Czy ktoś jeszcze pamięta Kabaret Potem?

Mówi się, że prawdziwa sztuka obroni się sama, ale nie przede mną… – te słowa, wypowiedziane przez lidera kabaretu Potem – Władysława Sikorę – poznałam parę lat temu i do dzisiaj towarzyszą mi w dziedzinie życia, jaką jest pisarstwo. Finalny Skład – Dariusz Kamys, Joanna Kołaczkowska (których aktualnie znamy jako Kabaret Hrabi), Mirosław Gancarz, wspomniany Władysław Sikora, Adam Pernal oraz Leszek Jenek, zapisał się na kartach historii polskiej sceny kabaretowej. Na zawsze.

Potem został założony w latach 80. przez zielonogórskich studentów Wyższej Szkoły Pedagogicznej. Początkowo skład był56ba58233f7c5 całkowicie inny od tego, który został zapamiętany. W latach 1984-1987 kabaret rozpadł się ze względu na powołanie dwóch aktorów do obowiązkowej służby wojskowej. Dwa lata później nastąpiła reaktywacja. Wtedy wszystko się zmieniło.

Z polskim kabaretem zapoznał mnie mój tata, który jako młody mężczyzna pragnął zapomnieć o burzliwych czasach PRL’u. Kabaret był formą ucieczki – Powojenny Dudek, Kabaret Starszych Panów, czy właśnie Kabaret Potem.

Listopad, 2013 rok. Ubrana w czarny płaszcz i aksamitny szal zmierzałam w stronę miejskiej biblioteki, aby przekonać się, czy jest tam książka. Ta książka. Kiedy po dłuższym czasie pojawiła się w moich rękach, niczym cenny manuskrypt położyłam ją na biurku i rozpoczęłam swą wędrówkę po jej zakurzonych stronach. Samoistnie narzuca się pytanie – co to za dzieło?  Nie tylko… kabaret Potem, autorstwa Władysława Sikory. Znajdują się w niej przede wszystkim teksty sceniczne (również te nigdy wcześniej niepublikowane) oraz wskazówki dla młodych komików, wzbogacone ilustracjami. Dziś ta pozycja nie jest łatwo dostępna. Mówiąc wprost – nigdzie nie można jej znaleźć. Widząc wtedy jedną z nielicznych kopii książki, miałam niewiarygodną możliwość dotknąć majstersztyk. Poniżej – mój ulubiony skecz, którego cały scenariusz znajdował się w wymienionym dziele.

Fascynuje mnie przede wszystkim bezpośredni kontakt z widzami, którzy często mieli wpływ na repertuar. Ponadto spontaniczne sceny, niezliczone wpadki aktorów podczas występów nadawały nie tylko specyficznego klimatu, ale też zachęcały do ponownego obejrzenia skeczów. Bajki dla Potłuczonych czy Dzikie Muzy to programy, które są moimi ulubionymi i, co ważne,  są udostępnione w Internecie. Wystarczy usiąść wygodnie w fotelu i poddać się surrealistycznemu sposobowi myślenia na deskach teatru.

Temat polityki praktycznie nigdy nie pojawiła się w Potemach. Dlaczego? Cytując ich własne słowa: Polityce w kabarecie mówimy nasze stanowcze: „eee tam…”. To było zwyczajnie za proste, odwoływać się do bieżących wydarzeń w społeczeństwie czy gospodarce. Skupienie uwagi na przesłaniu greckich dramatów, bajek, wszechobecnych stereotypów i ich późniejsza modyfikacja było zupełnie nowym sposobem na radzenie sobie z realiami.

Wiem, że nigdy nie będę artystką estradową, aktorką, czy komikiem. Warto jednak zauważyć, że Potem zaszczepił we mnie chęć rozwoju oraz świadomość istnienia pierwiastka dziecka w każdym człowieku. Od 2013 roku Potemy przyczyniają się do mego niekonwencjonalnego spojrzenia na świat, które praktykuję każdego dnia. Po ponad siedemnastu latach od zawieszenia kabaretu, wciąż bawią nas uniwersalne wymiany zdań, spostrzeżenia zawarte w dwunastu ich programach. Potrafiłam w każdej wolnej chwili oglądać zabawne skecze, trafne dialogi, monologi bohaterów. Dawało mi to siłę, aby patrzeć na świat łaskawiej, z przymrużeniem oka. Wystarczy jedynie zmienić punkt widzenia, a rzeczywistość nie jest już tak straszna i przerażająca.  Kwestia wyboru. Pogodziłam się ze swą beztroską duszą,od kiedy po raz pierwszy natknęłam się na te oto słowa Sikory:

bez-nazweeeeeeeeeey-1

 

 

Małgorzata Światlak

Zafascynowany muzyką diabeł, który lubi dobrą kawę i wciągającą książkę o psychologii. Aspirująca poliglotka. Freak.

1 Komentarz
  1. Pamiętać może nie pamiętam (w momencie rozwiązania Potemów byłam rocznym dzieciakiem), ale znam, uwielbiam i wracam. Głównie ze względu na Kołaczkowską Wspaniałą, ale i dla obejrzenia młodego Kamysa, i dla głosu Sikory, i dla Smutnego z jego legendarną wywrotką w niezapomnianym „Nudzę się”. Bez Sikora prawdopodobnie dzisiaj już nikt nie pamiętałby, że istniało kiedyś (i istnieje również dziś – chapeau bas Hrabi!) coś takiego, jak kabaret apolityczny. 🙂

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany