Reżyseria: Iwan Wyrypajew

Widziałam tylko dwa spektakle Wyrypajewa. Skąd więc pomysł by o nim pisać? Nazwisko to dźwięczało w mojej głowie od kilku lat. Jeszcze w liceum słyszałam o tym reżyserze, ale nie było mi dane obejrzeć żadnego z jego spektakli. Studia natomiast wręcz obfitowały w dyskusje na temat Wyrypajewa. Reżyser miał wśród moich kolegów-teatrologów (tych w wieloletnim stażem i tych początkujących) tyle samo zwolenników, co przeciwników. O fenomenie tego nazwiska przekonałam się podczas Festiwalu Szkół Teatralnych w w 2013 roku. PWST Kraków przygotowało wtedy spektakl UFO. KONTAKT.

Jak zaczarowana, stałam te 100 minut gdzieś z boku, wciśnięta w barierkę przy schodach, ponieważ zainteresowanie było tak duże, że mała salka Akademickiego Ośrodka Inicjatyw Artystycznych nie była w stanie pomieścić wszystkich widzów. Przed spektaklem przeczytałam opis: Spektakl ten przygotowaliśmy na podstawie mojego scenariusza do filmu, którego w końcu nie nakręciłem. Pomysł był taki, że spotykałem się z ludźmi którzy mieli kontakt z UFO. Byli to ludzie z różnych krajów i kontynentów: z Australii, USA, Anglii, Rosji i nawet Polski. Ludzie ci opowiadali mi o swoich kontaktach z cywilizacją i o tym, jak w konsekwencji tych kontaktów zmieniło się ich życie, ich spojrzenie na otaczający ich świat i na swoje miejsce na tym świecie. W sumie nie za wiele można z takiego opisu wywnioskować, a spodziewać – właściwie wszystkiego. Pomyślałam, że jeśli Iwan Wyrypajew przekona mnie do siebie historią o UFO, to przekona mnie wszystkim innym. Realizacja takiego spektaklu jak UFO. KONTAKT okazała się wyjątkowo zaskakująca jak na dyplom studentów aktorstwa, ponieważ aktorzy na scenie nie robili zupełnie nic poza staniem w jednym miejscu i opowiadaniem historii. Wyrypajew poprowadził ich jednak w taki sposób, że spektakl stał się jednym z moich ulubionych na festiwalu i pozostał w myślach jeszcze na długi okres.

Czas mijał, a mnie się jakoś nie składało by dotrzeć na inny spektakl tego reżysera. Marzyły mi się Iluzje, Lipiec, potem Letnie osy kąsają nawet w listopadzie, ale nawet przeprowadzka do Warszawy tego dotarcia na któryś z nich nie ułatwiała. UFO. KONTAKT i ten pierwszy zachwyt Wyrypajewem miałam nadal w pamięci i czekałam na moment, kiedy uda mi się zobaczyć jego kolejne dzieło.

wyrypajew-fot-jacek-poremba-700x700
fot. Jacek Poręba

W czerwcu tego roku dowiedziałam się o możliwości asystowania przy kolejnej produkcji w Teatrze Polonia. Ucieszyłam się z tej propozycji jak dziecko, bo zwyczajnie uwielbiam ten czas prób, możliwość pracy z aktorami, reżyserami. Kiedy usłyszałam, że spektakl reżyseruje Iwan Wyrypajew, podskoczyłam z radości. Pomyślałam, że to wyjątkowo zabawne, że po naszym pierwszym spotkaniu z układzie reżyser-widz, kolejne będzie spotkaniem zawodowym. Na równi bałam się i nie mogłam doczekać tej współpracy. Gdyby ktoś kiedyś zapytał mnie o jakieś teatralne marzenia, jednym z nich byłaby na pewno możliwość pracy z Wyrypajewem. I nagle to marzenie miało się spełnić. Praca nad Słoneczną linią, którą Iwan nie tylko reżyserował, ale również napisał, była przygodą absolutnie wyjątkową, nazwałabym ją nawet jazdą bez trzymanki. Iwan każdego dnia zachwycał mnie jako człowiek i jako twórca.

Urodził się 3 sierpnia 1974 roku w Irkucku. Rosyjski dramaturg i reżyser, laureat międzynarodowych festiwali filmowych i teatralnych, pedagog. Sny (jego debiutancki tekst z 1998 roku) wystawiono w 2001 roku w londyńskim Royal Court Theatre. Od tego czasu dramaty Wyrypajewa doczekały się około trzydziestu inscenizacji w dwudziestu krajach. Jego pierwszy spektakl wywołał głośny skandal w Irkucku, co poskutkowało zamknięciem przez władze jego studyjnego teatru Przestrzeń Gry. W Polsce wystawia spektakle głównie w warszawskich teatrach. Między innymi: Lipiec (Teatr na Woli, 2009), Taniec Delhi (Teatr Narodowy, 2010), Nieznośnie długie objęcia (Teatr Powszechny, 2015). Po jego dramaty bardzo chętnie sięgają polscy reżyserzy, m.in Sny, Ł.Kos (TR Warszawa, 2004), Tlen, M.Bogajewska (Teatr Powszechny w Warszawie, 2003) i A. Olsten (Teatr Wybrzeże w Gdańsku, 2005), Iluzje, A. Konieczna (Wrocław 2003 – TR Warszawa 2005), A. Glińska (Warszawa, Teatr na Woli, 2011; Teatr TV, 2012).
Iwan Wyrypajew nazwany jest współczesnym Czechowem, w swoich sztukach opisuje problemy życia codziennego, te dotyczące miłości, małżeństwa, zdrady, śmierci, wiary w Boga. Anna Legierska w kwietniu 2016 roku na portalu Culture.pl napisała: Jest jak połączenie estetyki Quentina Tarantino i Andrieja Tarkowskiego.

fot. Kasia Chmura - Cegiełkowska
fot. Kasia Chmura-Cegiełkowska

Dla mnie sztuka zawsze jest dialogiem toczonym w jakiejś sprawie, zawsze powinna stawiać pytania filozoficzne, społeczne, polityczne, ekonomiczne, powinna uczestniczyć w życiu świata, w którym żyje artysta. Jeśli milczy prasa, niech przemówi teatr – tak o swojej sztuce mówi sam Wyrypajew. Te ponad dwa miesiące pracy przy Słonecznej Linii, były właśnie idealnym dialogiem. Dialogiem z reżyserem, z aktorami. Wszyscy, niezależnie od funkcji, jaka przypadła nam w tej produkcji, mogliśmy czuć się jej częścią i mieć autentyczne poczucie wkładu w powstawanie spektaklu, nie tylko od strony organizacyjnej. Praca z Iwanem była przygodą niezwykłą, chociażby dlatego, że nie jest on reżyserem, który jedynie ma koncepcje i każe ją realizować aktorom. Wyrypajew wciąż poszukuje, zadaje pytania, konfrontuje ważne problemy stawiane w sztuce z innymi.  Ciekawi go stanowisko każdego.
Elena Kurant w programie do sztuki napisała: „Istotą teatru jest spotkanie” – napisze Jerzy Grotowski w artykule Ku teatrowi ubogiemu. Jest to wspólny mianownik pomiędzy Teatrem Ubogim a teatrem Iwana Wyrypajewa, dla którego to spotkanie stanowi swoiste „interior imaginacji” – spotkanie dwóch osób, spotkanie aktora i widza, wreszcie spotkanie z sobą samym, bo przecież „tylko będąc w prawdziwym dialogu można się nawzajem usłyszeć i rozumieć”. Zatem posłuchajmy…

Jakkolwiek trywialnie to nie zabrzmi, praca z Iwanem poza tym, że była ogromną przyjemnością, stała się też wyprawą w głąb siebie. Naczelny temat w Słonecznej Linii, czyli próby uzyskania pozytywnego rezultatu, stały się mottem nas wszystkich. Nie można było przejść obok tego tekstu obojętnie, bez zastanowienia się nad tym, w czym tak naprawdę tkwi problem i dlaczego tak często nie potrafimy dogadać się z drugim człowiekiem. Słoneczna Linia, to lustro w którym warto się przejrzeć i poszukać siebie. Przyjdźcie do Teatru Polonia na to spotkanie z Karoliną Gruszką, Borysem Szycem i Iwanem Wyrypajewem.
Ja zabieram się za nadrabianie zaległości w spektaklach reżysera i mam taką cichą nadzieję na powtórkę z tej współpracy, bo śmiało mogę powiedzieć, że gdy słyszę nazwisko Wyrypajew, to idę jak w dym.

fot. Kasia Chmura - Cegiełkowska
fot. Kasia Chmura-Cegiełkowska

Na zdjęcie wyróżniające wykorzystane zostało zdjęcie Alberta Zawady/Agencja Gazeta.

Justyna Kowalska

Miała być aktorką, ale okazało się, że zdecydowanie woli stać za sceną niż na niej. Marzycielka. Włóczykij.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany