Pięć filmow idealnych do obejrzenia w wakacje

Nie tylko tematyka, ale i światło, stylistyka obrazu i muzyka, mogą wpłynąć na to, że film uznajemy za wakacyjny i w żadnym innym czasie nie ogląda się go tak dobrze, jak w długie letnie wieczory.

  1. Kochankowie z księżyca

Moonrise-Kingdom

Obóz skautów, nadmorska miejscowość, lasy, nastoletnia miłość i wielka ucieczka – wakacyjny film nie mógłby mieć lepszych atrybutów. Wystarczy spojrzeć na kadry obrazu Wesa Andersona, by przekonać się, ile koloru i uroku ma w sobie ten bardzo plastycznie zrealizowany projekt. Akcja toczy się w latach 60-tych w malowniczej Nowej Anglii. Nastoletni, zakochani w sobie Sam i Suzy postanawiają uciec z domów. Dorośli rozpoczynają akcję ratunkową dwójki uciekinierów. To typowy jak na reżysera dopieszczony wizualnie film, z absurdalnymi miejscami sposobami narracji i realizacji – wszystko po to, by uzyskać efekt groteski i przerysowania w filmowym królestwie Andersona.

  1. Dirty Dancing

Ukochany od wczesnych lat. Oglądany za każdym razem, gdy zostawałam na noc u koleżanki. Odpalany z mocno wyeksploatowanej płyty DVD nigdy nam się nie nudził. Historii Baby i Johnnego nie trzeba nikomu przedstawiać. I nawet przewidywalny schemat miłosny z brakiem umiaru, nie umniejsza pozycji tego kultowemu już filmu. Wracam do niego każdego lata: dla świetnego soundtracku, który ląduje na mojej playliście bardzo często – do gotowania, sprzątania, pracy i dla klimatu lat 80-tych – oversizowych koszul, jeansów z wysokim stanem i białych tenisówek…

  1. Piknik pod wiszącą skałą

Po ten klasyk kina australijskiego sięgnęłam dwa lata temu w sierpniowy wieczór. Filmowi Petera Weira daleko od lekkiej, letniej opowieści. Duszna atmosfera, prześwietlone kadry, wspomnienie upalnej nocy, kiedy pierwszy raz zobaczyłam Piknik sprawiają jednak, że jest to dla mnie film kwalifikujący się do oglądania jedynie, gdy na zewnątrz powietrze jest lepkie i ciężkie jak nastrój na ekranie. Piękne Australijskie Blue Mountains przedstawione zostają tutaj jako metafizyczne miejsce, w którym logika i prawa fizyki nie mają większego znaczenia. W roku 1900 – u progu nowego stulecia, w dzień św. Walentego grupa pensjonarek wybiera się na piknik u podnóża majestatycznych skał. Kilka z nich wraz z nauczycielką, wiedzione tajemniczą siłą ginie w niewyjaśnionych okolicznościach. To film z gatunku zachwycających i przerażających. Urzeka plastyką obrazu i onirycznym nastrojem, niepokój podbity muzyką i dynamicznymi zmianami kątów widzenia kamery wzmagają mnożące się z minuty na minutę zagadki i pytania, często pozostawione bez odpowiedzi.

  1. Przed wschodem słońca, Przed zachodem słońca, Przed północą

Wybór jedenego tytułu z trylogii Richarda Linkletera jest niemożliwy. I chociaż Przed wschodem słońca będzie genialnym filmem bez oglądania następujących po nim części, dopiero w całości historia nabiera pełnej krasy. Reżyser, który ostatnim, głośnym Boyhoodem pokazał, że lubuje się w kinie odkrywającym prawdę i upływ czasu takim, jaki jest, bez kinowych sztuczek. Eksperymenty z realizacją filmów w czasie rzeczywistym zaczęły się już wraz z pierwszą częścią trylogii. To opowieść o Amerykaninie Jessim, poznającym w pociągu do Wiednia Francuzkę Celine. Jeszcze w wagonie między parą nawiązuje się rozmowa, za sprawą której coraz żywiej sobą zainteresowani postanawiają spędzić wspólnie dzień w stolicy Austrii. Kolejne części są kontynuacjami losów pary, analogicznie do pierwszej ich akcja toczy się w pięknych miejscach – Przed zachodem słońca w Paryżu, Przed północą w greckim miasteczku. Miasta pełnią niebagatelną rolę, bohaterowie przechadzają się ich ulicami… rozmawiając o życiu. Bez zwrotów akcji, bez wielkich zaskoczeń i fajerwerków – po prostu. Dla mnie jest to jeden z bliższych życiu filmów, w którym nie widzę cienia fałszu i kreacji. A przy okazji, jeśli o wakacjach mowa ile pięknych miejsc można zobaczyć przechadzając się z bohaterami po nocnym Wiedniu, nad Sekwaną i w gajach oliwkowych!

  1. Vicky Cristina Barcelona

Kontynuując temat miast, które na dużym ekranie stają się pełnoprawnymi bohaterami, należy wspomnieć o Woodym Allenie, który z city placementu uczynił atut nie tylko finansowy, ale i wpływający na stronę artystyczną filmu. Zanim przyszedł czas na Paryż i Rzym, europejski tour reżysera rozpoczął się w Barcelonie. Historia miłosnego trójkąta błądzącej w życiu Amerykanki Cristiny i pary temperamentnych artystów o rozpalonych sercach – Marii Eleny i Juana Antonio rozgrywa się w słonecznej Hiszpanii. Bohaterowie kochają się i nienawidzą, śmieją i cierpią w cieniu drzew oliwkowych, pod wieżami Sagrada Familia przy winie i tapas.

 

 

 

Kasia Siewko

Zakochana w Katowicach i brzydkiej architekturze. Zapytana o ulubioną poetkę od wielu lat odpowiada- Poświatowska.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany