Polska kultura znaczy dla nas wszystko

Justyna: Dzisiejsza data umownie wyznacza dzień, gdy Polska odzyskała niepodległość. Niepodległość, czyli wolność, zjednoczenie, własne państwo. Nie bez powodu właśnie ten dzień, jest idealny na rozmowę o Polsce, Polakach, naszej historii i przede wszystkim – naszej kulturze. Przyznasz mi bowiem rację, że dzieje naszego kraju, jakkolwiek chciałabym uniknąć w tym momencie patosu, są niezwykłe. Mamy cudowną historię, cudowną kulturę, sztukę, tradycję…

Doma: Nie ukrywam, że jest to dla mnie temat szczególnie ważny, odkąd postanowiłam na jakiś czas wyprowadzić się za granicę. Warto nadmienić, że obydwie jesteśmy osobami, które bezustannie łakną kontaktu ze sztuką i niejednokrotnie zdarzało nam się przemierzać Polskę wzdłuż i wszerz w poszukiwaniu różnego rodzaju kulturalnych przeżyć. Nie spodziewałam się tylko, że będzie mi tego aż tak bardzo brakować.

Justyna: Dlatego właśnie każdorazowo, gdy ktoś doradza mi wyjazd do innego kraju, argumentując to lepszymi warunkami życia, perspektywami szybszego znalezienia dobrze płatnej pracy – pukam się w czoło. Wyjazd z kraju na zawsze, czy nawet tak jak w Twoim przypadku – na dłuższy czas – nie wchodzi w grę. Nie tylko z powodu rozłąki z bliskimi, ale także ze względu na to, o czym piszesz – dużego przywiązania do polskiej kultury. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym nagle nie móc wybrać się do ulubionego teatru, obejrzeć na scenie ulubionych aktorów, posłuchać na żywo ulubionego zespołu. To zbyt ważny element mojej codzienności, bym mogła z tego ot tak zrezygnować. Oczywiście, kocham wielu artystów zagranicznych, prawda jest jednak taka, że tak jak powiedział kiedyś Andrzej Wajda w swoim słynnym oscarowym przemówieniu – myślę zawsze po polsku. Myślę i czuję w moim ojczystym języku, przez to polska sztuka zawsze odgrywa w moim życiu bardzo istotną rolę. I przyznasz, że te wszystkie słynne występy dla Polonii, to nie to samo…

Doma: Kiedy podejmowałam decyzję o wyjeździe na rok, brak styczności z polską kulturą przez tak długi czas był istotnym argumentem przeciw. Mam dwie wielkie pasje, które wzajemnie się wykluczają: podróże i sztukę, szczególnie rodzimą. Ktoś, kto w życiu kulturalnym uczestniczy dość sporadycznie, nigdy nie zrozumie, jak z takiego powodu mogłam wzbraniać się przed przeprowadzką za ocean, która jest przecież marzeniem wielu. Ale tak jak stwierdziłaś, była to część mojej codzienności. I choć w miarę możliwości biorę udział we wspomnianych występach – wszak nie wyobrażam sobie całkowicie odciąć się od tego, co kocham – muszę przyznać, że są one dość specyficzne. Począwszy od faktu, jaki wybór wydarzeń ma tutejsza Polonia…

Justyna: Oczywiście, nie chodzi przecież o to, by ten kontakt był jakikolwiek i że wszystko co mieści się w pojęciu polska kultura, zasługuje na uwagę. Mimo wszystko czuję się zawsze w obowiązku brać udział w dyskusji, o tym jakie to kiedyś było polskie kino, jaka to kiedyś była polska muzyka… – oczywiście wszystko sprowadzające się do stwierdzenia, że teraz polska kultura znacznie obniżyła loty. Ja jednak nie jestem w stanie z taką krytyką się zgodzić. Oczywiście kocham stare polskie kino, wciąż słucham płyt zespołów, które już dawno nie istnieją, z niezmiennym entuzjazmem oglądam kultowe polskie seriale, no i oczywiście – rozkochana jestem w klasyce polskiego kabaretu, z Kabaretem Starszych Panów na czele. Pielęgnuję miłość do tego, co było. Pozwalam sobie jednak równie mocno rozkochiwać się w tym, co jest, głęboko wierząc, że przyszłe pokolenia również będą wspominały to z czułością i wielu współczesnych twórców zapisze się trwale na kartach historii.

Doma: Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Aby zaryzykować stwierdzenie, że polska kultura znacznie obniżyła loty, trzeba być na bieżąco z aktualną jej kondycją. Mam jednak wrażenie, że sądy tego typu wygłaszają najczęściej osoby, które nie mają pojęcia o jej bieżącym stanie. Mam ostatnio dość intensywny kontakt z Polakami za granicą i z tego, co zdążyłam zaobserwować, większość z nich nie czuje żadnego przywiązania do rodzimej sztuki. Owszem, pewien odsetek regularnie uczestniczy w występach dla Polonii czy Festiwalach Filmów Polskich, jednak jest to tylko niezmieniająca się grupa ludzi. Poza tym, będąc ostatnio na spektaklu Kolacja dla głupca dla chicagowskiej publiczności, odniosłam wrażenie, że dla przeważającej części wydarzenia tego rodzaju są tylko i wyłącznie okazją do towarzyskiego spotkania przy drinku, a nie żadnym przeżyciem kulturalnym.

Justyna: Tymczasem ja po Festiwalu Filmowym w Gdyni, nie mogę wyjść z podziwu, że przez te wszystkie dni, większość rozmów tam prowadzonych, dotyczyła właśnie filmów, środowiska filmowego. Czasem polegało to też na wymianie uwag ogólnych, dotyczących zainteresowania światem kultury, wspólnych sympatii. Nigdy tak często nie zdarzało mi się, by ktoś mnie zaczepiał w którymś z festiwalowych obiektów, pytając o dany film lub dzieląc się wrażeniami, tuż po wyjściu z sali kinowej. To wszystko było jednocześnie bardzo naturalne, tak różne od zwykłych rozmów, gdy w zasadzie uwagi, dotyczące tego co się ostatnio widziało lub czego się słuchało, mają charakter ogólnikowy i czysto informacyjny. Dlatego właśnie drugim takim miłym doświadczeniem jest dla mnie zawsze wizyta w teatrze, zwłaszcza w którymś z teatrów Krystyny Jandy. Kocham podpatrywać ludzi, którzy tam przychodzą. Za każdym razem wyłapuję na widowni co najmniej kilka osób, które w przerwie przeglądają repertuary teatrów, już planując kolejne wizyty w tym lub innym teatrze. Odhaczają już znane tytuły, rozmawiają o oczekiwaniach względem tytułów premierowych, doskonale orientując się co, gdzie i kiedy jest grane. Nierzadko również podsłuchuję lub sama przypadkowo staję się uczestniczką rozmów – o sztuce którą właśnie obejrzeliśmy, o najbliższych planach teatralnych. Jest w tej aurze coś magicznego, bo kultura staje się w tym momencie naszym wspólnym językiem, przełamując tym samym inne bariery.

Doma: Zarówno wszystkie festiwale z gdyńskim na czele, jak i poszczególne miejsca na kulturalnej mapie Polski, mają pewien wyjątkowy klimat, którego nie da się przenieść nigdzie indziej. Uwielbiam spotykać ludzi na takiej płaszczyźnie – osobiście o wiele łatwiej nawiązuję kontakt z drugą osobą, wiedząc, że w przypadku sztuki mamy zbliżone do siebie fascynacje. Tak się złożyło, że polskiej kulturze zawdzięczam większość przyjaciół, których poznałam właśnie w teatrze czy na przeróżnych koncertach.

Justyna: I oby dane nam było móc już zawsze ten bliski kontakt z kulturą zachować, czerpiąc z niej wszystko to, co najcenniejsze: dużo radości, mądrości oraz niezwykłych, niezapomnianych emocji oraz znajomości. Oby miała się jak najlepiej, pomimo burzliwych nastrojów społecznych, bo idąc za słowami Grzegorza Ciechowskiego  – póki my żyjemy, ona żyje też.

Justyna Potasiak

Nieustannie zatopiona w planach kulturalno-wyjazdowych. Kulturę najchętniej pochłania w bezpośrednim kontakcie z twórcami, bo kontakt z żywym człowiekiem, z emocjami „tu i teraz” uważa za najwyższą wartość.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany