Ona i On – miłosna destrukcja w „The Affair”

Jeszcze jakiś czas temu nie uwierzyłabym, gdyby ktoś powiedział mi, że oglądanie seriali będzie mi przychodziło z większą łatwością i przyjemnością niż wpatrywanie się w kinowy ekran. Nie przestanę hołodwać X muzie, ale prawdą jest, że produkcje małego ekranu w ostatnich latach wzbiły się na wyżyny artystyczne. Przyglądam się z wielkim zainteresowaniem temu zjawisku, śledzę nowinki Netflixa, HBO, Amazon Studios i Showtime. Potrafię śmiać się z oglądanych po raz setny odcinków Przyjaciół, jestem jednocześnie zachwycona i przerażona oglądając Twin Peaks, podziwiam pierwszorzędne aktorstwo w House of Cards i podróżuję w czasie wraz z Stranger Things, rzadko jednak w serialach, poza czystą przyjemnością samego oglądania, odnajduję to coś, co rezonuje w jakiś sposób z moją wrażliwością i tą nieuchwytną emocją, którą niezmiennie odnajduję w kinie. Takim serialem okazał się The Affair, produkcja amerykańskiej stacji Showtime, która już w niedzielę zaprezentuje trzeci sezon serialu.

Bardzo często śmieję się, że moje ulubione filmy to te, w których nic się nie dzieje. Trzygodzinny seans przepełniony dialogami nie jest w stanie mnie odstraszyć, a przeciwnie, zachęcić. Przestałam łudzić się, że znajdę serial odpowiadający moim filmowym gustom – w końcu telewizja odkłada na bok przesłanki artystyczne, kosztem wytworzenia produktu o potencjale komercyjnym. Nie pamiętam w jaki sposób dowiedziałam się o The Affair, ale samo obsadzenie kontrowersyjnej urody Ruth Wilson w roli burzącej wieloletnie małżeństwo kochanki, było punktem zapalnym, by poświęcić kilka wolnych wieczorów nowemu dziecku Showtime.

źródło: Pinterest
źródło: Pinterest

Fabuła serialu może wydać się banalna. Oto Noah Solloway, pisarz, mąż i ojciec trójki dzieci wybiera się z rodziną na wakacje do Montauk, zamieszkiwanego przez jego teściów. Podczas rodzinnego obiadu w lokalnym barze jego córka zaczyna się krztusić, ratuje ją kelnerka Alison Lockhart. Nadmorskie miasteczko jest niewielkie i hermetyczne. Para głównych bohaterów coraz częściej na siebie trafia i zaczyna rodzić się między nimi wzajemna fascynacja, a w końcu miłość, która nie pozwala im na trwanie w dotychczasowych związkach.

Oba sezony, choć wyraźnie się od siebie różniące traktują nie o uskrzydlającej miłości, na którą Noah i Alison czekali, a przedstawia stadium destrukcji całego dotychczasowego życia. Żaden oglądany przeze mnie serial czy film nie podjął tego tematu tak dobitnie i analitycznie. Zazwyczaj historie miłosnych trójkątów i zdrad urywają się w momencie, gdy osoby trzecie się dowiadują, a w sypialni tłuką się wazony i latają ubrania niewiernego małżonka. The Affair unikając moralizowania wgłębia się w sytuacje rodzinne obu stron. Tak zwany background bohaterów jest tu wyraźnie rozbudowany. Poznajemy ich relacje z rodzinami małżonków, tajemnice zamiatane pod dywan z pokolenia na pokolenie, lęki i zawarte przymierze. Wyraźnie widać, że scenarzyści zbudowali postaci od podstaw i każda z nich niesie za sobą jakąś historię. Poza Westem w roli Noah i Alison zagranej przez Wilson, duże słowa uznania należą się Maura Tirney i Joshua Jackson, którzy wcielili się w role zdradzonych małżonków. Postaci te wysuwają się na pierwszy plan szczególnie w drugim sezonie. Jest to zresztą sezon szczególny, w którym dramat psychologiczny ustępuje miejscami kryminalnej intrydze. Powiem szczerze, że choć serial zyskał tym samym dramaturgicznie, znacznie większym sentymentem darzę pierwszy sezon. Fabuła zbudowana jest na zasadzie retrospekcji. Ciekawym zabiegiem jest podzielenie blisko godzinnego odcinka na rozdziały widziane z perspektywy jednego z bohaterów. W pierwszym sezonie były to głównie rozdziały Noah i Alison. Twórcy poszli o krok dalej zmieniając kostiumy i wypowiadane kwestie bohaterów w obrębie tego samego odcinka czasu. Formuła może trochę zwodzić – przykładowo, pierwsze spotkania oboje wspominają różnie – Alison, że to Noah podjął próby flirtu, Noah z kolei na odwrót. Widzi ją dodatkowo w krótkiej sukience, w wersji Alison widzimy, że miała na sobie tego samego dnia duży sweter. Jak się później okazuje są to retrospekcje, a że pamięć płata figle, scenarzyści postanowili dać temu filmowy wyraz dodatkowo podkreślając różnice damsko-męskie. Poświęcenie osobnych rozdziałów Helen Solloway i Cole Lockhart nie tylko wzmocniły wiarygodność postaci, ale i dookreśliły i umotywowały postępowanie dwójki głównych bohaterów.

źródło: www.media.giphy.com
źródło: www.media.giphy.com

W wyniku poplątanych relacji rodzinnych na linii Solloway – Lockhart dochodzi do tragedii. Śledztwo w tej sprawie jest punktem wyjścia dla wszystkich wspomnień/zeznań bohaterów. Czar pryska. Showtime nie szczędzi cliffhangerów. Każdy nowy sezon stawiał bohaterów w zupełnie nowej sytuacji. Początek drugiego to start wspólnego życia Noah i Alison i stawienie czoła konsekwencjom tej decyzji. Jego koniec dramatycznie splótł na nowo nici relacji głównych postaci, czego plony zostaną zebrane w nadchodzącym, trzecim sezonie. Osobiście mam nadzieję, że twórcy nie mają w planach wprowadzenia dodatkowych postaci, a poprzestaną na pogłębianiu portretów psychologicznych bohaterów, których wytrzymałość ponownie została wystawiona na próbę. The Affair stawiane w jednym szeregu z takimi gigantami serialowymi ostatnich lat jak Gra o Tron, House of Cards, a nawet oszczędny w środkach Mad Man pozostaje w cieniu. Ewidentnie widać na ekranie znacznie niższy budżet i zachowawczość twórców, a jednak warto odciągnąć na chwilę uwagę od spektakularnych produkcji z gwiazdorską obsadą i dać szansę skromnemu, obsypanemu Złotymi Globami dla najlepszego serialu i aktorki pierwszego i drugiego planu dramatowi psychologicznemu spod szyldu Showtime.

źródło: The Hollywood Reporter
źródło: The Hollywood Reporter
Kasia Siewko

Zakochana w Katowicach i brzydkiej architekturze. Zapytana o ulubioną poetkę od wielu lat odpowiada- Poświatowska.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany