Życie jako ciągła podróż. „Bieguni” Olgi Tokarczuk

Dziesięć lat temu Nagroda Nike, teraz – The Man Booker International Prize. Bieguni Olgi Tokarczuk, po odniesieniu sporego sukcesu w Polsce, zaczynają zbierać rozgłos oraz uznanie także poza granicami naszego kraju. I to rozgłos oraz uznanie w pełni zasłużone.

Fabuła Biegunów – przez swoją specyficzność – jest niezwykle trudna do opisania. Składa się na nią kilkanaście, pozornie niezwiązanych ze sobą historii, dodatkowo poprzeplatanych wieloma dygresjami, wtrąceniami i anegdotami. A do tego każde z nich osadzone jest w kompletnie różnych sytuacjach, czasach i miejscach. Również na płaszczyźnie formalnej mamy tu do czynienia z niezwykle barwną i różnorodną mieszanką – stylów, form literackich, narracji oraz gatunków. W swojej budowie przypominająca patchwork, książka utkana jest z wielu obserwacji z podróży, notatek, wycinków rzeczywistości i zasłyszanych gdzieś historii. Ten niecodzienny, zaskakujący zlepek bardzo łatwo mógłby się rozpaść i zamienić się w jeden wielki chaos, jednak ostatecznie nigdy do tego nie dochodzi. Olga Tokarczuk, choć niejednokrotnie pozwalając na sporą dawkę szaleństwa, od początku do końca trzyma opowieść w ryzach, tworząc dopracowaną i harmonijną całość.

Bieguni to prawdziwy miks kultur, osobowości i ludzkich historii. Choć każdy z rozdziałów opowiada inną historię, łączy je wspólny motyw – podróż. Rozumiana zarówno dosłownie, jak i metaforycznie, stanowi myśl przewodnią i punkt odniesienia dla każdej z zawartych w książce historii. Olga Tokarczuk przygląda się poszczególnym czasom i kulturom właśnie przez pryzmat podróży. Analizując i portretując społeczności, ludy oraz pojedynczych bohaterów w różnych sytuacjach życiowych, próbuje znaleźć odpowiedź na pytanie, skąd w człowieku ta odwieczna potrzeba migrowania. Idzie nawet o krok dalej – zastanawia się nad miejscem człowieka na świecie oraz jego relacjami z innymi ludźmi i otaczającą go rzeczywistością. Przy czym jednak ani na chwilę nie wpada w pretensjonalny ani pouczający ton. Nie sili się na przeintelektualizowane rozważania ani nie wpaja nam swojego sposobu myślenia. Bo Bieguni to przede wszystkim eksperyment, zabawa formą, próba nowego spojrzenia na otaczający nas świat. Świat, w którym nie ma barier ani granic i w którym nie wszystko musi być poważne i jednowymiarowe.

Pomimo gęstego nagromadzenia wielu elementów i niecodziennej budowy, Bieguni mają w sobie jakąś niebywałą lekkość. Wszystko wydaje się takie naturalne, na swoim miejscu i nawzajem do siebie pasujące. Olga Tokarczuk pisze poetycko i swobodnie zarazem, a jej proza pełna jest naturalności i szczerości. Jest tu miejsce zarówno na wartką fabułę, filozoficzne rozważania, jak i zaskakująco dużą dawkę humoru oraz nieskrępowanej, dziecięcej bezpretensjonalności. Każdy z tych elementów, osobno stanowiąc literackie perełki, idealnie się uzupełnia i przenika. Sprawia to, że tę powieść chce się czytać i czytać, poznając kolejne historie oraz odkrywając coraz to nowsze niespodzianki i smaczki, które zostawiła dla nas autorka.

Bieguni Olgi Tokarczuk to jedna wielka podróż. Podróż przez miejsca, epoki, kultury, ale też współczesność czy w końcu – nas samych. To powieść o ludziach, czasie i ciągłym poszukiwaniu, dążeniu do czegoś nowego. I choć brzmi to banalnie, to w tę powieść zwyczajnie się wpada. Ze strony na stronę jest coraz bardziej magnetyzująca, a w tej swojej dziwaczności i ekscentryczności wręcz fascynująca i urzekająca. Bieguni zaskakują, inspirują, otwierają oczy, zachęcają do porzucenia utartych szlaków oraz życia po swojemu. Olga Tokarczuk zaprasza nas do swojego świata, zachęcając do wspólnego obserwowania, analizowania, eksperymentowania i przekraczania granic. Wręcz zmusza nas do rozejrzenia się wokół i poświęcenia chwili nawet tym najdrobniejszym, z pozoru nieistotnym elementom naszej codzienności. Daje nam tym samym okazję, by zatrzymać się na chwilę i spojrzeć na świat oraz na swoje życie raz jeszcze, z innej niż dotąd perspektywy.

Wiktor Bury

Umysł ścisły o kompletnie nieścisłych zainteresowaniach. Z biblioteki i księgarni odciągnąć go równie trudno, co z sali kinowej lub galerii sztuki. Nie śpi, bo czyta.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany