Chaos współczesności w „Niksach” Nathana Hilla

Niksy to złe duchy, zjawy ukazujące się człowiekowi pod różnymi postaciami. Pojawiają się znikąd, otumaniają, próbują nas osłabić. Mogą to być myśli/głosy nachodzące nas w różnych momentach naszego życia; duchy ważnych dla nas osób, które kiedyś nas opuściły lub które z różnych powodów nie chcą nas zostawić; przeszłość, od której nie jesteśmy w stanie się uwolnić lub nieosiągalne marzenia/cele. Raz pojawiając się w naszym życiu, już do końca sprowadzać będą nieszczęście i smutek.

Świat obiega informacja o kobiecie, która pod wpływem impulsu obrzuciła żwirem wpływowego biznesmena, przyszłego kandydata na prezydenta. Ot, stosunkowo niegroźny incydent, urasta do rangi międzynarodowego skandalu, a oskarżoną zdążono wyzwać kolejno od terrorystki, hippiski, ekstremistki i prostytutki. Ową kobietą okazuje się być matka Samuela, która opuściła go jako kilkuletniego chłopca. Trzydziestoletni dziś mężczyzna, przez nieszczęsny wypadek, zostaje zmuszony skonfrontować się z przeszłością – powrócić do trudnego i obfitującego w straty dzieciństwa oraz rozczarowującej dorosłości. Wszystkie najtrudniejsze wydarzenia powracają do niego w jednej chwili, skłaniając go do zmierzenia się z własnymi niksami, a w tym z tą najważniejszą – swoją matką.

Źródło: Woblink.com

Licząca ponad osiemset stron powieść Nathana Hilla to dzieło na wskroś przesiąknięte współczesnością. To jednocześnie jej karykatura, próba wyśmiania, jak i doskonały przykład produktu. Pisarz bacznie przygląda się otaczającej nas rzeczywistości – jest nie tylko wnikliwym obserwatorem, ale i świadomym oraz analizującym użytkownikiem, który nie boi się zajrzeć głębiej lub zadać niewygodne pytanieWspółczesny świat w oczach Nathana Hilla to świat pełen chaosu, publicznego ekshibicjonizmu, zalewającego nas zewsząd konsumpcjonizmu oraz narzucający nam obowiązek stawania się ciągle lepszym i lepszym. Nie szczędząc ironii, a często wręcz jawnej krytyki, autor podchodzi do naszych czasów z pewną dozą rezerwy, ale i wyrozumiałości. Dostrzega wszystkie zjawiska, mody czy tendencje, które w ostatnich czasach dominują i kształtują nasz światopogląd, zwracając uwagę zarówno na te szkodliwe, jak i korzystne aspekty. Z jego obserwacji wyłania się obraz świata, który już dawno nie był tak podzielony, skłócony i zróżnicowany, a przede wszystkim jednak – zagubiony.

W powieści Nathana Hilla równie ważne, co główna oś fabularna, jest jej tło. Poszczególne okresy historyczne, obyczajowość oraz kultura Stanów Zjednoczonych nie tylko wyraźnie przebijają się w każdej z opowieści, ale są ich nierozerwalną, definiującą je częścią. Niezwykle szczegółowo i bogato nakreślone, stają się niejako swoistym bohaterem, mającym ogromny wpływ na rozwój wydarzeń. Amerykański pisarz, rozpisując fabułę na kilkadziesiąt lat, umieścił w niej najważniejsze, najbardziej znaczące wydarzenia dla współczesnego wyglądu swojego kraju. Od chicagowskich zamieszek z 1968 roku, przez zaangażowanie amerykańskich sił w wojny w Wietnamie oraz Iraku, aż do wydarzeń z 11 września 2001 roku oraz fali protestów na Wall Street po ogłoszeniu światowego kryzysu gospodarczego w 2011 roku. Choć nie kryjąc swych poglądów, obiektywnie i rzetelnie opisuje w swojej książce sporą część najnowszej historii świata. Pisząc o polityce, gospodarce, ale też sztuce czy popkulturze, oddaje w pełni charakter i specyfikę ostatnich kilku dekad. W ten sposób sprawia też, że Niksy stają się małą, ale treściwą, encyklopedią wiedzy o współczesnych Stanach Zjednoczonych.

Niksy Nathana Hilla to powieść kompletna. Wielowątkowa, poruszająca niezliczone ilości problemów oraz przesycona nawiązaniami i odniesieniami. Gęsta, pełna emocji, nie dająca wytchnienia. Podobnie jak opisywana współczesność, ona również przypomina jeden wielki chaos. Jest to jednak chaos w pełni kontrolowany. Nathan Hill opanował do perfekcji budowanie tak wielowarstwowej i rozbudowanej książki, tym samym trzymając ją cały czas w swoich ryzach. Jednocześnie sprawia, że Niksy się po prostu wyśmienicie czyta. Pomimo takiego nagromadzenia przeróżnych elementów, książka ani na chwilę nie traci na jakości – jest nieustająco błyskotliwa, angażująca i absorbująca. Zaskakująco lekka i emocjonująca, a przy tym inteligentna i niczego nie udająca. Ani razu nie wpadając w pretensjonalność czy melodramatyczność, Nathan Hill stworzył powieść, która zwyczajnie fascynuje i magnetyzuje.

Za egzemplarz do recenzji dziękujemy Wydawnictwu Znak.

Wiktor Bury

Umysł ścisły o kompletnie nieścisłych zainteresowaniach. Z biblioteki i księgarni odciągnąć go równie trudno, co z sali kinowej lub galerii sztuki. Nie śpi, bo czyta.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany