Majówka za granicą – co zwiedzić w trzy dni?

Z każdym dniem jest coraz cieplej, a te robią się dłuższe i jaśniejsze; drzewa nabierają kolorów, powietrze pachnie wiosną i przygodą. Połowa ulicznych spacerowiczów myślami jest już najpewniej na wakacjach i ubolewa nad tym, że od czasu letniej beztroski dzieli nas jeszcze kilka dobrych tygodni. Myślę, że to właśnie ku pokrzepieniu tych smutnych, a jednocześnie przepełnionych wiosną serc powstał termin – majówka.

Trzy, a przy odrobinie szczęścia, cztery dni przerwy od pracy, nauki, pośpiechu. Idealny czas, by pozwolić sobie na reset w przyjemnych okolicznościach. Jeśli wciąż nie macie pomysłu gdzie wybrać się na majówkę, dobrze trafiliście: pozwólcie mi się zainspirować! Obiecuję, że wybrane przeze mnie miejsca da się w miarę dobrze zwiedzić w kilka dni, łatwo się do nich dostać i jednocześnie nie zbankrutować.

Liverpool

Miasto, którego nie da się zwiedzać nie nucąc pod nosem come together, right now, over me. Nie tylko można tu poczuć wszechobecnego ducha Beatlesów – jest to także istny raj dla fanów szeroko pojętej sztuki. Jak wiadomo, w Anglii wstęp do wszystkich muzeów oraz galerii jest zwykle bezpłatny, co po dodaniu typowo angielskiej pogody, tworzy idealną wprost okazję do chłonięcia artyzmu wszystkimi komórkami ciała. Polecam zajrzeć do Museum of Liverpool – mnóstwo interaktywnych (i nie tylko) wystaw skutecznie zachęca do zagłębienia się w historię miasta. Oprócz tego liczne galerie sztuki, osławione Docki, piękna architektura… Zdecydowanie warto!

Z Polski do Liverpoolu najłatwiej dostać się tanimi liniami lotniczymi – np. Wizzair. Ceny biletów od 78 zł w jedną stronę (najczęściej przy odpowiednio wczesnej rezerwacji).
Liverpool1
Liverpool2

Kopenhaga

Do Kopenhagi poleciałam całkiem przypadkiem na zeszłoroczną majówkę, zupełnie nic o niej wcześniej nie wiedząc. Mogę śmiało powiedzieć, że stolica Danii potrafi zauroczyć od pierwszego wejrzenia! Jest wprost idealnym miastem na trzydniowy wypad; tyle czasu wystarczy, by zobaczyć najciekawsze punkty miasta i czegoś się o nim dowiedzieć. Choć kopenhaska syrenka na żywo nie robi takiego wrażenia, jak można byłoby się spodziewać, wynagradza to kolorowa ulica Nyhavn, ogrody królewskie czy wieża astronomiczna, z której rozciąga się piękna panorama na całe miasto. Nie mogę nie wspomnieć o Christiani – hipisowskiej dzielnicy, w której czas zatrzymał się w latach 60., ściany budynków zdobią liczne graffiti, a wieczorami można tam trafić na świetne koncerty, przeważnie niebiletowane. Jednak największym zaskoczeniem był dla mnie fakt, że Kopenhaga posiada… własną plażę. I to nie byle jaką! Biały piasek, czysta woda i majaczące na horyzoncie wiatraki. Dojechać tam można metrem.

Do Kopenhagi lata bezpośrednio Ryanair; można upolować naprawdę dobre promocje (ja leciałam za 39 zł w jedną stronę!).

Kopenhaga3
panorama miasta z wieży astronomicznej
Kopenhaga2
ulica Nyhavn
Kopenhaga1
kopenhaska plaża

Rzym

Nie mogłabym o nim nie napisać. Choć bardzo turystyczny i może dla niektórych trochę oklepany, niezmiennie potrafi zachwycić każdego, kto choć raz go odwiedzi. Wszystkich zabytków nie sposób wymienić, ale przecież nie tylko nimi człowiek żyje: wcale nie trzeba spędzać całego wolnego czasu pod Koloseum. Czasami wystarczy wejść w jakąś boczną uliczkę i pozwolić sobie się w niej zgubić. Zatrzymać się w którejś z uroczych kawiarenek bądź po prostu przysiąść na ławce i wsłuchać się w oddech wiecznego miasta.

Rzym wbrew pozorom nie jest wcale takim drogim miastem – wystarczy wiedzieć kilka rzeczy. Na przykład to, że w wielu knajpkach i restauracjach funkcjonuje coś takiego jak aperitivo. W godzinach popołudniowych serwowane jest coś w rodzaju szwedzkiego stołu z ogromnym wyborem dań i przekąsek. Kupując drinka (często jest to po prostu lampka wina) za około 4-6 euro dostajemy nielimitowany dostęp do pyszności ze stołu. Proste? A jakie sycące!

Do Rzymu również można łatwo dostać się Wizzair’em; dodatkowo względnie często pojawiają się promocje np. na lot za 78 zł w dwie strony.
Rzym3

Rzym2
widok ze Schodów Hiszpańskich
Rzym1
życie towarzyskie nad Tybrem kwitnie przez cały rok

Norwegia

Gdybym miała wybrać jedno norweskie miasto, które zauroczyło mnie najbardziej, wcale nie byłaby to stolica, a miasto Bergen. Najbardziej deszczowe miejsce w całej Norwegii; śmierdząca rybami zatoka usiana dookoła kolorowymi chatkami, wznoszące się nad miastem wzgórze i najpyszniejsze łososie, jakie w życiu jadłam.

Dla entuzjastów natury Norwegia jest idealnym miejscem, a osławione pomniki przyrody na żywo naprawdę robią jeszcze większe wrażenie niż na zdjęciach. Udało mi się wdrapać jedynie – niestety – na Preikestolen – klif zawieszony 600 metrów nad fiordem. Choć szlak nie jest specjalnie trudny, turystów łapie zadyszka, natomiast Norwedzy… cóż, spotkałyśmy kilka kobiet w zaawansowanej ciąży. Taka górka to dla nich bułka z masłem!
Loty do Norwegii są chyba jednymi z najtańszych, jakie można znaleźć z Polski. Obie wymienione wyżej linie lotnicze latają do wielu norweskich miast za grosze – częstym standardem jest magiczna kwota 78 zł w dwie strony.

Norwegia1
widok z Preikestolen na fiord
Norwegia3
i widok na Preikestolen od strony fiordu
Norwegia2
deszczowe (a mimo wszystko pozytywne) Bergen

Balaton

Niby Polak, Węgier, dwa bratanki, a Węgry są często bagatelizowane przy wybieraniu podróżniczych destynacji. Przeważnie kojarzone z basenami, licznymi winnicami i niezrozumiałym bełkotem tubylców. Ach, no i jest jeszcze ten cały Balaton – no ale jak to, jechać na trzy dni nad jezioro?

Zawsze chciałam zobaczyć to słynne „węgierskie morze”, a trafiłam tam przez przypadek w zeszłym roku i z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć – Balaton jest super! To naprawdę idealne miejsce na całkowity reset; osoby, które potrzebują odpoczynku, spokoju i ładnych widoków, na pewno dobrze się tam poczują. Balaton jest na tyle wielkim jeziorem, że nietrudno znaleźć nad nim nieturystyczną i spokojną miejscowość. Zresztą, przed sezonem w którejkolwiek mieścinie przy wybrzeżu jest raczej cicho i spokojnie. Przeważnie przy brzegu znajdują się małe plaże, zadbane trawniki, na których z powodzeniem można rozłożyć koc i spędzić miły czas z dobrą książką.

Z południa Polski nad Balaton prawdopodobnie najłatwiej dostać się samochodem. Wizzair oferuje również tanie loty do Budapesztu – od 78 zł w dwie strony – z którego nietrudno dostać się nad jezioro choćby pociągiem.
balaton1

balaton2

balaton3
Całkiem przypadkowo przyszło mi spać nad Balatonem pod chmurką, tuż przy… stacji kolejowej; stąd trakcja na pierwszym planie. Jednak wschody słońca nad jeziorem są na tyle piękne, że chyba nic nie jest w stanie ich zepsuć.

Koper

Miasto o tej fantazyjnej nazwie znajduje się na półwyspie Istria w Słowenii, tuż przy granicy z Włochami. Jest niewielkie, spokojne i przeurocze. Włoski klimat prześladuje turystę na każdym kroku: wąskie uliczki, dwujęzyczne drogowskazy i śródziemnomorska kuchnia, przeplatana z bałkańskimi przysmakami, które zdecydowanie są warte grzechu! Szczególnie polecam ajwar – lekko pikantną pastę z bakłażana i słodkich pomidorów, która jest niekwestionowanym numerem jeden w bałkańskiej kuchni. Koper jest idealnym miejscem na kompromis: zarówno miłośnicy zwiedzania jak i leniuchowania znajdą tu coś dla siebie. A słoweńskie zachody słońca nad morzem są wprost cudowne!

Szczerze mówiąc, nie wiem jak najłatwiej dostać się do Kopru – ja dojechałam tam autostopem, jednak mając w perspektywie jedynie trzy dni, nie jest to najlepsza opcja. Można próbować dolecieć tanimi liniami do Mediolanu (również często zdarzają się bilety za 78 zł w dwie strony) lub Budapesztu i stamtąd złapać pociąg lub autobus do Kopru albo pojechać samochodem – przy czterech osobach koszty nie najgorzej się rozkładają.
Koper1

Koper2

Koper3

 

Wszystkie zdjęcia pochodzą z galerii prywatnej autorki.
Więcej zdjęć oraz informacji na temat powyższych miejsc można znaleźć na blogu: klik.

Magda Futyma

Trochę przeraża ją bezczynność. Autostopowiczka, fanka gór i długich poranków.

1 Komentarz
  1. Świetny artykul… zachecilas mnie by zobaczyc Balaton- przydalby mi sie totalny reset 🙂 Do listy dodałabym Wiedeń, ale tylko z Elwirą Rudecką. To przewodnik, ktora tak swietnie opowiada o tym miescie, ze kazda historia cie totalnie pochlania! Dlugi weekend w wiedniu to byl jeden z moich najlepszych wypadow w zyciu 😀

Zostaw komentarz do Karolina Anuluj

Twój adres email nie będzie publikowany