Pani od PRu

Przez ostatni rok w teatrze byłam co najmniej raz w tygodniu. Chłonęłam wiedzę, uczyłam się go krok po kroku. Chciałam poznać specyfikę pracy poszczególnych reżyserów, poznać, w jaki sposób aktorzy kreują daną postać. Łączyłam te wszystkie elementy w całość. Pisząc recenzje spektakli teatralnych, wchodziłam w ten świat w stu procentach. Teatrem po prostu żyłam. W spektaklach odkrywałam skrawki ludzkiego życia, emocje i problemy, z którymi każdy z nas boryka się  na co dzień. Poznawałam też odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Teatr czarował.

Od zawsze zdawałam sobie sprawę, jak ważne w teatrze jest to co dzieję się również za sceną. To przecież ciężka praca charakteryzatorów, scenografów, oświetleniowców. To niezliczone godziny pracy reżysera, dramaturga, choreografa…Wymieniać można bez końca. Spektakl to nie tylko aktorzy. To też pani w szatni i bileterzyj. Każdy element jest ważny, bez niego całe przedsięwzięcie nie byłoby profesjonalne. Może nawet wcale by nie powstało. Spektakl jest jak klocki domino – każdy element jest niezwykle potrzebny. Gdy poruszymy lub zabierzemy jeden klocek, całość rozpada się.

Zdarzało się, że miałam okazję oglądać jak powstaje spektakl lub słuchać o tym od znajomych reżyserów. Do pracy nad słowem mówionym zawsze miałam ogromny szacunek. Teatr mimo wszystko jest dla mnie o wiele większym wyzwaniem, aniżeli kino. Zwłaszcza jeśli chodzi o samo powstanie – nazwijmy to – produktu. Bo chcąc, nie chcąc – spektakl czy też film produktem są.

Po poznaniu teatru od środka, postanowiłam, że chcę w nim pracować. Znając swoje mocne i słabe strony, wiedziałam, że aktorką nie będę. I stało się. Zostałam PR-owcem w jednym z warszawskich kluboteatrów. Po niespełna miesiącu pracy, wiem już jak ważna jest promocja spektaklu, że nawet najdoskonalszy spektakl, jeśli nie będzie otoczony opieką, jaką zapewniają mu osoby odpowiedzialne za promocję, szybko wygaśnie w pamięci widzów lub – co gorsza – nawet do nich nie dotrze. Wiem też, że niekiedy mimo usilnych starań, dobry spektakl widowni nie uzyska. Dlaczego? Bo my – widzowie – jesteśmy kapryśni. Czasami nie pasuje nam plakat, czasami pora roku czy dnia. A czasami zwyczajnie omijamy nieznane.  

I teraz, kiedy jestem jednym z członków załogi teatralnych zapaleńców, wiem, że każdy najdrobniejszy element – może nawet wcześniej niedoceniany, lekceważony – jest istotny. A teatr jest jak domino. Istnieć może tylko, jeśli wszystkie elementy tworzą spójną całość.

Dominika Janiak

Kieruje się zasadą: masz mało czasu, to znajdź dodatkowe zajęcie. Nie potrafi chodzić wolno, kocha teatr, kino i podróże. Bez muzyki nie umie żyć. Gotuje, pisze, biega i robi szaliki.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany