Amerykańska pewność siebie – rozmowa z Olgą Lipską, instruktorką tańca

Jedno z silniejszych wspomnień z mojego dzieciństwa, to potrzeba znalezienia grupy teatralnej, w której będę miała szansę rozwoju, poczuję się doceniona, ale też nie zostanę oszukana i nie wyjdę stamtąd z przeświadczeniem, że jestem najlepsza i wszystko mi się należy. Poszukiwania trwały bardzo długo. Kiedy moja 10-letnia siostra zapragnęła tańczyć, przypomniały mi się wszystkie moje obawy. Na szczęście udało nam się znaleźć zespól Broadway Girls, działający przy Teatrze Muzycznym w Łodzi. Ze zdumieniem i podziwem patrzę jak Olga Lipska, instruktorka dba o swoje małe tancerki i daje im przestrzeń do rozwoju. 6 czerwca podsumowanie ich rocznej pracy, wystawienie spektaklu na dużej scenie Teatru.

Justyna Kowalska: Broadway Girls to był Pani autorski projekt? Skąd wziął się pomysł na niego?

Olga Lipska: Tak, Broadway Girls to mój autorski projekt. Inspirację zaczerpnęłam w Stanach Zjednoczonych, obserwując małe, dynamicznie tańczące w grupie dziewczynki. Przypominały one małe miss. Chciałam, żeby moje dziewczynki wykazywały się na scenie amerykańską pewnością siebie, zachowując przy tym swoją naturalność i wrodzone piękno. Dlatego też unikam stosowania makijażu u dzieci lub stosuję go w delikatnej formie, by zapamiętały, że są piękne takie jakie są i w pełni siebie akceptowały. Zależy mi, żeby wyrosły na mądre, samodzielne kobiety, które znają swoją wartość i jednocześnie umieją pokonywać przeszkody, których w życiu nie da się uniknąć.

JK: Ponieważ jestem siostrą 10-latki wiem, że nie jest łatwo okiełznać tak energiczne stworzenie, a co dopiero kiedy jest ich kilkanaście. Jak Pani sobie z tym radzi? Trzeba być zapewne oazą spokoju.

OL: W zespole jest 30 dziewczynek. Wprowadzając dyscyplinę, staram się nie usuwać im spod nóg drobnych trudności, by zahartować je i ukształtować silny charakter. Jednocześnie jestem dla nich wsparciem. To podstawa, by okiełznać małe kobietki i nauczyć je trudnego i obszernego programu, który zaprezentujemy na dużej scenie Teatru Muzycznego w Łodzi. Stosuję pewne zasady wychowawcze i jestem w tym konsekwentna, co daje dzieciom poczucie bezpieczeństwa oraz wprowadza je w rytm pracy.

JK: Jest Pani bardziej koleżanką czy nauczycielką?

OL: Jestem dla nich przede wszystkim instruktorem tańca, ale bardzo zależy mi, żeby widziały we mnie również przyjaciela, do którego mogą zwrócić się z każdym problemem, co zresztą się dzieje. Dzielą się ze mną swoimi sprawami, sukcesami i marzeniami. Nie można jednak przechodzić na zbyt koleżeńską formę kontaktu, ponieważ dzieci muszą czuć respekt i słuchać mnie wtedy, gdy to konieczne.

JK: Ma Pani za sobą edukację i doświadczenia zawodowe poza granicami kraju, skąd decyzja by osiąść w Łodzi i poprowadzić grupę małych tancerek?

OL: Wykształcenie oraz doświadczenie zawodowe w zakresie tańca zdobywałam w kilku miejscach na świecie, ale również w Polsce. Zaczynałam od gimnastyki artystycznej, którą trenowałam w klubie RTS Widzew Łódź oraz UKS 41 Łódź wyczynowo przez 13 lat. Wielokrotne zdobycie tytułu Mistrzyni Polski w układach zespołowych w klasie juniorskiej oraz mistrzowskiej, a także możliwość reprezentacji Polski na Mistrzostwach Europy w Budapeszcie było ukoronowaniem mojej gimnastycznej kariery. Rozpoczęłam wtedy edukację taneczną. Sport ukształtował we mnie bardzo silny charakter, nauczył wytrwałości w dążeniu do celu, ciężkiej pracy, odpowiedzialności grupowej, postawy fair play, a także dyscypliny. Te wartości przekazuję teraz moim dziewczynkom. Uważam to za podstawę życiową, bez której nie wyobrażam sobie osiągnięcia, tego, co już mam.
W Łodzi nauczyłam się tańczyć w Formacji V6, a następnie w Teatrze V6. Tam zdobyłam bardzo duże doświadczenie zawodowe, zarówno jako tancerka, jak i choreograf oraz instruktor tańca. Byłam tam również koordynatorem działań artystycznych. Obecnie rozwijam się artystycznie w Teatrze Muzycznym w Łodzi, pracując jako choreograf oraz prowadząc swój zespół i tworząc własne spektakle. W Łodzi zdobyłam również edukację na Uniwersytecie Łódzkim, na kierunku Filologia rosyjska z elementami ukrainistyki. Po obronie pracy magisterskiej ukończyłam studium podyplomowe Event Management na Uniwersytecie Warszawskim. Jestem dowodem na to, że można z powodzeniem łączyć edukację ze sportem i tańcem. To kwestia dobrej organizacji czasu i samodyscypliny.

Łódź zawsze była mi bliska i wiele jej zawdzięczam, a także przyglądam się jej rozwojowi i szczerze kibicuję. Dużo się tutaj nauczyłam, cały czas się rozwijam i uważam, że jestem jej coś winna. W ramach wdzięczności za moje wykształcenie oraz doświadczenie zawodowe chcę dać coś od siebie. A najlepsza inwestycja swoich umiejętności oraz wiedzy, to dzieci, które są naszą przyszłością.

Taniec jest piękną sztuką, która uwrażliwia, uczy gracji i płynności ruchu, a przebywanie w teatrze to dla mnie magia. To coś bardzo nieuchwytnego, co ciężko opisać słowami. To taki inny, lepszy świat, w którym chce się pozostać jak najdłużej. Podczas swoich szkoleń i warsztatów tanecznych w Nowym Jorku, Amsterdamie i Londynie, a także pracy choreograficznej i animacyjnej w Dubaju zdobyłam cenne doświadczenie i potężną dawkę inspiracji, z której korzystam na każdym kroku. Staram się dzielić z dziećmi, tym, czego nie są w stanie zobaczyć w kraju, jednocześnie zachęcam je do podróży, które moim zdaniem niesamowicie rozwijają.

JK: Wiem, że przyjęcia do zespołu poprzedza casting – czy jest to forma przygotowania dziewcząt do tego jak później wygląda ten rynek?

OL: Przeprowadzanie castingów do zespołu pozwala mi wybrać dzieci nie tylko pod względem predyspozycji ruchowych, ale również odpowiednich cech charakteru, niezbędnych w późniejszej pracy scenicznej. Lata doświadczeń w pracy z dziećmi pozwalają mi na szybkie dostrzeżenie takich cech. Dokładnie wiem, co chcę z nimi osiągnąć i jakie dzieci będą w stanie sprostać moim wymaganiom, które – nie ukrywam – są wysokie. To zajęcia ukierunkowane na cel, jakim jest produkcja profesjonalnego spektaklu tanecznego, wystawianego w Teatrze Muzycznym w Łodzi. To ogromna odpowiedzialność prezentować wyniki swojej pracy przed tak dużą publicznością i dzieci muszą być tego świadome. To z jednej strony uczy je odpowiedzialności, a z drugiej dodaje pewności siebie, gdy widzą, że ich praca przynosi zamierzone rezultaty.

JK: 6. czerwca na dużej scenie T.Muzycznego w Łodzi wystawienie spektaklu „Madonna – królowa muzyki pop!”. Jak długo trwają przygotowania do tego występu? Prawdziwa scena teatralna to duże wyzwanie, również od strony technicznej. Jak dziewczynki radzą sobie z tą nową, niełatwą przestrzenią?

OL:  Przygotowania odbywają się od 9 miesięcy. Dziewczynki radzą sobie świetnie i jestem z nich bardzo dumna. Trenując tylko dwa razy w tygodniu, po półtorej godziny, zdążyły przyswoić bardzo dużą część trudnego materiału choreograficznego oraz aktorskiego, nauczyły się pracować w grupie, a także wśród profesjonalnych pracowników teatru podczas prób scenicznych. Próby na scenie w zupełnie innej przestrzeni niż sala baletowa dają im nowe doświadczenia oraz wyzwania. Już wiedzą, że teatr to żywy organizm i nawet mimo ustalonych działań, czasami muszą radzić sobie z nieoczekiwanymi sytuacjami. To je wzmacnia i uczy prawdziwej pracy scenicznej. Warunki do nauki tańca i aktorstwa w naszym teatrze są doskonałe. Wspiera nas cały sztab życzliwych osób. To dla nas bardzo ważne.

JK: Wiek uczestniczek zespołu to okres, w którym dziecko nie do końca wie, co chce robić po szkole. Czy w zespole często dochodzi do zmian?  Pamiętam, jak przez 7 lat grałam w amatorskim teatrze – kiedy ktoś się rozmyślał i odchodził, zaczynały się przeszkody, zastępstwa, konieczność przereżyserowania scen. Udaje się to jakoś opanować?

OL: Dzieci często zostają na kolejne lata nauki. Zdarza się jednak, że niektóre dziewczynki odchodzą, ale po miesiącu wracają, bo tęsknią za nami, za teatrem i tańcem. Czasami trzeba dokonać zmian w ustawieniach choreograficznych, ale nie jest to duża przeszkoda. Taniec jazzowy jest trudny i wymaga wielu godzin pracy. By efekt był widoczny i zadowalający trzeba się temu trochę poświęcić i być wytrwałym w swojej nauce. Dzieciom czasami trudno jest zrozumieć, że nie będą umiały wszystkiego od razu. To wymaga wielu godzin treningów, ale jest to do osiągnięcia. Dzieci, które trenują ze mną już dwa lata, prezentują coraz lepszy poziom. Dziewczynki to widzą i daje im to satysfakcję, a także motywuje je do dalszej pracy. Uczestnictwo dzieci w zajęciach wymaga również od rodziców poświęcenia swojego czasu. Uważam jednak, że warto. Nauka tańca to jedna rzecz, natomiast lekcja życia, którą daje przebywanie w teatrze i na scenie, to nieoceniona sprawa i wielka wartość. Co roku robimy nowy spektakl, by dzieci się rozwijały, a także mogły dołączyć do nas nowe talenty. Co roku robimy nowy spektakl, by dzieci się rozwijały, a także mogły dołączyć do nas nowe talenty.

Castingi do naszego zespołu odbędą się 25 i 26 czerwca. Zgłoszenia przyjmujemy na adres broadwaygirls.info@gamail.om lub pod nr tel. 512 382 675. Zapraszam!

Justyna Kowalska

Miała być aktorką, ale okazało się, że zdecydowanie woli stać za sceną niż na niej. Marzycielka. Włóczykij.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany