Berlinale odkrycia – o 68. Festiwalu Filmowym w Berlinie

Selekcjonerzy Berlinale wyraźnie upodobali sobie ascetyczne obrazy, w filmoznawczym żargonie określane mianem tak zwanego żyćka – dominują tu minimalistyczne opowieści, aż chciało by się posłużyć stwierdzeniem –   z kamerą wśród zwykłych ludzi. Mnie to niezwykle cieszy! Twórcy nie lukrują naszej codzienności, widzą ją brudną, surową i brutalną, celnie dopatrując się szczegółów – zawiłości i wewnętrznych ludzkich lęków. Są obserwatorami życia, socjologicznymi badaczami i czujnymi dokumentalistami szarej egzystencji. Przedstawiam więc pięć moich (nie)oczywistych wyborów 68. Festiwalu Filmowego w Berlinie, na te filmy warto czekać!

Twarz, reż. Małgorzata Szumowska – Srebrny Niedźwiedź

Historia Jacka, który podczas budowy gigantycznego posągu Chrystusa ulega wypadkowi, w skutek czego znacząco uszkadza sobie twarz, co ostatecznie niszczy jego marzenia o małżeństwie z ukochaną i emigracji. Małgorzata Szumowska drwi z Polski i Polaków, posługuje się bezczelną ironią, lekko protekcjonalnym tonem portretuje rodzimą prowincję. Niby pół – żartem pół serio, czasem czule, jednak głównie bezczelnie, obnaża cechy stereotypowego Polaka. Siła tego filmu tkwi w, ewidentnie gdzieś zasłyszanych na ulicy dialogach – opowieść śmieszy (również zagraniczną publiczność). W Twarzy jest coś delikatnego, ale też tragicznie brutalnego. Nie zdziwię się jeśli kilka osób obrazi się na Szumę za ten film. I bardzo dobrze! Przygotujcie się na kwietniową premierę, będzie głośno…

Źródło: Telemagazyn.pl

La cama, reż. Mónica Lairana

Zastanawialiście się kiedyś jak będzie wyglądała Wasza starość? Mónica Lairana zagląda do łóżka dojrzałej pary, która boryka się zarówno z przeszłością, jak i strachem przed tym co nadejdzie. Ta rozgrywająca się niemal w milczeniu opowieść o tym co następuje po półmetku życia. Pretekstem do opowiedzenia tej historii jest przeprowadzka, a więc moment uporządkowania i spakowania dotychczasowego życia w kartonowe pudła. Samotność, niemoc, ale też i wielkie uczucie, i to nie to romantyczne, a o wiele silniejsze-  uczucie przywiązania i zależności od drugiego człowieka. Delikatność i wyczucie to słowa klucze w kinie Lairany.

Touch me not, reż. Adina Pintilie –  Złoty Niedźwiedź

Lęk społeczny – strach przed dotykiem, czy interakcją z drugim człowiekiem, stają się coraz powszechniejszym zjawiskiem XXI wieku. Minimalistyczny film Pintailie to intymna podróż do wewnętrznych problemów z ciałem i seksualnością trójki bohaterów: Laury, Tomasa i Christiana. Niestandardowa narracja wymaga dużego skupienia, ale kreuje wyjątkowo kameralny, osobisty obraz, na granicy tego co realne. Temat cielesności i psychicznych ran tkwiących w każdym człowieku, wyciska z widza najgłębiej skrywane emocje i ściska żołądek. Touch me not, jeśli potraktować go osobiście, jest seansem niezwykle trudnym, ale jakże potrzebnym i oczyszczającym, bo stawiającym pytania o granice w sferze emocjonalnej i cielesnej.  Więcej nie trzeba.

Źródło: Variety.com

Lemonade, reż. Ioana Uricaru

W dobie kryzysu migracyjnego, i negatywnych nastrojów społecznych, w związku z prezydenturą Donalda Trumpa, twórcy Lemoniady nie mogli wybrać lepszego momentu na opowiedzenie tej, opartej na faktach, historii.  Mara jest imigrantką z Rumunii, która pragnie lepszego życia dla siebie i swojego synka. Na drodze do amerykańskiego szczęścia – zdobycia zielonej karty, staje biurokracja oraz (mówiąc ogólnie) nieżyczliwi mężczyźni. Wyobrażenia o American dream giną w gruzach, a heroiczna bohaterka, jak to zwykle w życiu bywa – pozostaje sama. Naśladujące dokumentalne zdjęcia, i nieustające, udzielające się widzom napięcie sprawiają, że Lemonade na długo pozostaje w pamięci.

Źródło: Berlinale.de

Last child, reż. Shin Dong-seokJest coś w tym filmie niezwykle europejskiego, może to sposób narracji, czy nawet ascetyczność; dokumentalizm, minimalistyczna obserwacja. To wszystko przywołuje skojarzenie z brytyjskim realizmem społecznym. Last child, to jednak film koreański. Jest to opowieść o strachu przed prawdą, żałobie i pokucie za popełnione uczynki. Gdy nastoletni Eunchan ginie, jego pogrążeni w rozpaczy rodzice próbują ułożyć sobie życie na nowo. Zaprzyjaźniają się z zamkniętym w sobie chłopcem, z czasem traktują go jak syna, nie wiedząc jaką straszna tajemnicę skrywa w sobie nastolatek. Koreańska wizja otchłani smutku, rozgrywająca się we współczesnej Korei.

Źródło: Berlinale.de

Autorem zdjęcia wyróżniającego jest Ali Ghandtschi / Berlinale 2018, zdjęcie pochodzi z materiałów prasowych festiwalu.

Zosia Wierzcholska

Kino ją wzrusza, a pisanie o nim – porządkuje emocje. Myśli, że znajomość całej listy dialogowej z Titanica czyni ją prawdziwym filmoznawcą. W życiu, jak i w filmie, szuka prawdy, dlatego tak bardzo fascynuje ją kino dokumentalne. Kiedy nie nuci piosenek z musicali, marzy o życiu w zatłoczonym Tokio.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany