Hygge, Adele i kapusta z grochem – Trzy razy zima

Grudzień to ludzie – jak pisała Iga, a ja choć do człowieka chce zawsze niezależnie od pory roku, to faktycznie zimą, a zwłaszcza w grudniu ta obecność, ale i jej brak jest zdecydowanie silniejsza. Odkąd mieszkam w Warszawie, z dala od bliskich, ten świąteczny czas nabrał nowego znaczenia. Kiedyś mijał niepostrzeżenie, a jedyne, z czym kojarzyła mi się zima, to z nieznośnym uczuciem oczekiwania na ukochaną wiosnę. Teraz im jestem starsza, tym łatwiej dostrzec mi jej uroki. Nagle mróz przeszkadza jakby mniej, a śnieg cieszy bardziej niż lata temu. Nie mam ulubionych zimowych rytuałów, artystów czy książek. Każdy rok przynosi coś nowego i zaskakującego.

Tegoroczna zima na pewno będzie hyggeling. Książka autorstwa Marie Tourell Søderberg trafiła do mnie stosunkowo niedawno i jeszcze nie wiem, co mi przyniesie, ale w obecnym stanie mojej duszy, sam fakt, że opowiada o szczęściu i jego poszukiwaniu, wydaje się być czymś, co jest mi potrzebne. Na odwrocie okładki możemy przeczytać: Dzięki tej książce nauczysz się odnajdywać i tworzyć hygge. Docenisz znaczenie tych momentów i zrozumiesz, dlaczego we współczesnym zabieganym świecie tak ważne jest na chwilę wyłączyć się i znaleźć czas na hygge. Pięknie wydana, pełna wspaniałych fotografii książka na pewno idealnie wpasuje się w zimowy klimat. Ja z niecierpliwością przebieram nogami, żeby wreszcie znaleźć chwilę i do niej usiąść. Kto wie, może nie tylko zima, ale i całe życie stanie się hyyge?

źródło: www.hygge-blog.com/
źródło: www.hygge-blog.com/

Z lekkim opóźnieniem, ale tej zimy odkryłam najnowszy album Adele. Do tej pory brzęczały mi w głowie tylko te te najbardziej popularne utwory i nawet nie zdawałam sobie sprawy ile straciłam. Adele nie zawiodła po raz kolejny. Długie (czasem zbyt długie) zimowe wieczory idealne współgrają nie tylko z grzanym winem i świeczkami o zapachu cynamonu, ale i z głosem Adele. Prócz Adele w głośnikach tej zimy nowe utwory Lady Gagi, niezbyt przeze mnie jak dotąd lubianej. Teraz jednak znalazłam w jej głosie i emocjach coś, co ruszyło i moje wymagające ucho.
Ponieważ mam młodsze rodzeństwo zimą nie mogę zapominać również o wszystkich tych ukochanych przez małych i dużych, świątecznych hitach. Króluje oczywiście Majka Jeżowska i Kochany Panie Mikołaju, ale też De Su z przebojem A kto wie, czy klasyk – Last Christmas. Przyznajcie sami, że nic ta nie wprowadza w świąteczny nastrój jak zimowe piosenki.

https://www.youtube.com/watch?v=g3cM56GukNo

Na koniec coś za co zimę i święta lubię najbardziej! Kapusta z grochem. Jako dziecko jej nie znosiłam. Nie rozumiałam jak wszyscy mogą się nią zajadać i co może być dobrego w takiej papce. Po latach jednak pokochałam ten smak i czekam na niego calutki rok. Zresztą wszystkie dania jedzone w święta smakują zupełnie inaczej niż te same, przyrządzane w ciągu roku. Nie bez przyczyny mówi się o magii świąt.

Przepis na kapustę z grochem

Składniki dania

* 400 g łuskanego grochu
* 1 kg kapusty kiszonej
* 250-300 g białej świeżej kapusty (opcjonalnie)
* 3 cebule
* 3 ziela angielskie
* 1 listek laurowy
* sól
* 4 łyżki oleju lub masła
* 2 łyżki mąki pszennej lub mieszanki bezglutenowej
* sól w razie potrzeby
* opcjonalnie majeranek

źródło: www.gotujmy.pl
źródło: www.gotujmy.pl 

1. Groch zalewam wodą i odstawiam na noc do napęcznienia.
2. Kapustę kiszoną przekładam do garnka, opcjonalnie dodaje również szatkowana kapustę surową, przyprawy, dodaję około 2 szklanek wody i gotuje przez 2-3 godziny do miękkości.
3. W oddzielnym garnku gotuję groch do czasu aż będzie miękki ale jeszcze nie zacznie się rozpadać.
4. Cebule obieram, kroję w drobną kostkę i podsmażam na złoty kolor.
5. W dużym garnku łączę kapustę z odlanym grochem i podsmażoną cebulą. Przykrywam i gotuje jeszcze na małym gazie przez 30 minut.
6. Na patelni łączę oliwę lub masło z mąką przygotowując zasmażkę. Gdy zmieni kolor na lekko złoty dodaję ją do kapusty z grochem. Kapustę ewentualnie doprawiam jeszcze solą, pieprzem lub/i majerankiem.


źródło: http://www.olgasmile.com/kapusta-z-grochem-wigilijna.html

Cieszmy się z tej zimy, cieszmy się z długich jak nigdy wieczorów, z zimowej herbaty na Starym Mieście i iluminacji na ulicach. Cieszmy się z obecności drugiego człowieka i ze zwykłych, małych zimowych przyjemności; na pewno każdy z nas takie ma.

Justyna Kowalska

Miała być aktorką, ale okazało się, że zdecydowanie woli stać za sceną niż na niej. Marzycielka. Włóczykij.

1 Komentarz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany