„… a tylko w Polsce jest Polska”. Masłowska profetką?

Radioaktywny blok i mieszkanie wielopokoleniowej rodziny, powracająca nieustannie II wojna światowa, zblazowani twórcy i artyści oraz wykpiona klasa średnia. Co dzisiaj mówi o nas tekst Doroty Masłowskiej Między nami dobrze jest? TR Warszawa po ponad rocznej przerwie wznowił kultowy już dla tej sceny spektakl. W roli Osowiałej Staruszki można oglądać Lecha Łotockiego, który zastąpił nieodżałowaną Danutę Szaflarską. 

We Francji jest Francja, w Ameryce Ameryka, w Niemczech są Niemcy i nawet w Czechach są Czechy, a tylko w Polsce jest Polska – wykrzykuje w stronę publiczności zbuntowana Mała Metalowa Dziewczynka. Dla niektórych dramat Masłowskiej to już tekst kultowy. Specyfika językowa, nielinearna narracja, ironia i czarny humor to znaki rozpoznawcze dla autorki, która wręcz profetycznie zdiagnozowała nasze społeczeństwo. Między nami dobrze jest to dramat napisany specjalnie dla TR Warszawa. Premiera spektaklu odbyła się 26 marca 2009 roku w Schaubühne am Lehniner Platz w Berlinie.

Dziś tekst Masłowskiej przybiera na sile, aktorzy z niebywałą energią oraz poczuciem niezwykłej emocjonalnej więzi, odczuwalnej w zespole stawiają czoła miejscami trudnemu i absurdalnemu tekstowi. Między nami dobrze jest wydaje się być dramatem skrojonym na obecne czasy. Sporo tu o naszych kompleksach, lękach, które stają się tak wymowne, zwłaszcza w kontekście odnawiających się głębokich podziałów i zdrapywanych ran. Bohaterowie dramatu – podobnie jak niespełna dziesięć lat temu – są jakby uśpieni w tym samym letargu, kłócą się, wyzywają i rezygnują z dialogu na rzecz egoizmu i autokreacji, eksponując jedynie własne problemy. Masłowska kreśli portret naszych czasów – zagubionej społeczności, gdzie destabilizacja i rozpad więzi stają się największą zmorą. Między nami… boli i kłuje, bo jest o nas – Europejczykach, Polakach, a nade wszystko – ludziach. Bohaterowie żyją w radioaktywnym bloku gdzieś w Polsce F, zmagając się z codziennością, wybierają z kubłów na makulaturę gazetki cenowe, proponujące promocje w Biedronce czy Tesco. Artyści szwendają się po klubach i stacjach telewizyjnych, starając się stworzyć dzieło wybitne i z charakterystyczną pretensjonalnością udowodnić jego wielkość i znaczenie, bełkotliwie udzielając wywiadów o tym jak bardzo muszą być sobą dla siebie. Wreszcie dostaje się też klasie średniej, utożsamianej w spektaklu z pracownicą biura czy korporacji, która spłakana wychodzi z filmu i tylko się cieszy, że inni mają gorzej. Ona gdyby tylko miała rzeki, z których mogłaby uratować tonących lub pożary, z których mogłaby uratować płonących z pewnością by to zrobiła. A tak z rozpaczy kupi kilogram cukierków i nie zawiezie biednym sierotom z sierocińca, tylko sama zje po drodze w samochodzie.

Spektakl we współczesnej Polsce wzbudza ogromne emocje, wręcz punkt po punkcie opisuje nasze obsesje i małostkowości. Masłowska wbija szpile w zasadzie całemu społeczeństwu, dotykając najczulsze punkty. Między nami dobrze jest przedstawia typowe zachowania, które stają się nam bardzo bliskie, dlatego też tak mocno się z nich śmiejemy. Co jakiś czas daje o sobie znać wojna, która puka do mieszkania z meblościanką, gdzie na jednej przestrzeni żyje wielopokoleniowa familia, czy wprasza się do apartamentu reżysera, moszczącego się w fotelu z Ikei i próbującego skończyć scenariusz do swojego najlepszego filmu Koń, który jeździł konno. Masłowska charakterystycznym dla swojej twórczości sarkazmem, obnażającym nasze przywary wplata wątek traumatycznego doświadczenia II wojny światowej dla naszego społeczeństwa, koncentrując się jednak na krytyce ciągłego przywoływaniu w zbiorowej pamięci tych tragicznych czasów, które w dużej mierze służą dezintegracji współczesnej wspólnoty, a wykorzystywane są być może głównie w celu zbicia politycznego kapitału. Mała Metalowa Dziewczynka, będąca symbolem buntu młodego pokolenia, nie chce żyć w czasach podziałów i wojen, także tych wywoływanych przez nas samych. Chce Polski solidarnej i europejskiej, gdzie ważniejszym od wywoływania duchów przeszłości jest budowanie mostów i więzi, które zaowocują spokojem w przyszłości.

Ogromne wrażenie robi sam finał spektaklu, który na tle dość ironicznej i groteskowej całości wybrzmiewa niezwykle przejmująco. Wojna, choć byśmy ją całkowicie wyparli jest zakorzeniona głęboko w społeczeństwie – pytanie tylko, czy potrafimy wyciągać wnioski i w czasach pokoju w naszej części regionu, podać rękę tym, którzy tej pomocy faktycznie potrzebują. Może więc zamiast pomników ważniejsze są czyny? Obojętność bohaterów dramatu wobec cierpienia ludzi dotkniętych wojną jest obojętnością nas wszystkich.

Między nami dobrze jest to spektakl nie o Polakach, a normalnych ludziach – mówiąc tekstem bohaterów Masłowskiej. Reżyser spektaklu – Grzegorz Jarzyna wraz z całym zespołem stawiają pytania o to kim jesteśmy, jak i z czego budujemy własną tożsamość i czy możliwa jest w ogóle wspólnota, zwłaszcza w takich czasach, w jakich żyjemy. Warto zaznaczyć, że wznowienie spektaklu w nowej odsłonie zawiera jedną, dość kluczową zmianę. W rolę Osowiałej Staruszki wciela się Lech Łotocki, który z niebywałą subtelnością i urokiem zastępuje nieodżałowaną Danutę Szaflarską. Momentami można odnieść wrażenie, jakby Łotocki mówił tembrem głosu Szaflarskiej.

Atrakcyjność i moc kolejnych wystawień spektaklu świadczą o jego uniwersalności i potwierdzają tym samym, że Między nami dobrze jest póki co się nie zestarzało. Zlepek klisz i stereotypów, które wypowiadają bohaterowie w stosunku do innych, doskonale odzwierciedla wciąż naszą mentalność: nasze małe na Zachodzie to już, a u nas jeszcze nie. Masłowska po raz kolejny przekonuje, że z kompleksów i zawiści nie da się zbudować wspólnoty.

Cieszy fakt, że dyrekcja TR-u wznowiła spektakl, który w moim odczuciu jest jednym z najlepszych w obecnym repertuarze i nadal przyciąga rzeszę widzów. Z nieoficjalnych informacji wynika, że już w maju w TR odbędzie się czytanie nowego dramatu Doroty Masłowskiej napisanego specjalnie na zamówienie teatru. Czy i tym razem spektakl odniesie sukces na miarę Między nami dobrze jest?

Zdjęcie wyróżniające wykonał Kuba Dąbrowski.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany