Hogwart, szaliki w kratę i dynia. Trzy razy jesień

Wychodzę z założenia, że ludzie, którzy lubią jesień mają większe szanse zostania moimi przyjaciółmi niż ci, którzy na jesień narzekają. Zupełnie nie rozumiem zresztą panującego wśród społeczeństwa przekonania, że październik i listopad to najbrzydsze miesiące w roku, a deszcz i mgła to powód do zaszycia się pod kocem i niewychylania spod niego nawet czubka zmarzniętego nosa. Co za brednie! Nic nie poprawia mi tak humoru, jak poranne włóczęgi przez mgłę z termosem kawy w dłoni i tomikiem wierszy w plecaku. Tak, na jesień robię się bardzo sentymentalna, piszę wiersze i słucham starych piosenek. Wtedy popadam też zazwyczaj w zakupoholizm – bo jak minąć obojętnie stoiska pełne kubków w kształcie sów i lisów, foremek do ciastek w kształcie liści, przypraw korzennych i grubych szalików w kratę, w których można się schować przed jesiennymi przymrozkami?

Jesienią zapach staroci, jaki unosi się w większości bibliotek, przypomina mi o dzieciństwie, w którym wszystkie jesienne wieczory oznaczały książkowe podróże. Pamiętam swoją radość, gdy wracałam w piątek ze szkoły, a na biurku leżały już przyszykowane do przeczytania książki. Za zakładki służyły mi liście. Teraz – gdy mieszkam na czwartym piętrze, a w moich oknach brak firanek – lubię zaparzyć zieloną herbatę, zapalić świeczkę o zapachu szarlotki, naciągnąć znoszony sweter i wdrapać się na parapet, zabierając ze sobą po drodze jedną z ulubionych książek z małej, domowej biblioteczki. W październiku ze starymi tytułami przegrywają nawet najnowsze biografie, co nie zdarza się w żadnym innym miesiącu. Lubię powracać do książek, które przywołują wspomnienia, dlatego jesienią odświeżam swoją wiedzę na temat Harrego Pottera. Z wszystkich siedmiu części sięgam najczęściej po Harrego Pottera i Więźnia Azkabanu albo Harrego Pottera i Księcia Półkrwi. I chociaż trzecią część serii przeczytałam już osiem razy, przygody młodego czarodzieja wciąż potrafią zaabsorbować mnie na tyle, że zupełnie tracę rachubę czasu. Październik jest dla mnie miesiącem magii – może dlatego z taką łatwością przychodzi mi wtedy teleportacja do świata czarodziejów.

fot. Basia
fot. Basia

Nie byłoby udanej jesieni bez poezji śpiewanej w głośnikach. O poranku, jeszcze zaspana, włączam zazwyczaj Stare Dobre Małżeństwo. Z zespołem wiążę się pewna rodzinna anegdota – jako dziecko bardzo nie lubiłam spać, jedynym sposobem na uśpienie mnie było włączenie kasety z piosenkami SDM-u. Głos Myszkowskiego działał w tej sytuacji cuda, szczególnie, gdy z głośników płynął Czarny blues o czwartej nad ranem.

Jesiennie wieczory muzyczne zarezerwowane mam dla Marka Grechuty, Magdy Umer i Ewy Demarczyk. Dni, których nie znamy przeplatane Grande Valse Brillante, Ocalić od zapomnienia przechodzące w Groszki i róże… A na stole kasztany i wrzos.

źródło: Pinterest.com
źródło: Pinterest.com

Obok sztuki najważniejsze jesienią jest gotowanie. Długie wieczory motywują mnie do odkrywania nowych przepisów. Kocham cynamon i goździki, a to przecież jesienne przyprawy, dlatego nie trzeba zbyt długo namawiać mnie do pieczenia. Jesiennym faworytem w kuchni jest oczywiście dynia. Jeszcze do niedawna nie miałam pojęcia, jak wiele potraw można z niej wyczarować – moja wiedza zatrzymała się na poziomie ukochanej zupy dyniowej na mleku z lanymi kluskami, którą od lat przygotowuje mi Babcia. Dopiero gdy rozejrzałam się po Internecie, odnalazłam kilka przepisów, które szybko stały się moimi ulubionymi. Jak chociażby ten – na pyszne, dyniowe ciasto z serkiem mascarpone i masłem orzechowym.

A przepis jest banalny – wystarczy zmiksować: trzy jajka, 1,5 szklanki mąki pszennej, szklankę oleju, szklankę cukru, 2 łyżeczki proszku do pieczenia, 3 łyżeczki misz-maszu przypraw (cynamon, przyprawa do piernika, kardamon, zmielone goździki) i ok. jednej szklanki puree z dyni. Masę wylać na tortownicę (najlepiej o średnicy 22-24 cm) i piec ok. 40 minut w temperaturze 180 stopni.

W międzyczasie ubić 250 ml  śmietany 30%, dodając pod koniec 3 łyżki cukru pudru. Zmiksować ubitą śmietanę z 250 g serka mascarpone i 2 łyżkami masła orzechowego.

Upieczone ciasto wystarczy posmarować przygotowaną masą i – na przykład – obsypać orzechami włoskimi. Jesienne niebo w gębie zapewnione!

Praga jesienią; fot. Basia
Praga jesienią; fot. Basia

 

 

 

 

 

Iga Herłazińska

Mogłaby zamieszkać w teatrze. Wszystko ją tam ciekawi i zachwyca. Lubi się włóczyć, podróżować. Banalnie - kocha żyć. Kocha też kawę z mlekiem, wiersze Osieckiej i stare filmy.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany