Twarzą w twarz z lękami – Obecność 2

Boję się ciemności.

Moja wyobraźnia to przede wszystkim łącza niekontrolowanych wybuchów fobii czy marzeń, budzących we mnie lęki – i wewnętrzne moce. To paliwo do działania.

Dokładnie tym samym wyobraźnia jest dla twórców filmowych.

Spotkałem się z Jamesem Wanem na sali kinowej po raz pierwszy przy okazji maratonu nocy horrorów. Pierwsza część Piły: flaki na wierzchu, krew na obiektywie kamery, strach widowni, krzyk przedzierający się przez kadr – niby nic nowego – a jednak. Zostało we mnie nazwisko azjatyckiego reżysera, którego karierę śledzę z wypiekami na policzkach do dzisiaj.

 

maxresdefault

 

Następna w kolejce była wizyta w Martwej Ciszy i zderzenie z coraz to wyraźniejszym stylem reżysera. W poetycki sposób ślizgał się po kolejnych kadrach rodem z taśmowej produkcji horror show – a mimo to, dostarczał widzowi nowe doznania, nowe ciarki na skórze, nowe strachy.

Eksplozję talentu Wana poznajemy w trylogii Naznaczony, którą przede wszystkim wpół-produkuje, tworzy jako dyrektor wykonawczy oraz reżyseruje (Wan jest reżyserem tylko pierwszej części Naznaczonego).

Młody twórca opowiada o duchach w sposób ostrożny, wręcz delikatny. Bawi się nerwami widza, stosuje sztuczki realne, wytworzone za pomocą rąk kostiumografów, makijażystów oraz swoich własnych. Napędza akcję od pierwszych minut i nie zwalnia. Przelewa w kadr miłość do kina grozy. I to czuć.

Dlaczego więc bałem się na Obecności? Po lewej stronie, na wygodnych siedzeniach kin Helios we wrocławskiej galerii Magnolia Park, siedziała moja dobra przyjaciółka. Wielbicielka, fanka, wyznawczyni wszystkiego co straszne. Czyli tak naprawdę wszystkiego co czai się w ciemnościach i koszmarach większości ludzi. Po prawej natomiast miałem kubeł słonego popcornu, przygotowanego na wspaniały seans.

Sala była pełna. Warto zaznaczyć, że na seans wybraliśmy się po weekendzie, późnym wieczorem w poniedziałek, mając nadzieję na kameralny seans w jednej z mniejszych sal multipleksu. Zaskoczeni frekwencją wkręciliśmy się w świat przedstawiony bez żadnej rezerwy.

 

CON2-03885r_9a3be22d0d

 

Historia Eda i Lorraine Warrenów wydarzyła się naprawdę. Para wybuchowa: demonolog i jasnowidz/medium. Amerykańskie małżeństwo na usługach kościoła katolickiego. Tam gdzie duchowny bał się zajrzeć, oni wchodzili bez włączonych świateł (z niezłomną wiarą w sercu – jako jedyną bronią). Wspólnie przebadali tysiące niezwykłych spraw. W 1952 roku założyli Stowarzyszenie ds. Badań Parapsychicznych w Nowej Anglii oraz Tajemne Muzeum tzw. Warren Ocult Museum , w których gromadzili nawiedzone przedmioty. Napisali wiele książek na temat śledztw, które przeprowadzili. Udzielali wykładów na uczelniach. Śledząc ich historie w obu częściach hitowej Obecności, jesteśmy przede wszystkim świadkami silnej, niezależnej rodziny, w której główną rolę odgrywają więzy międzyludzkie, miłość i wspólnota.

O tym również traktuje scenariusz Obecności 2. Opiera się on na wydarzeniach, jakie rozegrały się pod koniec lat 70. w londyńskim Enfield, gdzie rodzinę Hodgsonów nękały złośliwe duchy. Jesteśmy obserwatorami dwóch rodzin, które dręczone są przez zło. Zło ubrane w realne zagrożenie. Warrenowie, jako świadkowie wysłani przez kościół katolicki mięli wydać najważniejszy osąd w życiu tej rodziny: czy to, czym od zawsze się zajmują, istnieje naprawdę?

 

obecność 2

 

Nie zdradzę za wiele z fabuły filmu, bo nie chcę psuć przedniej zabawy wynikającej z możliwości bycia członkiem świata Warrenów. Jeżeli odważysz się zapukać do drzwi ich domu – nie wahaj się, bo ciemność to wyczuje. A nie jest to miejsce dla bojaźliwych dusz.

Film kończy się zdaniem, że jest to najlepiej udokumentowany atak sił nadprzyrodzonych w całej karierze małżeństwa demonologów.

Zatem… Trzymajcie się więc mocno. To zabawa, która pożera!

 

Ciekawostki:

  1. W 1980 r., w wywiadzie dla ITV News, Janet Hodgson przyznała, że razem z rodzeństwem sfabrykowała kilka zdarzeń przypisywanych duchom. Miało to być zaledwie kilka przypadków – jakieś „dwa procent” całości – jak sama twierdziła. Reszta – jej zdaniem – pozostawała robotą bytów niefizycznych.
  2. 2. Dla fanek czy też fanów uroku osobistego Patricka Wilsona – ten charyzmatyczny aktor w nowej części         Obecności odgrywa jeszcze jedną rolę… może to być dla Was niesamowicie muzyczna niespodzianka.

 

Zwiastun:

Zapisz

Adrian Nowacki

Lubi filmy oglądać i o nich pisać.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany