Trzy wiersze, do których powracam…

Od dawna już nie czytuję poezji. Choć może to za wiele powiedziane, czytuję, ale bardzo rzadko i bardzo niewielu autorów. Aktualnie ograniczam się do trójki. Trójcy.

Kiedy byłam dzieckiem, pierwszym tomikiem jaki wpadł mi w ręce był zbiór Nie tylko „Piórka”. Fraszki, wiersze, bajki Jana Sztaudyngera. Antologia krótkich form, zdecydowanie nieodpowiednich dla małej dziewczynki! Można było w nim znaleźć takie sentencje jak na przykład intencje czyste – grzechy soczyste lub gwarancja cnoty – to brak ochoty. Wydaje mi się, że z tego jednego tomu nauczyłam się więcej o życiu niż przez kolejnych dwanaście lat szkoły.

Moją Trójcą poetów są mężczyźni: Świetlicki, Borszewicz i Herbert.

Marcin Świetlicki. To z nim czuję kosmiczną, metafizyczną i pozarozumową więź. To on przelewa na papier moje myśli. Nie ma jednego wersu jego twórczości, który by do mnie nie trafił. To jedyny poeta, czy może nawet jedyny człowiek, z którego twórczością utożsamiam się od początku do końca.

 

Marcin Świetlicki
Wszystko cieknie

Nie śnij się. nie śnij. W którymś śnie się utop

tak ostatecznie i nie przyśnij już się.

Robisz mi nieporządek w chaosie. Aż muszę

zaraz po przebudzeniu kląć bezgłośnie, żeby

ciebie odpędzić. Do mojej przeszłości

wprowadzili się obcy, nawet nie wiem kto,

leżą przy tobie na tapczanie, sprawnie

– uczciwie za drzwi wypychają, tak że

to nie jest teraz moja przeszłość. Dzisiaj odwilż.

I wszystko cieknie. Wszystko cieknie.

Niszczeją wszelkie trwałe formy.

Budzi się z zimy rozedrgany ustrój.

 

Jarosław Borszewicz. Jego cenię za wrażliwość. Mnie samej często brakuje słów, aby opisywać skrywane i niezrozumiane emocje.  Wiem, że u niego zawsze je znajdę.

 

Jarosław Borszewicz
Rozmowa z nieobecną


III

wiesz Nieobecna

ja

musiałem odejść

musiałem odejść

po to

by przekonać się że byłaś

najmądrzejsza

najpiękniejsza

najpotrzebniejsza

wybacz

ale gdybym nie odszedł

nigdy bym tego nie wiedział

IV

Nieobecna

odezwij się czasem

ciekawy jestem

gdzie i z kim teraz

umierasz

 

Zbigniew Herbert. Szanuję go niezmiernie, szczególnie za Pana Cogito, ale także za mitologiczność, ironię i wszechobecną sztukę. Za erudycję, której zaczęłam dzięki tej twórczości pragnąć.

 

Zbigniew Herbert
Przesłanie Pana Cogito

 

Idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu

po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę

 

idź wyprostowany wśród tych co na kolanach

wśród odwróconych plecami i obalonych w proch

 

ocalałeś nie po to aby żyć

masz mało czasu trzeba dać świadectwo

 

bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź odważny

w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy

 

a Gniew twój bezsilny niech będzie jak morze

ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

 

niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda

dla szpiclów katów tchórzy – oni wygrają

pójdą na twój pogrzeb i z ulgą rzucą grudę

a kornik napisze twój uładzony życiorys

 

i nie przebaczaj zaiste nie w twojej mocy

przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie

 

strzeż się jednak dumy niepotrzebnej

oglądaj w lustrze swą błazeńską twarz

powtarzaj: zostałem powołany – czyż nie było lepszych

 

strzeż się oschłości serca kochaj źródło zaranne

ptaka o nieznanym imieniu dąb zimowy

światło na murze splendor nieba

one nie potrzebują twego ciepłego oddechu

są po to aby mówić: nikt cię nie pocieszy

 

czuwaj – kiedy światło na górach daje znak – wstań i idź

dopóki krew obraca w piersi twoją ciemną gwiazdę

 

powtarzaj stare zaklęcia ludzkości bajki i legendy

bo tak zdobędziesz dobro którego nie zdobędziesz

powtarzaj wielkie słowa powtarzaj je z uporem

jak ci co szli przez pustynię i ginęli w piasku

 

a nagrodzą cię za to tym co mają pod ręką

chłostą śmiechu zabójstwem na śmietniku

 

idź bo tylko tak będziesz przyjęty do grona zimnych czaszek

do grona twoich przodków: Gilgamesza Hektora Rolanda

obrońców królestwa bez kresu i miasta popiołów

 

Bądź wierny Idź

 

Marcin Świetlicki, Jesteśmy sami, źródło grafiki: facebook.com/marcinswietlickiwiersze
Marcin Świetlicki, Jesteśmy sami, źródło grafiki: facebook.com/marcinswietlickiwiersze

 

 

 

Justyna Barańska

Jest miłośniczką dobrej sztuki. W teatrze zawsze siada w drugim rzędzie.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany