W polskim kinie: pięć minut dla kobiet

Powiedzmy sobie szczerze: w Polsce nigdy nie mieliśmy twórców na miarę Pedro Almodóvara czy Xaviera Dolana, którzy otaczaliby kobiety czcią. Czynienie ich protagonistkami przez ów reżyserów, za każdym razem stwarza nowy punkt widzenia i co oczywiste – inny zakres problemów, jednak nie są one nigdy sprowadzane do stereotypowych pieluch czy domowej krzątaniny. Wątki kobiece w ciągu ostatnich dwudziestu lat w Polsce, z drobnymi wyjątkami, opierały się na postaciach uległych lub naiwnych, były to drugoplanowe kochanki lub matki Polki. Głównym nurtem filmów z udziałem dziewczyn były jedynie komedie romantyczne z kiczowatym happy endem w postaci małżeństwa. Ten nudny i żenujący obraz zaczął mnie denerwować, do tego stopnia, że w ogóle go wyparłam, a brak protagonistek nadrabiałam kinem zagranicznym lub powtórkami Czarodziejki z księżyca.

Na szczęście ten dysonans płciowy powoli ulega zmianie i możemy obejrzeć coraz więcej historii, gdzie pierwsze skrzypce grają dziewczyny, których historie pozbawione są zbędnej seksualizacji, stereotypów płciowych i oklepanych problemów damsko-męskich. Na fali modnego ruchu GRL Power powstaje coraz więcej dziewczyńskich historii, a w najbliższych tygodniach na premierę czekają naprawdę silne bohaterki: Szczęście świata, Ja, Olga Hepnarova, Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej oraz Maria Curie.

"Szczęście świata", źródło: filmoznawcy.ug.edu.pl
„Szczęście świata”, źródło: filmoznawcy.ug.edu.pl

Kobieca tendencja w polskim kinie to ostatnie trzy lata. Według mnie fala super-dziewczyn protagonistek zaczęła się wraz z Idą Pawła Pawlikowskiego. Wszyscy zakochaliśmy się w smutnych oczach Agaty Trzebuchowskiej, która wiele nie musiała mówić, by wyrazić tęsknotę, melancholię czy też wewnętrzny spokój.

Małgorzata Szumowska słynie z doboru trudnych tematów. Reżyserka nie obawiała się zrealizowania głośnego Sponsoringu, a w 2015 roku – Body/Ciało. Terapeutka Anna, w którą wciela się Maja Ostaszewska to wielbicielka medycyny ezoterycznej, protagonistka wyciszona, ekscentryczna i na wskroś prawdziwa. Zza niemodnych okularów patrzyła na nas nie Maja, a postać z krwi i kości, która przywróciła wiarę w siłę miłości i udowodniła, tym samym, że jest wybitną aktorką.

"Body/Ciało", źródło: przeambitni.pl
„Body/Ciało”, źródło: przeambitni.pl

Później były Zjednoczone Stany Miłości Tomka Wasilewskiego, słusznie nagrodzone w Berlinie. Cztery historie, cztery silne osobowości, wszystkie spragnione uwagi, obecności i uczuć, jednocześnie silne i samodzielne, nie tylko z powodu napiętej sytuacji politycznej (przełom lat 80. i 90.). Sam reżyser przyznaje, że film to próba przywołania dziecięcych wspomnień, a więc i przede wszystkim kobiet, które otaczały go, gdy był małym chłopcem. Chłodną, miejscami depresyjną treść, reżyser równoważy pięknymi zdjęciami: Marta Nieradkiewicz z burzą blond loków, Julia Kijowska w błękitnej wannie, Magdalena Cielecka w zielonej sukience i Dorota Kolak w pokoju pełnym żółtych kanarków.

"Zjednoczone stany miłości", źródło: gazeta.pl
„Zjednoczone stany miłości”, źródło: gazeta.pl

Z kolei Agnieszka Smoczyńska w Córkach dancingu stworzyła bohaterki baśniowe – syrenki – Złotą i Srebrną. Otulone cekinowym płaszczem, w tercecie z Kingą Preis, prowokują, jednocześnie będąc niewinnymi. To muzyczna opowieść o kobiecym dojrzewaniu, gdzie dziewczyny są świadome rodzącej się w nich seksualności i doskonale widzą, że mogą z niej czerpać przyjemność.

"Córki dancingu", źródło: iluzjon.fn.org.pl
„Córki dancingu”, źródło: iluzjon.fn.org.pl

W międzyczasie w kinie pojawiła się też Roma w Piąte: nie odchodź Katarzyny Jungowskiej; Irena, Maria i Matka Przełożona w Niewinnych; siostry grane przez duet Kulesza-Muskała w Moje córki krowy w reżyserii Kingi Dębskiej oraz dokumentalna historia Marianny, walczącej o godność osoby transseksualnej, w filmie Karoliny Bielawskiej. Wojciech Smażowski, dotychczas realizujący scenariusze tylko w męskim gronie, przełamał się i rolę pierwszoplanową w Wołyniu powierzył debiutującej Michalinie Łabacz, która doskonale poradziła sobie z rolą dzielnej Zosi.

"Wołyń", źródło: cojestgrane24.wyborcza.pl
„Wołyń”, źródło: cojestgrane24.wyborcza.pl

Fale, które miały niedawno swoją premierę, to minimalistyczna opowieść miejscami przypominająca dokument. Ania i Kasia to najzwyklejsze na świecie nastolatki. Każdy z takimi chodził do klasy albo znał z osiedla. Za tą zwyczajnością kryje się ogromna charyzma aktorek, która pozwala uwierzyć w historię siedemnastolatek, których życie nigdy nie było różowe.

Lokatorki, czyli etiuda nagrodzona studenckim Oscarem przedstawia historię Justyny, granej przez Julię Kijowską. To kino społeczne, zwracające uwagę na bieżące problemy wielu młodych ludzi próbujących się usamodzielnić. Film Klary Kochańskiej to podwójny triumf kobiecego kina, pozostawiający ogromną nadzieję nie tylko na wzrost liczby historii Polek na rodzimym ekranie, ale też dowód na to, iż kobieta może być świetną reżyserką, wyróżnioną za wrażliwość oraz kreatywność, w świecie zdominowanym przez mężczyzn-filmowców.

 

Zosia Wierzcholska

Kino ją wzrusza, a pisanie o nim – porządkuje emocje. Myśli, że znajomość całej listy dialogowej z Titanica czyni ją prawdziwym filmoznawcą. W życiu, jak i w filmie, szuka prawdy, dlatego tak bardzo fascynuje ją kino dokumentalne. Kiedy nie nuci piosenek z musicali, marzy o życiu w zatłoczonym Tokio.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany