Sztuka nowoczesna vs sztuka współczesna

Tydzień temu, w Krakowie, w rozmaitych kawiarniach, księgarniach, kinach i muzeach, odbywał się Copernicus Festival. Podtytuł tegorocznej odsłony brzmiał bardzo wdzięcznie – Piękno. W trakcie imprezy można było uczestniczyć we wszelkiego rodzaju warsztatach, podziwiać nowe technologie, oglądać za darmo klasykę kina i poznawać nowe treści na wykładach.

Na jednym z owych wykładów usłyszałam bardzo ciekawe zdanie – parafrazując – kiedyś piękne było to, co prawdziwe, więc czy teraz wyniki badań naukowych, przez to, że są prawdziwe nie są też piękne? Wtedy przypominała mi się książka Dana Browna Anioły i Demony, gdzie nauka już raz stanęła w szranki ze sferą duchową. Z tym, że tam dotyczyło to głównie spraw związanych z religią, a mnie dalekie są obecnie te rejony. Rzeczywiście, ujęcie tego w ten sposób wydaje się kontrowersyjne. Niektórzy uważają naukowców za artystów, dlatego że oni coś tworzą. Zaczynając od patentowania nowo odkrytych substancji, po wytwarzanie sztucznych organów przyszłości, tak jak jedna z artystek – Agi Haines, która wyprzeda ewolucję, produkując zupełnie nowe organy. Zadaję sobie tu pytania, nie tylko o to, czym jest piękno, ale czym jest sztuka w ogóle? Jeśli sztuką nazywamy coś, co wywołuje emocje, to z pewnością twórczość Haines wyzwala w nas ich wiele. W tym konkretnym przypadku rodzi się też wiele etycznych wątpliwości, ale to pozostawiam Waszemu osobistemu poglądowi, bez narzucania własnej interpretacji.

Na festiwalu były prezentowane także roboty, które są w stanie malować obrazy. Na postawie baz danych kreują i tworzą coś „swojego”. Podobno mogą być kreatywne. Tu spoglądamy na całą kwestię z drugiej strony i zauważamy, że sztuka to też coś, co wyraża emocje. Ktoś sięga po rozmaite środki wyrazu od dłuta, przez pędzle po pióra i własne ciało, żeby coś wykrzyczeć światu, zaznaczyć swoją obecność. Zachęcić do współodczuwania w procesie twórczym. Czy zatem robot jest w stanie coś takiego osiągnąć?

Kolejną ważną kwestią jest różnica między estetyką a pięknem. Zawsze, gdy napotykam ciężkie rozterki, porównuję to do możności podania różnic między performensem a happeningiem. Odpowiedź na ten dylemat brzmi podobnie: nie wiadomo/zależy od kontekstu. Ale tu i teraz, możemy jednak spróbować powiedzieć, na postawie konkretnych przykładów, że np. rzeźby z pięknego białego marmuru są czymś estetycznym. Zimne zewnętrze marmurowych twarzy  przyciąga i magnetyzuje mnie zawsze. Ciężko jest mi się często powstrzymać od dotknięcia takich eksponatów. Podobnie sztuka minimalistyczna. Abstrakcja prostych kształtów na białym tle, głaszcze nasze niespokojne, włochate i nieuczesane, wewnętrzne pragnienie czystości. Myślę, że podobnie jest ze wszystkimi wykresami, próbówkami i szkłami chemicznymi prezentowanymi w galeriach sztuki.

Zastanawiam się jak daleko posunie się technologia i czy kiedyś artyści zostaną wyparci przez „maszyny do tworzenia sztuki”, i czy nadal będzie to sztuka, skoro pozbawiona zostanie ludzkiego czynnika niedoskonałości i niepewności.

 

Oto linki, pod którymi możecie znaleźć informacje o twórczości wspomnianych przeze mnie artystów:

Agi Haines: http://www.agihaines.com/#!home/mainPage

Harold Cohen: http://www.aaronshome.com/aaron/audio-video/index.html

Lisa Nilsson, której strona jest też źródłem obrazka wyróżniającego: http://lisanilssonart.com/section/282102-Tissue-Series.html

Jeśli jesteście z Krakowa, to zachęcam do wyprawy do MOCAK-u, gdzie obecnie możemy podziwiać wystawę Medycyna w sztuce: https://mocak.pl/medycyna-w-sztuce

Klaudia

Trochę szukam, trochę się burzę. Jako obserwator i chłonna gąbka. Nie kradnę, ale za to zapraszam do dyskusji!

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany