Enya, Ogony i wyzwanie na 2017 – Trzy razy zima

Zima to śnieg. Spuśćmy zasłonę milczenia na to, co dzieje się za oknem, i wyobraźmy sobie, że dookoła jest biało, a drobinki lodu pięknie skrzą się w słońcu. Pod butami chrupie nam śnieg i troszkę ślizgamy się po chodnikach. Czujecie to? Na pewno macie podobne wspomnienia z dzieciństwa. Ostatnie zimy wyglądają inaczej niż te bajkowe, zapamiętane z zamierzchłych czasów wczesnej młodości. Chcąc przywołać atmosferę tamtych chwil odtwarzam elementy, które towarzyszyły zimie.

Gdy myślę o dźwiękach zimy, to obok Smurfnych hitów (nie wierzę, że Wy nie słuchaliście!) pamiętam muzykę Enyi. Moi rodzice słuchali jej bardzo często, a kojące melodie artystki sprawiły, że kojarzy mi się z poczuciem bezpieczeństwa. Kilka lat temu dostałam album The Very Best Of Enya, który zwiera jej największe hity. Możecie go posłuchać tutaj:

Moje kolejne nieoczywiste skojarzenie z zimą to schronisko dla zwierząt. Od wczesnej podstawówki do późnych lat studiów prowadziliśmy zbiórki karmy, koców, poduszek, akcesoriów i innych potrzebnych artykułów. W tym roku na swoim Wydziale współorganizuję akcję pomocy… gryzoniom. Tak, dokładnie tak. Nie wiem, czy wiecie, ale w Polsce jest kilka fundacji, które zajmują się ratowaniem tych drobnych stworzeń. Zastanawiacie się: co złego może dziać się gryzoniom? Otóż mogą im się przytrafić sklepy zoologiczne, w których sprzedawcy się nad nimi znęcają, albo nieodpowiedzialni właściciele, którzy wypuszczają gryzonie „na wolność”, kiedy te im się znudzą. Dlatego może dobrym pomysłem na zimowy czas będzie pomoc jakiemuś zwierzakowi? Oczywiście w miarę możliwości. Można: stworzyć dom zastępczy, kupić karmę bądź inne akcesoria, nagłośnić działania fundacji albo zorganizować zbiórkę potrzebnych rzeczy ze znajomymi, rodziną, klasą, rokiem. Ja w tym roku wspieram fundację Ogony. Poniżej zamieszczam zdjęcia z ich strony na FB.

Fundacja Ogony
Fundacja Ogony
Fundacja Ogony
Fundacja Ogony

Moim trzecim pomysłem na zimę jest… pisanie dziennika. Pamiętam, że podczas ferii zimowych u babci zawsze zaczynałam pisać dziennik. Nawet nie wiecie, jak bardzo się cieszę, że udawało mi się go prowadzić chociaż przez dwa tygodnie! Dzisiaj, kiedy do niego sięgam, jestem niezwykle wzruszona. Być może kiwacie teraz głowami z politowaniem, ale ja ciągle uważam, że takie systematyczne pisanie bardzo wiele wnosi. Poza solidną dawką wzruszeń za 15-20 lat, możecie wypracować w sobie codzienny nawyk zbierania myśli i dostrzegania wszystkich elementów dnia. Z zauważaniem tych złych zazwyczaj nie mamy problemu, ale z tymi dobrymi nie idzie nam już tak dobrze. Proponuję zacząć pisać bez przygotowania – spontanicznie przelać na papier swoje myśli. Na początku 2016 rok podjęłam wyzwanie prowadzenia dziennika i chociaż nie mogę powiedzieć, że pisałam codziennie, to jednak zapisałam ponad 300 stron. Kto jest gotowy na podjęcie takiego noworocznego wyzwania?

Źródło: imagefinder.co
Źródło: imagefinder.co
Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany