Olsztyn – Stolica zieleni

Rzecz, którą najbardziej lubię w naszym kraju to różnorodność pór roku i ukształtowania terenu. Praktycznie każde miasto wyróżnia się czymś specjalnym dlatego, że jest położone na innej wysokości nad poziomem morza, ma inną genezę geologiczną lub inny klimat. Miejscowość, którą opuściłam przeprowadzając się do Krakowa była zbudowana na terenie, na którym znajdował się kiedyś lodowiec. Powstały przez to zagłębienia w ziemi – moreny i rynny, do których stopniowo zbierała się woda. Dziś nazywamy je jeziorami. Przybliżyłam Wam ten temat, bo będę pisała o stolicy Krainy Tysiąca Jezior, o Olsztynie.

IMG_20160429_051237

Fot. Dominik Chojnacki

Historia

Olsztyn, miasto w którym się urodziłam, powstało w 1353 roku. W granicach naszego kraju znalazło się po II wojnie światowej, czyli w 1945 roku. W czasie między tymi datami Olsztyn był miastem niemieckim/prusackim i nosił nazwę Allenstein, co mogło pochodzić od połączenia niemieckich słów alle i stein, co oznaczało wszystko z kamienia. Nie za bardzo widzę w tej nazwie odniesienie do współczesnego wyglądu Olsztyna, ale niegdyś rzeczywiście, miasto było otoczone wysokim murem. Najpopularniejszy zabytek – Wysoka Brama, stanowiła wejście do niego. Stolica województwa warmińsko-mazurskiego jest zaludniona przez ok. 180 tys. mieszkańców, plus dość sporą ilość ludzi osiedlonych na suburbiach (podmiejskich wioskach), czyli między innymi mnie i moją rodzinę.

Natura

Miasto to jest uważane za jedno z najbardziej „zazielenionych” miast stołecznych województw. Jako wieloletnia mieszkanka mogę to potwierdzić. Ilość parków miejskich przypadających na kilometr kwadratowy jest spora. Można także odwiedzić, będąc w Olsztynie, Las Miejski znajdujący się kilka przystanków od centrum, zanurzyć się w głuszy i pospacerować nad rzeką. Jeśli chodzi o olsztyńskie zbiorniki wodne, w końcu to Kraina Tysiąca Jezior, to mamy ich w granicach administracyjnych aż 15, co oznacza, że prawie 10% powierzchni Olsztyna to jeziora. Najpopularniejsze z nich, Ukiel, nazywane potocznie Krzywym, jest sporą atrakcją dla turystów i mieszkańców. Wielkie pole do popisu mają właściciele jachtów, kajaków i łódek, którzy w sezonie mogą zwiedzać niezindustrializowane zakątki Krzywego. Tradycją stało się już urządzanie nad tym jeziorem wszelkich studniówek i wesel. Plaża miejska nad Ukielem ostatnio zmodernizowana, stała się nowym ośrodkiem życia kulturalnego i mają tam miejsce koncerty, a nawet Olsztyn Green Festival – muzyczny event odbywający się od dwóch lat. Przez miasto przepływają 3 rzeki, z których największa jest Łyna. Często siedząc pod Zamkiem, kolejnym z najbardziej znamienitych zabytków olsztyńskich, można zauważyć jak przepływającą pod nim właśnie Łyną, dryfują kajakarze. Jeśli chodzi o klimat, prawda, że jest tu trochę chłodniej niż w pozostałych częściach Polski. Jednak każdy jest przyzwyczajony do swojego klimatu, tak też było w moim przypadku, bo kiedy teraz przyjeżdżam do domu zawsze jest mi za zimno. Za to latem największą zaletą Olsztyna jest duża ilość jezior, nad którymi możesz się znaleźć w krótkim czasie i wykąpać, zmywając z siebie ciepło dnia. Drzewa, których pod dostatkiem w każdej dzielnicy, również z chęcią osłonią Cię przed skwarem.

Niestety w ostatnich latach, wraz z rozwojem miasta, zaczęto wycinać wiele drzew i zabudowywać budynkami mieszkalnymi coraz to szersze obszary zieleni. Wiem, że jest to proces globalny, ale boli szczególnie, gdy widzisz to w swojej okolicy. Zaletą tego jest progresywność miasta i postęp technologiczny. Na granicy Olsztyna i mojej wsi, wybudowano Park Naukowo-Technologiczny, co świadczy o chęci rozwoju miasta nie tylko ze strony urbanizacyjnej, lecz także na polu poszerzania wiedzy. Szlachetne.

20150917_185925

Fot. Agata Kieczmerska

Kultura

Teraz pora na sztukę! Olsztyńską sferę kultury reprezentują dwa teatry, filharmonia, Biuro Wystaw Artystycznych (BWA) oraz liczne muzea historyczne i jedno przyrodnicze. Teatr im. Stefana Jaracza jest najbardziej poważanym teatrem w tym mieście. Na rok przed wyjazdem do Krakowa postanowiłam uczęszczać na wszystkie wystawiane tam premiery. Teatr ten może się pochwalić naprawdę imponującą ich ilością, ale rzadko kiedy sztuki są utrzymywane na afiszu dłużej niż kilka miesięcy. Byłam na pięciu, sześciu premierach i tylko dwie sztuki wydawały mi się godne polecenia. Nie było to jednak porównywalne z rozczarowaniem jakiego doznałam po uczęszczaniu do krakowskich teatrów. Tu również ilość spektakli, które obudziły we mnie coś świeżego i poszerzyły horyzonty była bardzo mała. Jednak polecam się przejść do Teatru im. Stefana Jaracza podczas ewentualnej wizyty w Olsztynie, a nóż traficie na spektakl, który Was olśni i oczaruje.

Jest jeszcze BWA, w którym byłam kilka razy w zamierzchłej przeszłości i to tam po raz pierwszy zetknęłam się ze sztuką współczesną. Nie pamiętam jaki był wtedy poziom prezentowanych prac, ale wiem, że zrobiły na mnie duże wrażenie. To takie uczucie, kiedy dowiadujesz się, że istnieje kino eksperymentalne i nie wszystkie filmy mają happy end. Ostatnio jeszcze odwiedziłam nowo otwarte Muzeum Historyczne w samym sercu miasta. Mieści się ono w małej, starej fabryce, odremontowanej i otoczonej niedawno powstałym Parkiem Centralnym. Można tam zobaczyć stare maszyny i zrobić sobie zdjęcie na fototapecie. Nic szczególnego, ale miło było odkryć taki smaczek. Jest jeszcze Miejski Ośrodek Kultury (MOK), który organizuje wiele zajęć dla młodzieży, na które uczęszczałam przez ostatnie dwa lata pobytu w Olsztynie. Były to zajęcia aktorskie prowadzone przez wspaniałą Panią Krystynę Jędrys, w starym spichlerzu. Zintensyfikowane przez to pragnienie tworzenia sztuki buduje mnie do dziś.

IMG_20160429_051206

Fot. Dominik Chojnacki

Prywatne przemyślenia

Są jeszcze te miejsca gdzie kupowało się pierwsze alkohole i gdzie wymykało się z domu, żeby poznać „światła wielkiego miasta”. Jedno z moich ulubionych miejsc to Express, czyli pub stylizowany na wagon pociągowy. Jednak Olsztyn jest mały i z racji tego, pubów i klubów też jest niewiele. Przez to, tak naprawdę z każdym z nich związane jest jakieś dziwaczne, czy też przyjemne wspomnienie. Jeśli żyjecie w mniejszym mieście, na pewno rozumiecie o co mi chodzi.

Teraz przyszła pora na jeszcze większe sentymenty, przed którymi nie mogę się powstrzymać. Podczas wakacji przed opuszczeniem rodzinnego miasta zaczęłam odczuwać chęć pochłonięcia całego Olsztyna i zabrania tych wszystkich miejsc ze sobą. Dopiero wtedy zobaczyłam jak bardzo będzie mi brakować tych skarp, jezior i lasów (brzmię jak jakiś Mickiewicz) i jak bardzo boję się braku zieleni w nowym mieście. Brakuje mi tego do dziś. Wbrew pozorom bardzo szybko zaadaptowałam się do krakowskich realiów i mimo, że mieszkam tu dopiero kilka miesięcy to czuję się już lekko zadomowiona. Co świadczy o takim poczuciu bezpieczeństwa i stabilizacji w okolicy? Myślę, że wszystkim nam nasuwa się odpowiedź – wspomnienia. Nie jest ważne w jakim mieście żyłeś, ważne, że po prostu dojrzewałeś w tych wszystkich ciemnych zakątkach, na tych ławkach, w parkach i pubach. A ludzie z którymi to dzieliłeś, rozpierzchli się po kraju tak jak Ty i miasto pozostanie w obcych rękach.

Źródło obrazka wyróżniającego: http://www.visit.olsztyn.eu/fr/place/3150/centrum-rekreacyjno-sportowe-ukiel-ul-jeziorna

Klaudia

Trochę szukam, trochę się burzę. Jako obserwator i chłonna gąbka. Nie kradnę, ale za to zapraszam do dyskusji!

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany