XXVI Festiwal im. Adama Didura – relacja

W mieście takim jak Sanok (małym, nieznanym, na końcu Polski) dostęp do kultury wysokiej jest bardzo ograniczony. Mieszkańcy niewielkich miejscowości nie są jeszcze przyzwyczajeni do takiej formy spędzania czasu i w sobotni wieczór wolą obejrzeć serial w domowym zaciszu, niż wybrać się na koncert lub do teatru. Zwyczajnie nie ma popytu na tego typu rozrywkę. Jednakże raz do roku ma miejsce wydarzenie, które skupia miłośników szeroko pojętej kultury wysokiej. Jest nim Festiwal im. Adama Didura.

Tegoroczna edycja festiwalu miała miejsce w dniach od 14 do 24 września. Tradycyjnie, rozpoczęło go Preludium: Festiwalowe kino artystyczne, w trakcie którego zaprezentowano 6 filmów. Osobiście miałem okazję obejrzeć trzy: Wszystko o Ewie w reżyserii Josepha L. Mankiewicza – czarno-biały, klimatyczny, zaliczany do klasyki film z lat 50-tych XX wieku; Dyrygenta Andrzeja Wajdy, który mimo ogromnego potencjału i ciekawego pomysłu, stał się moim osobistym rozczarowaniem; oraz Niesamowitą Marguerite, czyli przyjemny, jednak niepowalający film o francuskiej śpiewaczce.

Źródło: Sdksanok.pl
Źródło: Sdksanok.pl

Jednakże to był dopiero przedsmak całego festiwalu… Jego główna część rozpoczęła się w sobotę. Zainaugurowała ją słynna opera Giacomo Pucciniego – Turandot – w wykonaniu solistów, orkiestry i chóru Teatru Wielkiego w Łodzi. Trzyaktowy spektakl był prawdziwą ucztą dla oka i ucha. Orientalność, niesamowity klimat, wspaniali śpiewacy oraz świetna orkiestra – to wszystko zapewniło widzom dwie i pół godziny niezapomnianych przeżyć. Lepszego otwarcia festiwalu organizatorzy nie mogli sobie wymarzyć. Potem przyszedł czas na, jeszcze bardziej oblegany, balet Giselle Adolphe’a Adama. Zespół artystów ze Lwowa zaprezentował  swoje niebywałe umiejętności, tym samym wprawiając w zachwyt sanocką publiczność. Jedyną wadą był brak muzyki na żywo, jednak występ artystów w pełni to zrekompensował. Świadczą o tym chociażby owacje na stojąco. Mój udział w tegorocznym festiwalu zakończyłem musicalem. My fair lady Fredericka Loewe w wykonaniu artystów Opery Śląskiej był miłą odmianą po podniosłej operze i poważnym balecie. Największym zaskoczeniem był dla mnie ogrom samego musicalu. Były partie, gdzie w jednej scenie śpiewało, grało i tańczyło jednocześnie ponad trzydzieści osób. Muszę przyznać, że robi to ogromne wrażenie. Obfitujący w wiele zarówno komediowych, jak i przejmujących scen, spektakl niejednokrotnie wywołał uśmiech publiczności, który utrzymywał się jeszcze długo po zakończeniu.

Tegoroczny Festiwal im. Adama Didura uważam za niezwykle udany. Doświadczyłem wielu niesamowitych artystycznych doznań, które będę jeszcze długo wspominać. Możliwość obcowania z kulturą na najwyższym poziomie przez kilka dni pod rząd to dla mnie rzecz niezwykła i cieszę się, że mogłem być tego świadkiem. Jestem pewien, że wrócę za rok.

http://sdksanok.pl/
Źródło: Sdksanok.pl

Festiwal im. Adama Didura to coroczne wydarzenie kulturalne odbywające się w Sanoku pod koniec września. To przede wszystkim festiwal wykonawców muzyki poważnej i operowej, choć w jego ramach odbywają się także różnego rodzaju warsztaty, spotkania autorskie oraz pokazy kina artystycznego. Sanocki Dom Kultury gościł na swojej scenie największe opery, chóry i orkiestry z całej Europy oraz najbardziej uznanych solistów muzyki poważnej.

Z roku na rok, festiwal gromadzi coraz to większą publiczność. Obecnie, bilety na najpopularniejsze spektakle rozchodzą się w ciągu kilku dni. Wraz z rosnącym zainteresowaniem zwiększa się prestiż samej imprezy. Zapraszani są coraz sławniejsze osobistości, a co za tym idzie – festiwal zaczyna robić się coraz popularniejszy, także poza najbliższymi okolicami. O Sanoku mówi się coraz więcej, co niewątpliwie sprzyja promocji miasta oraz regionu. Ludzie przyjeżdżają, zachwycają się, a za rok wracają. Dowodzi to tego, że festiwal ma nie tylko wymiar artystyczny, ale także promocyjny, co przy tak urokliwym, acz małym i nieznanym mieście, ma ogromne znaczenie. O Festiwalu warto mówić i warto na niego, jak i do Sanoka, przyjeżdżać.

Wiktor Bury

Umysł ścisły o kompletnie nieścisłych zainteresowaniach. Z biblioteki i księgarni odciągnąć go równie trudno, co z sali kinowej lub galerii sztuki. Nie śpi, bo czyta.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany