Od lat na afiszu: Kontrabasista

Sukces spektaklu w dużej mierze zależy zazwyczaj od obsady. Perfekcyjna gra aktorska jest w stanie uratować nawet najsłabszą historię. I nie chodzi wcale o perfekcję w dosłownym tego słowa znaczeniu, ale o umiejętność dobrania trafnego sposobu opowiadania o danej osobie, sytuacji, zdarzeniu… W przypadku monodramów cały ten obowiązek spada na jednego aktora, który musi udowodnić, że jest w stanie skupić na sobie uwagę przez kilkadziesiąt minut. Tę umiejętność do perfekcji opanował Jerzy Stuhr, wcielający się od kilkudziesięciu lat w rolę kontrabasisty, który swoją samotność stara się wypełnić muzyką.

js3

 

Kontrabasista – historia samotnego muzyka, który za wszystkie swoje niepowodzenia obwinia kontrabas (można więc stwierdzić, że instrument jest zarówno jego błogosławieństwem, gdyż zarabia nim na życie, jak i przekleństwem) przyciąga publiczność od ponad trzydziestu lat. Przez ten czas Stuhr stanął na scenie (z kontrabasem w dłoni) ponad siedemset razy, zarówno w Polsce, jak i w USA, Kanadzie, Włoszech… Opowieść o samotnym człowieku, który marzy o graniu pierwszych skrzypiec, a tymczasem przypada mu zupełnie inna rola (zarówno w życiu, jak i w orkiestrze) jest na tyle uniwersalna, że jej popularności nie jest w stanie zmniejszyć ani upływający czas, ani szerokość geograficzna. Dla publiczności ten spektakl to przede wszystkim pewien rodzaj terapii. Bohater jest normalnym człowiekiem, posiadającym marzenia i lęki, takie same jak większość ludzi. Jego rozterki bliskie są rozterkom przeciętnego człowieka, a intymna atmosfera monodramu znacząco wpływa na pozytywny odbiór historii.

js1

Siedzę na schodach. Ścisk. Oficjalnie ostatni spektakl Kontrabasisty w Teatrze Polonia. O tym, że go zobaczę dowiedziałam się dosłownie kilka godzin wcześniej, więc ekscytacja sięga zenitu. Na dodatek to było moje pierwsze spotkanie z Jerzym Stuhrem w teatrze. Spektakl trwał dość długo, bez żadnej przerwy, drętwiejące nogi dawały się we znaki, ale za nic w świecie nie chciałam doczekać momentu, kiedy ta opowieść się skończy. Opowieść, która zaskakuje na każdym kroku, wzrusza i bawi jednocześnie… Zawsze czuję wyjątkową podniosłość chwili, kiedy oglądam spektakl-legendę. A taki jest właśnie Kontrabasista. Mistrzowski popis teatru Stuhra, który zostanie w mojej głowie jeszcze na długo – tak właśnie na spektakl reagują widzowie. Z nieukrywanym podziwem śledzą każdy ruch aktora na scenie, wsłuchują się w opowiadaną przez niego historię, czując, że obcują z bliskim sobie człowiekiem. Także sam Stuhr podkreśla, że grany przez niego bohater jest mu szczególnie bliski, że niejednokrotnie utożsamia się z jego wypowiedziami. Po tylu latach wspólnych podróży trudno myśleć, że mogłoby być inaczej.

jakontrabas

W 2015 roku – z okazji 30-lecia spektaklu – aktor wydał książkę pod tytułem Ja kontra bas, w której opowiada o doświadczeniach związanych z pracą nad monodramem. W książce odnaleźć można także wiele interesujących anegdot dotyczących prywatnego życia aktora oraz historii związanych z podróżami, jakie odbywały się w celu zaprezentowania monodramu w innych krajach, a także na innych kontynentach.

Iga Herłazińska

Mogłaby zamieszkać w teatrze. Wszystko ją tam ciekawi i zachwyca. Lubi się włóczyć, podróżować. Banalnie - kocha żyć. Kocha też kawę z mlekiem, wiersze Osieckiej i stare filmy.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany