Opowieści o zapomnieniu. „Kieszonkowy atlas kobiet” Sylwii Chutnik

Warszawska Ochota, kamienica na Opaczewskiej i cztery niezwykłe historie. Mańka, Maria, Marian oraz Marysia – bazarowa handlarka, emerytowana łączniczka z Powstania, samotny cukiernik oraz jedenastoletnia dziewczynka… Sylwia Chutnik kreśli przed nami przejmujące opowieści prosto z tej gorszej, brudniejszej części dzielnicy. Opowieści pełne smutku, samotności, żalu oraz zapomnienia.

Na Kieszonkowy atlas kobiet składają się cztery niezależne nowele. Rozpoczyna go historia Czarnej Mańki – córki znanej handlarki z bazaru na Banacha. Jej dorosłe życie, choć miało być piękne, okazuje się ciężkie, brudne i przytłaczające. Będąc sumą wszelkich rozczarowań i niepowodzeń, prowadzi do tego, że z młodej dziewczyny z marzeniami, Mańka zostaje bezdomną, dla której jedyną ucieczką staje się alkohol. Kolejna to opowieść o Pani Marii – samotnej staruszce, stałej bywalczyni pobliskiej przychodni. Śledzimy jej losy od czasów Wojny, gdzie jako łączniczka chowała się po piwnicach i kanałach zrujnowanej Warszawy, aż po długie lata uciekania przed przeszłością i strzeżenia dotkliwego sekretu. Obserwujemy, jak mierzy się nie tylko z trudami starości, ale przede wszystkim z odpowiedzialnością i ciągłym strachem, jakie zostawiły po sobie czasy wojenne. Trzecia z nich to opowieść o Marianie – zagadkowym pięćdziesięciolatku; hydrauliku i cukierniku w jednym. Zawsze nienagannie ubrany, szarmancki i w każdej chwili służący pomocą, jest obiektem niejednej sąsiedzkiej plotki. Bo kim właściwie może być ten samotny, nigdy nieżonaty mężczyzna, który wieczorami haftuje i podobno ciągle trzyma w szafie ubrania po zmarłej matce… Ostatnia historia, to losy małej Marianny – dziewczynki z dość zamożnej rodziny, która każdej nocy wymyka się z domu na spacer po Warszawie. Znudzona swoim z góry zaplanowanym, powtarzalnym życiem, chciałaby zrobić coś, co sprawi, że w końcu będzie się coś działo.

Źródło: Ha.art.pl

W każdej z tych nowel, Sylwia Chutnik zabiera nas w samo serce ich wydarzeń. Mamy wrażenie, że nie jesteśmy tylko biernymi obserwatorami, ale bierzemy w nich czynny udział, a w pewnym momencie nawet czujemy się jak sami bohaterowie. Stajemy się tymi staruszkami w poczekalni do lekarza, handlarzami na hali targowej czy kasjerkami w supermarkecie. Razem z nimi odczuwamy upokorzenie, odrzucenie, poniżenie a niejednokrotnie również strach i ból. Jest nieprzyjemnie, niekomfortowo i z każdą kolejną stroną czujemy coraz większą niechęć i niezręczność. A jednak z jakiegoś powodu (czyżby poczucia winy?) czytamy dalej…

Sylwia Chutnik ma niesamowitą zdolność do pisania o emocjach. Od jej słów zwyczajnie bije szczerość i bezpretensjonalność, dzięki którym nie sposób nie zaangażować się emocjonalnie. Jej bohaterowie to ludzie z krwi i kości, a ich historie nie mają w sobie ani krzty fałszu czy zakłamania. Używając charakterystycznych dla siebie zabiegów, autorka porusza te najdelikatniejsze struny naszej psychiki, sprawiając, że – jak bardzo byśmy się przed tym nie wzbraniali – wzruszymy się, pozwalając, by emocje wzięły nad nami górę. Opowieści z Kieszonkowego atlasu kobiet, choć będące konkretnymi historiami o konkretnych bohaterach, mają pewien wymiar uniwersalny. Mimo że silnie osadzone w określonych realiach, to zawierają w sobie coś, dzięki czemu możemy je odnieść do własnych doświadczeń. Sprawia to, że – mówiąc w pewnym stopniu o nas samych – jeszcze bardziej poruszają i zmuszają do zmierzenia się z własnymi przeżyciami.

Kieszonkowy atlas kobiet to opowieści o ludziach, o których na co dzień nie pamiętamy. Tych, których mijamy codziennie na ulicy, ale których nie zauważamy – pogardzanych, pomijanych przez otoczenie. Sylwia Chutnik zabiera nas do starych kamienic i podejrzanych uliczek Ochoty, do ciemnych piwnic oraz zapuszczonych mieszkań głównych bohaterów. Jest brudno, bezwstydnie i przerażająco naturalistycznie – nie ma tu mowy o upiększaniu czy koloryzowaniu. I choć chwilami autorka może mówi za dużo, dopowiada tam, gdzie należałoby zostawić miejsce na niedopowiedzenie, to jej proza jest nieustająco emocjonalna, poruszająca, wręcz wwiercająca się pod skórę. To ten rodzaj książki, która zostaje w czytelniku jeszcze długo po lekturze…

 

PS Kieszonkowy atlas kobiet po raz pierwszy ukazał się dziesięć lat temu, a sama Sylwia Chutnik obchodzi w 2018 roku dziesięciolecie pracy twórczej. Życzymy nieustającej radości z tworzenia oraz nieskończonych pokładów pomysłów i inspiracji!

Wiktor Bury

Umysł ścisły o kompletnie nieścisłych zainteresowaniach. Z biblioteki i księgarni odciągnąć go równie trudno, co z sali kinowej lub galerii sztuki. Nie śpi, bo czyta.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany