Obraz kraju z perspektywy tysiąca mil – debiut OIA

Perspektywa ma to do siebie, że widać z niej rzeczy, których nie jesteśmy w stanie dostrzec, patrząc na coś z bliska. Potwierdzenie tej zasady wyraźnie słychać w tekstach debiutanckiej płyty OIA. Utwory z albumu pt. Wyspa, którego premiera przypada na 1 grudnia 2016 roku, są przepełnione refleksją nad tym, co się dzieje w życiu społeczno-politycznym w Polsce i na świecie. Wspominam o patrzeniu z dystansu, bo wokalistka w czasie tworzenia swojej pierwszej płyty podróżowała, a przez większość czasu mieszkała w Londynie, gdzie kontynuuje swoją edukację muzyczną. Jak sama zauważyła w jednym z wywiadów, zmiana miejsca pozwoliła jej odkryć na nowo siebie, a to z kolei sprawiło, że zaczęła dostrzegać w zachowaniu jednostek niuanse, które skutkują występowaniem zjawisk dotyczących całych społeczności. Co ciekawe, przedtem z chęcią śpiewała po angielsku, po przeprowadzce uświadomiła sobie, jaką moc mają słowa wypowiadane w ojczystym języku.

Zanim przejdę do treści piosenek, muszę zaznaczyć, że to, co jako pierwsze przykuło moją uwagę, to przepiękny, aksamitny głos artystki, który perfekcyjnie współgra z całością projektu. OIA ma w zwyczaju skupiać się bardziej na tekście niż na muzyce, najpierw niczym polne kwiaty zbiera wnioski, wyciągane z obserwacji wszystkiego co ją otacza, a kiedy stwierdzi, że jest już ich wystarczająco dużo, w mgnieniu oka przelewa je na papier, malując z nich przepiękny bukiet. Dopiero potem uzupełnia go dodatkami w postaci aranżu muzycznego, który jest wciąż tłem dla przekazu, który artystka stawia na pierwszym miejscu. Całość albumu jest muzycznie bardzo spójna i stonowana, a jeśli miałabym określić przeważający gatunek byłby to soul, z elementami popu, okraszony tu i ówdzie jazzowym brzmieniem, jak chociażby w przypadku Tysiąca Szkieł.

Nie bez znaczenia jest fakt, że oprócz świetnego przygotowania muzycznego, wokalistka posiada wiedzę psychologiczną. Stąd w treści piosenek znajdziemy odniesienia do schematów ludzkich zachowań oraz protest przeciwko poddawaniu się manipulacji przez otoczenie i bezkrytycznemu przyjmowaniu podawanych nam informacji. W tekstach znajdziemy zarówno dosłowne odniesienia do polityki jak w Graj Ludu Na Dudach – jest to manifest przeciwko temu w jaką stronę idzie kraj, odczuwam w wokalu żal, ale brakuje mi zdecydowanego sprzeciwu podkreślonego siłą i dynamiką głosu. Oprócz oczywistości, pojawiają się metafory dotyczące hipokryzji, udawania kogoś kim nie jesteśmy oraz tego jak na siłę próbujemy umieścić puzzle, zupełnie niepasujące do układanki, tylko ze względu na chęć dopasowania się do panujących trendów. Rezultat – jak w tekście piosenki Własna Bajka – jest groteskowy.

Kolejnym problemem naszych czasów, nad którym pochyla się OIA są związki i stosunki międzyludzkie. W Wybieram i Wygibasach, posłuchamy o popularnej aplikacji randkowej oraz o strachu, jaki wiąże się z odkrywaniem siebie przed ludźmi. Ciężko zbudować prawdziwie dobrą relację z drugim człowiekiem, traktując ludzi jak opcje, które trzymamy w zapasie, aby w razie czego wybrać tę, która w zależności od sytuacji najlepiej zadowoli nasze ego. Z drugiej strony, boimy się wchodzić w nowe związki, bo rozstania bolą. Lepiej siedzieć w swojej samotni, nie wychylać się, tylko – jak zauważa artystka – to nie ma nic wspólnego z życiem i zachęca do tego, aby jednak zaryzykować.

Mieszkając w Londynie, wokalistka nabrała nowego spojrzenia na wielokulturowość oraz związane z nią wyzwania jak tolerancja, wolność czy problem z ksenofobią. Refleksje na ten temat odnajduję w Tęczowym Pokoleniu oraz w finałowym, przyprawiającym mnie o gęsią skórkę (mimo, że nie rozumiem większości tekstu) 1441 Fourteen for one, utwór wykonuje 14 artystów, w ich rodzimych językach. Całość jest otoczona bardzo przyjemną, niebanalną melodią. Doskonale wkomponowane są tu wstawki gitarowe. Jest to jedyna piosenka, w której to muzyka wychodzi delikatnie na pierwszy plan, w dodatku doskonale zamyka klamrą całość albumu.

Z każdym kolejnym odsłuchem Wyspy odkrywam na niej coś nowego. Zapuszczam się w nią coraz głębiej, a eksplorowanie jej sprawia mi dużą satysfakcję. Moim zdaniem OIA to kolejny mocny akcent na jeszcze jesiennej scenie muzycznej, a marzenie wokalistki o zaśpiewaniu w Royal Albert Hall to tylko kwestia czasu. Z niecierpliwością czekam na kolejne utwory, bo debiutancka płyta OIA jest tylko wstępem do możliwości jakie daje głos wokalistki.

Dominika Migryt

Żyć bez muzyki to jak żyć bez oddychania - nie da się!

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany