Machulski, Kot, Gajos – trzy kreacje filmowe, które zapadły mi w pamięci

Przyznam otwarcie, że nie jestem wielką fanką polskiego kina. Choć moja znajomość klasyków nie jest tak obszerna, jak bym chciała, od zawsze staram się śledzić poczynania takich twórców jak Zanussi, Polański czy Wajda. Pomimo tego, jeśli chodzi o trzy kreacje, nie zastanawiałam się długo, bo te role (oczywiście męskie) są w mojej głowie od dłuższego czasu.

Źródło: akademiapolskiegofilmu.pl
Źródło: akademiapolskiegofilmu.pl

Jan Machulski, Vabank i Vabank II, reż. Juliusz Machulski (1981, 1984)

Dla mnie to niekwestionowany numer jeden w kategorii dobrej komedii. Humor, który śmieszył moich rodziców, a teraz także i mnie. Myślę, że oglądałam go więcej razy, niż którąkolwiek z moich ulubionych, światowych produkcji. Klimat Warszawy lat 30. i wszechobecny jazz – to lubię najbardziej. Jest mi ciężko wybrać tylko jedną kreację, ponieważ zarówno Jan Machulski (Henryk Kwinto), Leonard Pietraszak (Gustaw Kramer) jak i Witold Pyrkosz (J. J. Duńczyk) to genialnie zbudowane i zagrane postaci. Jednak to właśnie Machulski jest tu dla mnie numerem jeden. Bo niby jest on kasiarzem, włamywaczem i złodziejem, ale jednak ze wszystkich innych osób to on ma najwięcej klasy. Postępuje według kodeksu, a przy tym, jak każdy gangster jest bardzo szarmancki. Czar Kwinto, osadzony w dusznym retro klimacie sprawia, że chcę ciągle wracać do tego filmu i słuchać jego gry na trąbce.

Źródło: akademiapolskiegofilmu.pl
Źródło: akademiapolskiegofilmu.pl

Tomasz Kot, Bogowie, reż. Łukasz Palkowski (2014)

Kot jako Zbigniew Religa zrobił na mnie ogromne wrażenie. Może dlatego, że od roli Ryśka Riedela w Skazanym na bluesa, widywałam go tylko w polskich komediach i nigdy nie brałam na poważnie. Aż tu nagle szok! Aktor wciela się w rolę znakomitego lekarza, a ja wierzę w każde jego słowo, przeżywam niepowodzenia i sukcesy. Chcę razem z nim budować klinikę kardiochirurgiczną i pomagać chorym. Jest w tej postaci coś, co sprawia, że chcemy aby wszystko potoczyło się dobrze. Religa odgrywany przez Kota jest zarówno skromny jak i stanowczy. Pogodny i bezkompromisowy. Niby przez cały film zmaga się ze śmiercią, jednak ani na chwilę nie traci wiary w to, co robi. I pewnie właśnie dlatego tak bardzo chce się powracać do tej roli.

Źródło: filmweb.pl
Źródło: filmweb.pl

Janusz Gajos, Body/Ciało, reż. Małgorzata Szumowska (2015)

Janusza Gajosa nie mogło tu zabraknąć, ponieważ jest jednym z moich ulubionych aktorów. Myślę, że jest on jednym z niewielu, którzy nie mają w swoim dorobku złych ról. Moją ulubioną jest właśnie ta z filmu Małgorzaty Szumowskiej. Gajos wciela się w prokuratora, wdowca i ojca córki anorektyczki. Obraz ich rodziny jest naprawdę przejmujący. Postaci, które codziennie się mijają, zgorzkniały ojciec i nieszczęśliwa, chora córka. Gajos tak genialnie potrafi zagrać wszystkie te emocje. Widzimy, że kocha córkę i próbuje jej pomóc, jednak z drugiej strony jego pragmatyczne i zgorzkniałe podejście do życia sprawia, że nie potrafi jej zrozumieć. Nad tym wszystkim ciąży jeszcze wspomnienie zmarłej matki i żony, które nie pozwala domownikom normalnie żyć. Ta postać zasmuca mnie swoją postawą, jednak z drugiej strony trudno się dziwić, skoro ma się za sobą tyle ciężkich przejść. Zarazem ten obraz jest hipnotyzujący poprzez ten cyniczny brutalizm.

Źródło: filmweb.pl
Źródło: filmweb.pl

 

Zapisz

Justyna Barańska

Jest miłośniczką dobrej sztuki. W teatrze zawsze siada w drugim rzędzie.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany