Hit czy kit? Czyli filmy, które każdy widział, a nikt się nie przyznaje

Iga: Nie ukrywam, że to będzie trudny dla mnie ranking. Raczej nie oglądam – albo bardzo chcę w to wierzyć – filmowych niewypałów. Kiedyś może mi się to jeszcze zdarzało, teraz zwyczajnie szkoda mi na to czasu, bo wciąż nadrabiam zaległości w filmowych majstersztykach. Justyna, musisz chyba zacząć, dać mi jakiś punkt zaczepny.

Justyna: Niestety, mam tak samo jak Ty. Wybieram filmy bardzo skrupulatnie i nieczęsto zdarza mi się jakaś wpadka. Mam jednak pewność, że w tym rankingu powinny się znaleźć współczesny polskie komedie, takie jak Kac Wawa, Lejdis, Testosteron czy Wyjazd integracyjny. Ostatnio, z czystej i zarazem nico masochistycznej ciekawości, obejrzałam film Och, Karol 2, który z pierwszą, kultową częścią nie ma nic wspólnego. Niestety…

Źródło: Filmweb.pl
Źródło: Filmweb.pl

Iga: O tak, niestety polskie komedie rzadko spełniają jakiekolwiek kryteria wartości. Pamiętam film o tytule Idealny facet dla mojej dziewczyny. Najpierw obejrzałam go jakoś zaraz po premierze, mając 15 lat i wtedy nawet mnie bawił. Niedawno, przypadkowo, trafiłam znowu na jego zwiastun gdzieś w sieci i zrobiło mi się słabo. A najlepsze jest to, że zagrali w nim naprawdę dobrzy aktorzy – Dorociński, Kuna, Boczarska. Chociaż i tak najgorszą produkcją 2009r. okrzyknięto chyba Wojnę polsko-ruską. Wcale mnie to nie dziwi.

Źródło: Film.org
Źródło: Film.org

Justyna: O tak, Wojna polsko-ruska to dla mnie bardzo ciężki klimat, zresztą jak większość filmów, w których mogę zobaczyć Borysa Szyca w głównej roli.

Kolejnymi produkcjami, które przychodzą mi do głowy, są te klasy B, pokroju Morderczych klownów z kosmosu, Morderczej opony, czy Doom. Zastanawiam się skąd ludzie mają tyle czasu, żeby móc w nieskończoność oglądać filmy z mierną fabułą i przede wszystkim beznadziejnym wykonaniem.

Źródło: Filmweb.pl
Źródło: Filmweb.pl

Iga: Szczerze mówiąc, nie znam żadnego z wyżej wymienionych przez Ciebie filmów. Może to lepiej? Ale przypomniał mi się teraz pewien bożonarodzeniowy hit. Generalnie uwielbiam filmy o Bożym Narodzeniu, ale ten jest wybitnie… Dziwny. W sumie święta są tam jedynie detalem. Mówiąc krótko – Gremliny rozrabiają. Ni to horror, ni komedia. Strach się bać i strach się śmiać.

Justyna: Wydaje mi się, że wariacje na temat świąt zawsze mają w sobie nieco kiczu, taki już ich sentymentalna natura. Podobnie jest z filmem Grinch: świąt nie będzie albo opowieść o anty-świątecznym bohaterze w Złym Mikołaju.

Źródło: Stopklatka.pl
Źródło: Stopklatka.pl

Kolejną słabą pozycją są dla mnie filmy gore, które bazują na samych obrzydliwościach, jednak takich, których nie można wytłumaczyć absolutnie żadnym artyzmem, jedynie przyjemnością oglądania ludzkich wnętrzności. Do klasyków należą takie filmy jak Nadzy i rozszarpani czy Nekromantik. Nigdy nie odważyłam się ich obejrzeć, myślę, że to zmieniłoby mnie nieodwracalnie. Oglądałam za to pierwszą i drugą część Ludzkiej stonogi i muszę przyznać, że pierwszy raz w życiu autentycznie musiałam zatrzymać film, bo zrobiło mi się niedobrze. Co chyba jest komplementem dla reżysera…

Źródło: Filmweb.pl
Źródło: Filmweb.pl

Iga: Na szczęście nie znam i tych tytułów. Za to doskonale pamiętam tzw. filmy familijne, chociażby te z udziałem sióstr Olsen. Czy to ty, czy to ja? albo Bliźniaczki na boisku. Niby kicz, niby aktorstwo niskich lotów, a jednak kto tego nie zna?

Justyna: Wszyscy! Zdecydowanie dzieci lat 90. znają te filmy, a urocze bliźniaczki są zapisane w dziejach popkultury na wieki. Tak samo jak kultowa i znana z filmu i serialu Lizzie McGuire – w tej roli Hilary Duff. Z dziewczyńskich opowieści kojarzy mi się jeszcze Stowarzyszenie wędrujących dżinsów, którego nigdy nie oglądałam, bo przejście przez książkę było dla mnie za dużym wyzwaniem. Do tego także Pamiętnik księżniczki i wszystkie mu podobne ze słowem księżniczka w tytule. Albo filmy o negatywnych bohaterkach jak Wredne dziewczyny czy Dziedziczki. Muszę przyznać, że jedynym filmem tego pokroju, który lubię jest Zakochana złośnica – och, ja go kocham! Heath Ledger na początku kariery i scena, w której śpiewa piosenkę dla swojej wybranki w obecności całej szkoły. Miód na moje oczy i uszy!

Źródło: Gazeta.pl
Źródło: Gazeta.pl

Iga: Tak, ja też bardzo lubię ten film! Czego nie mogę powiedzieć o Gwiezdnych Wojnach czy Władcy Pierścieni (nie chcę nawet myśleć, jakie miny ma teraz większość naszych czytelników…). Ja w ogóle jestem na bakier z wszystkimi produkcjami science-fiction, tylko nieliczne produkcje fanasty mogę zaliczyć do udanych, ale rozumiem, że mogą mieć swoich zwolenników. W końcu są gusta i guściki!

Justyna Barańska

Jest miłośniczką dobrej sztuki. W teatrze zawsze siada w drugim rzędzie.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany