się skonfundowani, może nawet trochę oszukani. Ja się tak czułam przez chwilę. A potem, z biegiem akcji już tylko płakałam, bo to, co działo się na ekranie przeszło moje najśmielsze oczekiwania i emocje.

Jeżeli chodzi o biblijność i w ogóle duchowość w tym serialu to bardzo mnie ona zachwyciła. OA, która jest tak pewna pełnienia swojej misji, że jest w stanie wyrzec się swoich rodziców adopcyjnych i ojca, którego poszukiwała, tylko po to by pomagać innym i odnaleźć swojego ukochanego.

Adrian: Dla mnie najważniejsza była chwila, w której zrozumiałem, że tak naprawdę nie dostaniemy żadnej konkretnej odpowiedzi. Poczułem wtedy, że mam do czynienia z czymś intymnym, mało popularnym. Twórcy pokazali swoje wnętrze, wiedząc, że ich twór nie jest łatwo przyswajalny, ograny na znanych schematach, by móc przyciągnąć przyzwyczajonego widza.

Postawili na świeżość i dla mnie – wygrali. Montaż jest genialny – zdjęcia i muzyka. Dochodzi do tego niosąca dreszcze choreografia – ale więcej nie powiem, zobaczycie sami, jeśli zdecydujecie się odpalić serial na Netfliksie.

Warto wspomnieć, że historia jest tak wiarygodna ze względu na główną aktorkę – Brit Marling. W jej oczach jest coś hipnotycznego i mimo wszystko strasznego – niesie w sobie tajemnice, tak jak jej bohaterka.

Justyna, będąc po całym sezonie The OA, myślisz, że jest szansa na drugi sezon?

Źródło: Whats-on-netflix.com
Źródło: Whats-on-netflix.com

Justyna: O tej choreografii też miałam wspomnieć!

Jest piękna, eteryczna i dopracowana w każdym calu. Wprowadza ona do serialu niesamowity klimat.

Jeśli chodzi natomiast o Brit Marling to było moje pierwsze spotkanie z ta aktorka i jestem w niej absolutnie zakochana! Urzekła mnie jej naturalność i gra aktorska. Idealnie pasuje do tej roli, ma w sobie coś z anioła.

Co do drugiego sezonu to mam na to szczera nadzieje! Zakończenie pierwszego było otwarte i pełne tajemnic. Chciałabym poznać dalsze losy OA i Homera. Liczę na to, jeśli wziąć pod uwagę zainteresowanie pierwszym sezonem to drugi jest niemalże pewny!

Adrian: Obejrzyj sobie – jeśli chodzi o Brit, wspomniane przeze mnie wcześniej Drugą Ziemię, ale również Sztukę kłamstwa – prawdziwy popis aktorski.

The OA wyrobiło sobie we mnie duże oczekiwanie co do ciągu dalszego. Sami twórcy: zarówno Brit Marling jak i Zal Batmanglij w wywiadach po premierowych odnosili się do otwartego zakończenie ich projektu. Zapowiedzieli, że OA nie skończyła swojej opowieści, a przed widzami jest jeszcze wiele nieodkrytych kart.

Miejmy nadzieję, że Netfliks podaruje nam prezent w najbliższych tygodniach zamawiając drugi sezon The OA.

Źródło: Whats-on-netflix.com
Źródło: Whats-on-netflix.com
Justyna Barańska

Jest miłośniczką dobrej sztuki. W teatrze zawsze siada w drugim rzędzie.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany