Taneczna podróż z Łodzi do Izraela

Sara tańczy od dziecka. Jak sama przyznaje, nie wyobraża sobie życia bez tańca. Aktualnie zbiera pieniądze na wyjazd na warsztaty do Izraela. Naszą redakcję urzekła siłą do walki o swoje marzenia. Spotkałyśmy się na kawę, potem na zdjęcia, a następnie na wywiad i tak oto możecie poznać najbardziej roztańczonego Skrzata w Łodzi.

fot. Basia
fot. Basia

Iga: Czym jest taniec dla osoby, która tańczy… praktycznie od zawsze? Ile to już lat?

Sara: Tańczę praktycznie całe życie. A tak oficjalnie – od czwartej klasy szkoły podstawowej, gdy dostałam się do Szkoły Baletowej w Łodzi. Czyli już 11 lat. Taniec jest dla mnie… Ciężko to tak po prostu opowiedzieć. Stwierdzenie, że jest dla mnie wszystkim, nic nie tłumaczy i nie pasuje. Taniec jest dla mnie bardzo ważną częścią życia. Będąc w szkole baletowej, spędzałam godziny na sali baletowej. Teraz jest podobnie, tylko forma tańca się zmieniła (na szczęście!). Taniec jest nie tylko moją pasją, ale również zawodem. Należę do grona szczęśliwców, którzy mogą łączyć ze sobą swój sposób na życie z zarabianiem pieniędzy. Jest dla mnie również odskocznią. Gdy jest mi źle, jestem szczęśliwa, bądź po prostu mam ochotę – mogę tańczyć. To niezwykłe móc obserwować jak poprzez ruch z człowieka uwalniają się wszelkie emocje. Myślę, że gdybym przestała tańczyć po prostu bym zwariowała… To nieodłączna część mnie.

Iga: Jak sama wspomniałaś, można powiedzieć, że taniec jest nie tylko Twoją pasją, ale także pracą. Wiążesz z nim swoją przyszłość? Gdzie się widzisz za dziesięć, dwadzieścia lat?

Sara: Tak, zdecydowanie. Udaje mi się żyć z tańca i nie widzę dla siebie innej drogi. A poza tym -po prostu kiedyś obiecałam sobie, że będę robiła tylko to, co sprawia, że jestem szczęśliwa. Dotyczy to również mojej pracy. Nie wyobrażam sobie pracować w korporacji, bo wiem, że bym tam nie wytrzymała. A przynajmniej niezbyt długo. Gdzie widzę się za dziesięć, dwadzieścia lat? Nie wiem. Mam nadzieję, że nadal będę w pełni sprawna, tańcząca i szczęśliwa.

sara2

Iga: Żeby się rozwijać, postanowiłaś na pół roku wyjechać za granicę. Możesz opowiedzieć coś więcej o tym marzeniu, które – mamy nadzieję – wkrótce stanie się rzeczywistością?

Sara: W  październiku zeszłego roku – za namową przyjaciółki – postanowiłam pojechać do Berlina, gdzie odbywała się audycja do pięciomiesięcznego programu Dance Journey organizowanego przez Kibbutz Contemporary Dance Company w Izraelu. Jadąc tam, nie nastawiałam się na nic specjalnego. Po prostu dodatkowe warsztaty taneczne. Jednak ku mojemu zaskoczeniu, udało się. Kilka dni po audycji otrzymałam e-mail z zaproszeniem. Program polega na uczestnictwie w całodziennych zajęciach z technik tanecznych, takich jak taniec współczesny, klasyczny, modern czy pilates. Daje możliwości uczestniczenia w zajęciach z repertuaru KCDC, a także szkolenia pod okiem najlepszych choreografów z Izraela i całego świata. Podczas Dance Journey każdy uczestnik ma możliwość indywidualnej pracy twórczej poprzez wzięcie udziału w Nitzotzot, gdzie każdy ma nielimitowany dostęp do sal tanecznych w celu stworzenia własnej pracy choreograficznej. Finałem projektu jest pokaz w głównym teatrze KCDC. Każdy uczestnik będzie mógł zaprezentować się zarówno w roli choreografa, jak i tancerza, wszyscy będą brać udział w pracach kilku choreografów.

Czuję się wyróżniona, gdyż zostałam wybrana z setek tancerzy z całego świata. To zaszczyt móc znaleźć się w gronie wybranych i mieć szansę zdobywania wiedzy w mieście tancerzy. Dlatego uważam, że uczestnictwo w Dance Journey może stać się bardzo ważnym etapem w moim rozwoju jako tancerki i choreografki.

Iga: Zdecydowałaś się wziąć udział w zbiórce na portalu crowdfundingowym. Dlaczego?

Sara: Pięciomiesięczny program kosztuje 8,5 tysięcy dolarów (czyli około 40 tysięcy złotych), w co wlicza się: Dance Journey Program , kulturalne atrakcje MASA, wycieczki po Izraelu, lekcje hebrajskiego, wieczorne atrakcje, ubezpieczenie zdrowotne,  zakwaterowanie. Każdy uczestnik potrzebuje także 300 dolarów miesięcznie na normalne przeżycie. Kwota 8,5 tysięcy dolarów nie pokrywa również kosztów podróży. Niestety nie jestem w stanie sama opłacić udziału, dlatego też postanowiłam zorganizować zbiórkę funduszy, która nosi tytuł Wyślij Skrzatka do Kibbutz. Podjęłam taką decyzję, ponieważ tylko dzięki wsparciu ludzi jestem w stanie spełnić swoje marzenie i mam nadzieję, że gdzieś żyją tacy wariaci, którzy będą chcieli pomóc spełnić skrzatkowe marzenie.

Razem z przyjaciółmi zorganizowałam już warsztaty taneczne i mamy w planach zrobić je znowu już we wrześniu.

Iga: Gdybyś na koniec mogła jednym, dwoma zdaniami zachęcić ludzi do wspierania Cię -zarówno materialnego, jak i duchowego – w walce o marzenia, to co byś im powiedziała?

Sara: Chciałabym wszystkich bardzo serdecznie zaprosić i prosić o pomoc w spełnieniu mojego marzenia. Dzięki Waszemu wsparciu moje marzenie ma szansę stać się rzeczywistością i moja wielka, izraelska przygoda się rozpocznie. Jednocześnie liczę na to, że każdy kto będzie chciał mnie wesprzeć, porozmawiać ze mną, poczuje, choć mały bodziec, by samemu spróbować tańczyć.

Nie bójmy się, tańczmy!

 

Jeśli chcecie wesprzeć Sarę, pieniądze możecie wpłacać na stronie wspieram.to!

fot. Basia

sara4
fot. Basia
Iga Herłazińska

Mogłaby zamieszkać w teatrze. Wszystko ją tam ciekawi i zachwyca. Lubi się włóczyć, podróżować. Banalnie - kocha żyć. Kocha też kawę z mlekiem, wiersze Osieckiej i stare filmy.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany