Pamięć nigdy nie umrze, czyli Warszawski Festiwal Filmów o Tematyce Żydowskiej

Warszawski Festiwal Filmowy o Tematyce Żydowskiej święcił swoją 14 edycję w tym roku. W ramach wydarzenia, widzowie mogli uczestniczyć w projekcjach filmów w Muzeum Żydów Polskich POLIN, wysłuchać wykładów, uczestniczyć w spotkaniach, lecz przede wszystkim – przekonać się, że pamięć o tragicznych zdarzeniach z kart polskiej historii jest cały czas żywa.

mat. prasowe festiwalu
mat. prasowe festiwalu

Wieczór otwarcia – Persona Non Grata

Zanim wypełnione po brzegi audytorium spowił mrok towarzyszący zaplanowanej projekcji, widzowie zostali oficjalnie powitani, przez organizatorów oraz ambasadę japońską, która wspomogła produkcję Persona Non Grata autorstwa Cellina Glucka. Było oficjalnie i z klasą – nic nie zapowiadało nadchodzącego kataklizmu w postaci dwóch i pół godziny męczarni.

Podczas Warszawskiego Festiwalu Filmowego miałem okazję zobaczyć światową premierę Prawdziwych zbrodni – wysoce nieudanej kooperacji Polaków i Amerykanów. Bazując na tym przykładzie można by śmiało rzec, że romanse rodzimych stron z producentami zza oceanu mijają się z celem, lub – jeśli się uprzeć – wymagają lat i wysiłku, by powstało coś godnego uwagi. Prawdziwe zbrodnie nie były jednak gwoździem do trumny takich międzynarodowych przedsięwzięć – był nim japoński film Persona Non Grata.

Fabuła filmu przedstawia historię japońskiego konsula, który w czasach wojny, osiadłszy w Wilnie, wbrew wytycznym rządu wydawał wizy Polakom oraz Żydom, by ci mogli szukać ucieczki z kraju pogrążonego w ruinie. Czyn szlachetny i godzien podziwu został obrócony w groteskowo wzniosłą próbę kina nakręconego z rozmachem i pietyzmem. Polscy aktorzy zmagający się z drewnianymi dialogami, absurdalnie zły Borys Szyc, patetyczna, irytująca muzyka i nachalny manieryzm kroczenia jednostronnego patrzenia na protagonistę – Persona Non Grata była załamującym filmem. Ale czułem, że po niej  mogło być tylko lepiej.

fritz-bauer
„Fritz Bauer kontra państwo”, kadr z filmu

Fritz Bauer kontra państwo, czyli poprzeczka szybuje w górę

Niemiecka produkcja pokazywana była m.in. w Locarno, gdzie zdobyła nagrodę publiczności. Fabuła przedstawia sylwetkę tytułowego Fritza Bauera – Żyda, który postawił sobie za cel odnaleźć i postawić przed sądem we Frankfurcie Adolfa Eichmanna – zbrodniarza hitlerowskiego, odpowiedzialnego za koordynację wywozów ludzi do obozów koncentracyjnych.

Reżyser przyjął sobie za cel ukazanie problemu swojego kraju z podejściem do wojny, używając postaci Bauera i jego młodego współpracownika, by ukazać jak trudny był to okres oraz z jakim trudem przychodziło rozliczanie się z przerażająca przeszłością. Skrojony na kanwie teatru telewizji, film Larsa Kraume skupia się nie tylko na samym śledztwie, ale zmyślnie obrazuje powojenne Niemcy. W wywiadzie, w urzędach i w niemieckich firmach – byli naziści nie tylko uchylali się od kary za swoje zbrodnie, ale co gorsza – żyli na godnym poziomie.

Fritz Bauer kontra państwo polecam zatem jako najciekawsza propozycję z tegorocznej edycji festiwalu. A szansa ku temu będzie już niedługo – film dostał zielone światło na dystrybucję w Polsce.

remember_01
„Niepamięć”, kadr z filmu

Odkopywanie przeszłości w Niepamięci

Max von Sydow to aktor, którego nie sposób nie podziwiać – dostojna sylwetka i znakomite zdolności aktorskie wywindowały go do pozycji jednego z najbardziej rozpoznawalnych aktorów w historii. W Niepamięci gra mężczyznę chorującego na amnezję. Gdy czuje, że jego dni zbliżają się ku schyłkowi, postanawia rozwiązać zagadkę swojej przyszłości i odnaleźć zbrodniarza, który zamordował jego rodzinę w Auschwitz.

Atom Egoyan doskonale kieruje historią, misternie przygotowując widza na spektakularny finał. Dzięki temu, Niepamięć ogląda się z zainteresowaniem, całkowicie wczuwając się w podróż Maxa von Sydowa układającego elementy układanki. Ponadto, film pokazuje także przerażające dziedzictwo nazistowskich zbrodni, serwując namiastkę w postaci amerykańskiego fascynata czasami II Wojny Światowej. Kontrowersyjne i odrażające, to zjawisko niestety prawdziwe – na świecie niestety są tacy, którym wizja Hitlera zaimponowała. I to z brutalną szczerością pokazuje Egoyan.

Czego się nie udało, a co warto zobaczyć

Doba powinna być zdecydowanie dłuższa. Obowiązki wzywały i z tego powodu nie mogłem pojawić się na każdym filmie, który chciałem zobaczyć. Obok kilku krótkometrażowych produkcji, warto przyjrzeć się chociażby Przesłuchaniu Ereza Pery, opowiadającemu historię przesłuchania komendanta z Auschwitz, a także głośny komediodramat pokazywany i nagrodzony w Cannes pt. Dzień po żałobie. Zachęcam zatem do przejrzenia repertuaru festiwalu, gdyż podobnie jak Fritz Bauer kontra państwo, także i te tytuły mogą być wyświetlane w polskich kinach w nadchodzącym roku.

Warszawski Festiwal Filmowy o Tematyce Żydowskiej należy docenić przede wszystkim za jego ideologię, wizję. Chociaż program szkolnictwa przewiduje lekcje historii, czasem można odnieść wrażenie, że Europa powoli zapomina o ludobójstwie, którego nie tak dawno tutaj doświadczono. I nie wnikając w to, czy filmy z repertuaru festiwalu zawsze potrafią do widza trafić, jedno jest pewne – warto za rok przybyć do Muzeum POLIN na kolejną edycję. Chociażby po to, by pokazać, że pamiętamy o tej najbardziej bolesnej karcie z naszej historii.

Szczegóły festiwalu znajdziecie na oficjalnej stronie – www.wjff.pl

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany