Dziękuję Mamo!

Co zawdzięczamy naszym Mamom? Z okazji dzisiejszego Dnia Matki nasza redakcja postawiła sobie to pytanie. Okazuje się, że to pod okiem naszych Mam stawiałyśmy pierwsze kulturalne kroki.

Klaudia

Muzyka elektroniczna była miła mym uszom od wczesnego dzieciństwa. Mistrzowie syntezatorów tacy jak Jarre, czy Vangelis, których brzmienia są  dziś inspiracją dla młodych twórców, zostali mi zaprezentowani, przez moją mamę, już w wielu kilku lat. Kilka dni temu podczas wizyty w domu, razem z mamą słuchałyśmy Equinoxe – jednego z albumów Jean Michelle’a Jarre’a. Moje oczy rozbłysły gdy po latach znów dane mi było to usłyszeć. Wiele jest takich utworów, których tytułów nie znam, a kołaczą mi w odmętach pamięci jako pojedyncze, zagatkowe nutki.  Dzięki mojej rodzicielce, która jest w stanie podać mi tytuły, wnioskując z mojego nieudolnego nucenia, odkrywam wiele z nich i powracam do macierzy muzyki elektronicznej – muzyki mojego dzieciństwa, którą potem prezentuję znajomym i wspólnie przeżywamy ekscytujące chwile!

 

Iga

Gdyby nie Mama, słuchałabym teraz zapewne zupełnie innej muzyki. To właśnie Ona zaszczepiła we mnie miłość do poezji śpiewanej. Pamiętam doskonale sobotnie poranki i rozbrzmiewające w głośnikach piosenki Starego Dobrego Małżeństwa, Marka Grechuty czy Michała Bajora. Opadły mgły, wstaje nowy dzień o poranku, Nie dokazuj w południe i Moja miłość największa wieczorem. Lubiłam słuchać tych piosenek razem z Mamą, chociaż jako kilkuletnie dziecko nie rozumiałam za bardzo ani tekstów, ani przekazu. Liczyło się tylko to, że obok była Ona, a w powietrzu rozbrzmiewał głos Anny Jantar. Do tych utworów wracam bardzo często. Czasem, gdy usłyszę je gdzieś w radiu lub u kogoś w mieszkaniu, zatrzymuję się, zamykam oczy i na krótką chwilę znów mam sześć lat, siedzę Mamie na kolanach i wspólnie kołyszemy się w rytm Dni, których nie znamy.

Pisząc o Niej, nie mogę zapomnieć także o albumie Kayah i Bregović. Śmieję się czasem, że nie mogę być normalna, bo pół dzieciństwa przeskałam do piosenki Prawy do lewego. Za tę muzykę i cały kosmos innych rzeczy – dziękuję, Mamo!

 

Kasia

Z czasem dzieciństwia wiąże się mnóstwo wspomnień i momentów, dzięki którym to właśnie Mama roznieciła moją wyobraźnię i zapałała pasją do tworzenia. Kiedy byłam mała, bardzo dużo chorowałam, co wiązało się z częstym przesiadywaniem w domu. A byłam dzieckiem, które uwielbiało chodzić do przedszkola. Mama stawała na rzęsach, żeby stworzyć mi jego namiastkę. Pamiętam jak wycinałyśmy z papieru kukiełki bohaterów czeskiego Rumcajsa i bawiłyśmy się w teatr. Do rodzinnej klasyki przeszło już wieczorne czytanie Kubusia Puchatka z bardzo kreatywnym podejściem do sprawy i czytaniem ze zmianą intonacji w zależności od bohatera. Prosiaczek w wykonaniu Mamy był moim ulubionym. Chodziłyśmy razem do Teatru Lalek Banialuka i na wszystkie premiery disneyowskich filmów. Nade wszystko, to właśnie Mama była ze mną podczas moich wszystkich amatorskich eksperymentów teatralnych i cierpliwie znosiła przebieranki i performance’y, jakimi dażyłam naszych gości.

 

Justyna A.

Mhmmm… Co zawdzięczam swojej mamie? Mogłabym powiedzieć, że miłość do książek – do ich czytania, wąchania i macania; miłość do Magdy Umer i Edyty Bartosiewicz; umiejętność przyrządzania najlepszego na świecie sosu do spaghetti(!)… I choć to wszystko jest najszczerszą prawdą, to wydaje mi się, że najważniejsza lekcja, jaką dotąd od Niej dostałam brzmi: Szanuj drugiego człowieka. Moja Mama od dobrych kilku lat pracuje z tzw. “społecznościami wykluczanymi” (Romami, uchodźcami). Jako pedagog najczęściej obcuje z najmłodszymi, choć zdarza jej się uczyć także dorosłych. Do każdego podchodzi bez uprzedzeń i z ogromną życzliwością. Od dzieci uczy się niuansów różniących nasze kultury – i od razu o wszystkim mi opowiada. Jest otwarta na inność, nie krytykuje wyborów drugiego człowieka.

Jestem jej ogromnie wdzięczna za to, że nauczyła mnie szacunku dla inności i za to, że rozbudziła ciekawość, aby tę inność poznawać. Dzięki temu, że przyjaźnimi się z ludźmi, z którymi pracuje z miejsca odrzucam stereotypy i czuję potrzebę głośnego mówienia o dyskryminacji.

Dziękuję mojej Mamie za to, że nie widzę różnic między ludźmi.

 

Dominika

Mojej mamie zawdzięczam wiele, myśląc o kulturze na pewno dzięki mamie nie jestem statystycznym Polakiem nieczytającym książek. Już od najmłodszych lat, przed pójściem spać mama czytała mi bajki. Były to baśnie Hansa Christiana Andersena czy Baśnie Braci Grimm. Najbardziej jednak utkwiła mi w pamięci książka, którą dostałam od mamy w prezencie, doskonale pamiętam jakie emocje we mnie wywołała. A była to książka pt. O krasnoludkach i sierotce Marysi. Zaskoczyła mnie wtedy okładka, bo była twarda, a jednocześnie po dotknięciu uginała się pod naciskiem małych paluszków. Książka miała niebanalne i bardzo realistyczne ilustracje. Słuchając czytającej mamy, naprawdę wierzyłam, że krasnoludki istnieją! Do tej pory uwielbiam zapach książek i przy zakupie zawsze zwracam uwagę na oryginalną okładkę.  I jeszcze jedno, uwielbiałam przesłuchiwać kasety z nagraniami dawnych audycji radiowych, na starym magnetofonie Kasprzaku. Do tej pory muzyka i ciekawość do eksplorowania nowych brzmień pozostała i jest ze mną każdego dnia. Dziękuję Mamo!

 

Kasia Siewko

Zakochana w Katowicach i brzydkiej architekturze. Zapytana o ulubioną poetkę od wielu lat odpowiada- Poświatowska.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany