Zapomniane nazwiska: Sinead O’connor

Człowiek, jest przede wszystkim sumą wypaczeń społeczeństwa, w którym koegzystuje. Jeśli bawisz się w obserwatora świata, w którym poruszasz się w swoim życiu codziennym – starasz się ową sumę na tyle zmniejszyć – by w żaden sposób nie odstawać, nie być innym.

A co się zdarzy, gdy nieszablonowość to Twoja cecha macierzysta? Gdy w wyznaczonych ramach nie potrafisz żyć pełną świadomością, gdy ograniczenia nie pozwalają Ci być sobą?

Wtedy świat rodzi taką osobowość jaką jest niewątpliwie Sinead O’connor. 

Na samym początku była odzwierciedleniem każdej zbuntowanej nastolatki, która niewątpliwie w bolesny sposób próbowała poradzić sobie z artystyczną duszą więzioną przez jej wątłe, ludzkie ciało. Gdy przeistoczyła się w prawdziwą  gwiazdę rocka – uwolniła wszystkie swoje demony. Stała się głośną wojowniczką o prawa kobiet, zaangażowaną artystką wojującą z Kościołem katolickim.

Teraz – przede wszystkim charakteryzują ją kolejne skandale celebryckie, próby samobójcze i fakt, że w obecnej popkulturze, nie ma bardziej nieszczęśliwej kobiety.

sinead-oconnor-1988-1500x1000

Jak zacząłem być odbiorcą Sinead? We wczesnych latach XXI wieku, gdy do moich dłoni dotarła wspaniała książka Nostalgia anioła pióra Alice Sebold.

Opowieść bardzo bliska twórczości O’connor, która od lat 90 bez przerwy piętnuje i walczy z seksualnym wykorzystywaniem dzieci, przemocy w rodzinie i zatajaniu owych faktów przez społeczeństwo czy kościół.

Nostalgia anioła doczekała się ekranizacji w wykonaniu Petera Jacksona, twórcy takich hitów jak King-Kong, Hobbit czy trylogia Władcy Pierścienia. W filmie, utworem przewodnim została przepiękna ballada popularnego w latach 80 zespołu This Mortal Coil – Song To The Siren.

Wracając z kina, przeszukując zakamarki internetowych playlist, znalazłem właśnie to:

… i dzięki temu jestem z Sidead do dziś.

W utworze znajduję wszystko to, co charakteryzuje artystkę: piękny głos, potężna wrażliwość i rebelia w tym co chce przekazać światu.

Od samego początku O’connor nie miała łatwego życia. Jej droga do sławy usłana była niepowodzeniami, trudnym dzieciństwem i jej własnym uporem do dążenia, by móc śpiewać swoje własne piosenki.

W 1990 roku wściekła na cały świat dziewczyna, nagrała bardzo liryczną i nastrojową balladę Nothing Compares 2. Właśnie rozpadł się jej związek z perkusistą Johnem Reynoldsem, a piosenka znakomicie oddawała stan, w którym się znajdowała. Singiel nie był autorstwa Sinéad. Napisał go kilka lat wcześniej Prince. Ale dopiero w wykonaniu O’Connor stał się wielkim przebojem. Został  numer jeden w 17 krajach na całym świecie. Za jego sukcesem poszedł także sukces albumu I Do Not Want What I Haven’t Got. Sinéad z obiecującej, lekko awangardowej wokalistki przeobraziła się w międzynarodową gwiazdę.

 

 

I, jak na międzynarodową gwiazdę przystało, wyruszyła na podbój Ameryki.

Stany Zjednoczone zostawiły ją przede wszystkim z poczuciem niespełnienia, przegranej walki o własną kobiecość i moralność. Wpadła w otoczenie ludzi, którzy mięli na nią określony pomysł, ludzi, którzy gotowi byli stworzyć dla niej szablony, w których jej muzyka sprzedałaby się najbardziej.

Jankesom dała się we znaki, nie dając pozwolenia cenurze, która w tamtych czasach mocno wyznaczała przynależność białych artystów do głównego nurtu muzyki popularnej. O’connor bez poczucia skrępowania na wizji jednego z najchętniej oglądanych programów rozrywkowych podarła wizerunek papieża Jana Pawła II – w proteście utajania faktów molestowania dzieci przez księży.

sinead-o-connor-623344

Każde jej kolejne zawodowe wyzwanie kończyło się komercyjnym fiaskiem.

Przeżyła cztery rozwody, dziesięć płyt. Została księdzem, przybrała imię matki Bernadetty Marii. Została również lesbijką, biseksualistką oraz osobą uzależnioną od leków, alkoholu i środków odurzających nielegalnego pochodzenia.

Przez długi czas przebywała w swojej rodzinnej Irlandii – gdzie przede wszystkim próbowała poradzić sobie z odtrąceniem świata i prywatnego otoczenia – jej rodziny.

Ciszę w jej medialnym życiu przerywają kolejne doniesienia o próbach samobójczych gwiazdy. W ostatnim udzielonym wywiadzie artystka przyznała, że teraz chce być po prostu nikim. 

Do tej jednej roli Sinéad O’Connor wydaje się nie pasować. Nawet jeśli jej płyty nie sprzedawały się najlepiej, jeśli krytycy byli rozczarowani jej nowymi piosenkami, i tak potrafiła skupić na sobie uwagę swoich fanów – ludzi głodnych jej wrażliwości, pięknego głosu i wciąż tajemniczego wnętrza.

sinead_oconnor

 

 

Sinead O’Connor  8 grudnia 2016 skończy 50 lat. Piosenkarka ma na koncie aż 10 wydanych albumów, w tym aż 6 z tytułem złotej płyty. Ostatnia jak dotąd płyta Sinead O’Connor I’m Not Bossy, I’m the Boss ukazała się w sierpniu 2014 roku.

Adrian Nowacki

Lubi filmy oglądać i o nich pisać.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany