Śmiechoterapia

Kocham ludzi, którzy potrafią mnie rozśmieszyć. Szczerze myślę, że najbardziej ze wszystkiego lubię się śmiać. To leczy wszelkie choroby. Uważam, że to najważniejsza cecha człowieka – choć słowa te wypowiedziała przed wieloma laty Audrey Hepburn, bez mrugnięcia okiem mogłabym się pod nimi podpisać. Na pewnym etapie życia zdałam sobie sprawę z tego, że nie ma nic przyjemniejszego niż śmiech. Nic mnie tak nie uspokaja, nie relaksuje, nie wprawia w doskonały nastrój. Dlatego właśnie od kilku lat przemierzam Polskę wzdłuż i wszerz, bywając tu i ówdzie, w miejscach, gdzie można, a wręcz – gdzie należy się śmiać. Sale teatralne, kluby i domy kultury, sceny plenerowe. Wszędzie, gdzie zjawiają się ludzie, których pracą jest rozśmieszanie – artyści kabaretowi. To o nich będzie dziś mowa.

Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że w Polsce istnieje spory problem z kabaretem. Zauważam to każdorazowo, gdy wypowiadam w towarzystwie słowa: Lubię kabaret, to moja pasja. Zawsze muszę się z tego tłumaczyć – muszę i chcę. Trudno jest mi bowiem przejść spokojnie nad tym, że kabaret w Polsce postrzega się wyłącznie przez pryzmat tego, czym karmi nas telewizja. Gusta są rożne i nie mam zamiaru rozwodzić się tutaj nad tym, kto jaki poziom żartów prezentuje, sama jednak niechętnie oglądam kabaret w telewizji, szkoda mi bowiem czasu na tak różnorodne mieszkanki stylistyczne, tematyczne, światopoglądowe. Niezupełnie się w tym odnajduję, zwłaszcza że ślęczenie przed ekranem telewizora nie należy do moich ulubionych zajęć.

Ponadto bardzo niefortunna jest forma telewizyjnego przekazu kabaretowego. To jak oglądanie sztuki teatralnej Teatru Telewizji z zarejestrowaną reakcją publiczności. W dodatku ze zbliżeniami na twarz widzów, co chwila odrywających się od wydarzeń rozgrywających się na scenie, tylko po to by pomachać do kamery i pozdrowić tym samym widzów przed telewizorami. Musicie przyznać, że brzmi to dosyć przerażająco. Nie pojmuję więc dlaczego w taki sposób traktowana jest sztuka kabaretowa.

Sztuka. To kolejne pojęcie, które w odniesieniu do kabaretu nie występuje zbyt często. Tymczasem wychodzę z założenia, że dobry kabaret to element naprawdę dobrej sztuki. Bo jak inaczej nazwać ten czas, gdy na scenie występują niezwykle utalentowani – aktorsko, wokalnie, nierzadko również muzycznie – ludzie, prezentujący swoją twórczość? Twórczość doskonale przemyślaną, wyważoną, prezentującą określony nurt, podejmującą nierzadko bardzo istotne dla społeczeństwa kwestie. To rozrywka, owszem, ale w bardzo dobrym stylu, o wiele lepszym przecież niż żarty, które opowiadamy sobie podczas spotkań towarzyskich. Pod warunkiem, że dokonamy trafnego wyboru, ale i tu – jak w każdej dziedzinie sztuki – istnieje duża dowolność.

Żeby jednak nie być tak zupełnie gołosłowną, posłużę się kilkoma przykładami – konkretnymi skeczami, piosenkami, osobowościami ze świata kabaretowego. To wybór czysto subiektywny, ale jednocześnie taki, za który jestem skłonna – może nie ręczyć głową, ale na pewno wziąć odpowiedzialność za tę rekomendację.


Kabaret Hrabi – Rżąca kobieta (skecz w Internecie występujący pod nazwą Reakcja osoby z widowni)

 

 Skecz pochodzi z programu, w całości opowiadającego o zasadach savoir-vivre. Artyści oprócz wskazywania na znane nam wszystkim reguły, dotyczące poprawnego zachowywania się w określonych sytuacjach – w restauracji, na przyjęciu, podczas przyjmowania kwiatów, wskazują również na zachowania ludzi w trakcie występu kabaretowego. Reakcja publiczności bywa bowiem bardzo różna, często aż nadto spontaniczna i żywiołowa. Wszystko to zaprezentuje nam, zasiadająca wśród widowni, wcielająca się w rżącą kobietę Joanna Kołaczkowska, której reakcje potrafią zadziwić i zgotować nawet kolegów z zespołu.


Kabaret Jurki – Nałogowcy

 

Szczerze uwielbiam piosenki kabaretowe. To połączenie moich dwóch pasji – muzyki i kabaretu. W tym przypadku urzeka mnie jednak przede wszystkim dość nietypowe podejście do tematu, jakim są nałogi. Jak mówi się o nich zazwyczaj? Że są złe. Że szkodą. Że należy się ich bezzwłocznie pozbyć, próbując każdych możliwych środków. Oczywiście nie należy się również do nich przyznawać, zwłaszcza w gronie osób, które owego nałogu nie podzielają. Bez zbędnego moralizowania ukazanie nałogów jako naturalnej części naszego życia, pozwala przebić balonik nadęcia się Polaków wokół tego zagadnienia.


Kabaret Zachodni – Selfi Babilon

 

jarmar

Nagranie dostępne na fan page’u grupy na Facebooku – zajrzyjcie koniecznie!

Moda na robienie selfie ogarnęła cały świat. Niby nikogo nie dziwi już widok osób, trzymających przed sobą telefon i pstrykających fotki samemu sobie w różnych  okolicznościach. Kabaret Zachodni słusznie zauważa jednak, że istnieje w tym temacie pewna przesada. W piosence Selfi Babilon, muzycznie utrzymanej w luźnym klimacie reggae, o tej przesadzie właśnie. Uwaga: tylko dla ludzi z dystansem do siebie i świata.

Muszę przy tej okazji przyznać, że Jarek Marek Sobański (w nagraniu – wokalista) to absolutnie jeden z najinteligentniejszych ludzi polskiego kabaretu, który czujnie obserwuje rzeczywistość, wyskubując z niej wszystko to, co niby każdy widzi, wie, nie każdy jednak potrafi o tym powiedzieć. W napisanych przez siebie skeczach i piosenkach, idealnie trafia we współczesne trendy, zmiany które zachodzą w społeczeństwie, nie ocierając się przy tym o banał.

Jednak aby się o tym wszystkim przekonać, trzeba się udać na prawdziwy występ kabaretowy. Nie ma innej rady. Trzeba usiąść na widowni i na własnej skórze poczuć, na czym polega magia występu na żywo. Doświadczyć tej niezwykłej wymiany dobrej energii między występującymi i widownią, dać się ponieść entuzjazmowi, wypełniającemu szczelnie całą salę, wrócić do domu z obolałą od śmiechu twarzą i z brzuchem, którego mięśnie co chwila napinane były przy każdym, często nieoczekiwanie nadchodzącym, napadzie śmiechu. Osobiście bardzo cenię te momenty i wielką radość sprawiają mi te pełne śmiechu spotkania, zwłaszcza jesienią, kiedy ponury nastój stanowi nieodłączny element rzeczywistości, Radość odczuwam nawet wtedy, gdy zmuszona jestem pokonać jakąś większą odległość, bowiem idąc za słowami Krystyny Jandy: Za radością, żartem, człowiekiem, który potrafi mnie rozśmieszyć, poszłabym na czworakach na koniec świata.

Justyna Potasiak

Nieustannie zatopiona w planach kulturalno-wyjazdowych. Kulturę najchętniej pochłania w bezpośrednim kontakcie z twórcami, bo kontakt z żywym człowiekiem, z emocjami „tu i teraz” uważa za najwyższą wartość.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany