Jessica Lange w Polsce: wystawa fotografii „Unseen”

Justyna P.: Przyznam szczerze, że ilość filmów z Jessiką Lange, które obejrzałam, mogę policzyć na palcach jednej ręki. Dlatego moja obecność na wernisażu, otwierającym wystawę Unseen, podyktowana była nie sympatią dla samej aktorki, a raczej ciekawością, dotyczącą samego sposobu patrzenia na świat, które Jessica Lange za pośrednictwem 15086995_1595416307150795_1221737496_nswoich swoich ponad 130 fotografii zaprezentuje. W końcu czy jest na świecie coś piękniejszego niż człowiek z pasją, chcący tą pasją dzielić się z innymi? A gdy mają one dać obraz 20 lat z życia artystki, oddawać to, co zobaczyła w trakcie swoich podróży przez USA, Francję, Finlandię, Włochy, czy też Meksyk, któremu to poświęciła jedną z dwóch części, na które została podzielona wystawa, to tym bardziej czułam się zachęcona do wzięcia udziału w tym wydarzeniu.

Justyna K.: Znałam Jessikę Lange z pojedynczych ról, ale na pewno nie mogę nazwać się jej fanką. Dlatego też na wystawę jechałam przede wszystkim by poznać fotografa i jego spojrzenie na świat. Bez tej całej otoczki związanej z obecnością gwiazdy. Szybko okazało się, że podejście do obecności gwiazdy takiego formatu na chłodno jest zupełnie niemożliwe, więc i mnie udzieliła się na chwilę fanowska atmosfera.  Nic zresztą dziwnego. Ponad 2 godziny w kolejce na mrozie, by dostać się na otwarcie wystawy – robią swoje. Ale jedno jest pewne – warto było! Jessica Lange okazała się być fotografem niezwykle wrażliwym. Jej zdjęcia są często nieoczywiste, uchwycony moment zaskakujący.

15086346_1595415153817577_437863247_n

Justyna P.: Ciekawostką jest to, że od 20 lat wciąż używa tego samego aparatu – modelu Leica M6, który na początku lat dziewięćdziesiątych podarował jej aktor Sam Shepard. To właśnie dzięki temu prezentowi, po latach przerwy wróciła do pasji jaką jest fotografia. Zapytana o to, co jest dla niej ważniejsze: ten aparat, czy te zdjęcia, które nim zrobiła, powiedziała: Mam emocjonalny stosunek do tego aparatu, uwielbiam go po prostu, nie tylko dlatego, że zrobiłam nim tyle zdjęć. Wydaje mi się, że to trochę szalone tak lubić swój aparat. A o swój stosunek do zdjęć, porównała do swoich kreacji aktorskich, które już odegrane stają się osobnym bytem – uwielbia proces tworzenia zdjęć, lecz w momencie, gdy one już powstają, nie czuje się z nimi połączona. To dość niecodzienny dla mnie sposób myślenia, gdy ostateczny rezultat ma dla artysty mniejsze znaczenie, niż wszystko co składa się na to, że te zdjęcia powstały.

Justyna K.: Myślę, że ten sposób, o którym piszesz wynika właśnie  z zawodu, który jednak na co dzień wykonuje Jessica, czyli aktorstwa. Często aktorzy powtarzają, że proces tworzenia roli, czy to teatralnej, czy filmowej jest o wiele bardziej intrygujący niż sam efekt.  Musimy pamiętać, że jedynie sam fotograf patrząc na zdjęcie ma w głowie te wszystkie konotacje związane z okolicznościami powstania. To wspaniałe, że patrząc na te fotografie możemy poznać artystkę i popatrzeć przez chwilę na świat jej oczami. Do moich ulubionych zdjęć należą te z dziećmi, wnukami Lange, zrobione na farmie. Na plakacie bydgoskiej wystawy jest również wnuczka aktorki. Mimo tego, że zdjęcia są czarno – białe, a kadry nieoczywiste, niosą za sobą wspaniała historię beztroski i niewinności.

„Fotografia to dla mnie niezwykle tajemniczy proces – utrwalenie tego momentu w czasie i przestrzeni, nieuchwytnego i ulotnego, i jego wykrystalizowanie. Zrobione zdjęcie staje się rzeczą samą w sobie”.
– Jessica Lange

Justyna P.: Mnie poruszyła bardzo jedna kwestia: na konferencji prasowej zapytana o to, czy używała kiedyś swojego telefonu komórkowego do robienia zdjęć, co przecież w dzisiejszych czasach jest normą, zwłaszcza że trudno wyobrazić sobie noszenie ze sobą aparatu wszędzie, odpowiedziała, że zrobiła to ostatnio pierwszy raz i zamierza 15129937_10202338185733240_1251594146_nsprawdzić, jakie będą efekty. Obawia się jednak tego, że zdjęcia te utracą głębie i właściwie wydaje mi się, że są to w pełni uzasadnione obawy. Fotografia analogowa bez wątpienia jest bardziej wymagająca, lecz zdjęcia te są po prostu po prostu bardziej magiczne. Wiem, że to dość wyświechtany frazes, ale trudno się z nim nie zgodzić. Sama przypadkowość, na którą Lange zwracała uwagę – czyli gdy zdjęcie, które początkowo wydaje się być niezbyt dobre, w ciemni okazuje się być naprawdę genialne. Zasadniczo nie powinno mnie to dziwić, ale wydaje mi się, że obecnie – przynajmniej w Polsce – fotografia analogowa jest kojarzona z czymś niezwykle niszowym, hipsterskim i przez to niecodziennym. To fantastyczne, że dla niektórych zachowanie tradycyjnej metody fotografowania jest istotne.

Justyna K.: Pamiętasz jak podczas wystawy robiłam Wam zdjęcie instaxem? Złapałem go w dłonie, już miałam naciskać migawkę i dopiero wtedy zdałam sobie sprawę, że mam jedną szansę. Przyzwyczajeni do robienia zdjęć telefonami, nie myślimy o efekcie od razu.  Robimy zdjęcie za zdjęciem, a potem wybieramy to najlepsze. Wystawa Lange to zbiór około 140 zdjęć.  Patrząc na nie ciężko uwierzyć, że każde z nich to jeden moment. To jedno, odpowiednie naciśnięcie migawki, bez drugiej szansy. Jest w tym magia.

Justyna P.:  We mnie wydarzenie to pozostawiło jednak uczucie pewnego niedosytu. Związane jest ono z faktem, że tak niewiele było czasu, by sama artystka opowiedziała o swoich pracach – czy też właśnie o okolicznościach, które towarzyszyły ich powstawaniu. Właściwie poza konferencją prasową, na samym wernisażu na temat zdjęć padło niewiele konkretów, zostaliśmy poczęstowani w zasadzie wyłącznie suchymi informacjami. Ja natomiast jestem gorącą zwolenniczką sytuacji, w których z opowieści artystów, dowiaduję się czegoś ciekawego na temat efektów ich pracy, czuję ich energię, zaczynam w ten sposób rozumieć ich pasję. Te historie stanowią zwykle bardzo ciekawy dodatek do interpretacji – tak jak to było w przypadku dziewczynki z plakatu, na którą odtąd patrzę już zupełnie inaczej. Szkoda, że tego elementu zabrakło.

Wystawę można oglądać w Miejskiej Galerii bwa w Bydgoszczy do 29 stycznia 2017 roku.

Minnesota ©Jessica Lange diChroma photography
Minnesota ©Jessica Lange diChroma photography
Minnesota ©Jessica Lange diChroma photography
Minnesota ©Jessica Lange diChroma photography
Minnesota ©Jessica Lange diChroma photography
Minnesota ©Jessica Lange diChroma photography
Justyna Potasiak

Nieustannie zatopiona w planach kulturalno-wyjazdowych. Kulturę najchętniej pochłania w bezpośrednim kontakcie z twórcami, bo kontakt z żywym człowiekiem, z emocjami „tu i teraz” uważa za najwyższą wartość.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany