Powrót Michaśki – „Wymazane”

Michał Witkowski, Wymazane 2017 – powieść, która, choć nie wywołała takiej burzy, jak Lubiewo, bez wątpienia wzbudziła niemałe zainteresowanie, czego efektem są skrajnie różne recenzje. Na ten przykład, blurb na okładce Wymazanego rekomenduje – Zapomnijcie o Lubiewie, witajcie w Wymazanym!, jednak zapomnieć trudno, bo raz, że Michaśka posługuje się charakterystycznymi dla Lubiewa określeniami, jak np. luje, a dwa – kultowej powieści Wymazanemu nie udało się przebić.

Powieść posiada mapę Wymazanego, reklamę kilku książek, notatkę redakcyjną oraz… dedykację – Tomaszowi Stanglewiczowi, Władcy Pierścieni, która, przed rozpoczęciem lektury wydaje się zabawna, a w kontekście Witkowskiego – nieco prześmiewcza w stosunku do poważnych dedykacji, bo kim jest Stanglewicz i dlaczego Witkowski nadaje mu miano zaczerpnięte z tytułu powieści Tolkiena? Należy pamiętać, że Michał Witkowski to mistrz intertekstualnej zabawy, warto zatem po lekturze Wymazanego powrócić do Tomasza Stanglewicza i przypomnieć sobie treść powieści, w której bohater dedykacji pojawia się jako lekarz medycyny estetycznej z Zielonej Góry. Co ciekawe, jest to postać autentyczna. Ale o co tak naprawdę chodzi? Jaki związek ma medycyna estetyczna z Władcą Pierścieni? Może taki, że w karcie zabiegów medycyny estetycznej pojawia się usuwanie/redukcja Pierścienia Wenus (poziome zmarszczki na szyi)? Być może Tomasz Stanglewicz to dobry znajomy Michała Witkowskiego, który wykonuje mu ów zabieg, być może zabiegów takich wykonuje wiele – stąd określenie Władca, może opowiedział Witkowskiemu historię, która zainspirowała go do napisania tej powieści, może to postać zajmująca się medycyną estetyczną, którą Michał Witkowski wybrał do swojej powieści, aby w przewrotny sposób zasugerować główny temat książki, a może to zwykły zbieg okoliczności i autor naprawdę chciał zadedykować swoją książkę Władcy Pierścieni – mimo wszystko, ten punkt książki wydaje się istotny do rozważenia, bo Witkowski, na swój fantastyczny sposób, pozostaje niejednoznaczny, ale w tej niejednoznaczności tkwią pokłady ironii, parodii i absurdu – główne filary twórczości jednego z najbardziej charakterystycznych pisarzy polskich ostatnich lat.

Miasteczko Wymazane to trochę bloków i domów bliźniaków, szkoła i przychodnia. Nie jest to ani miasto, ani wieś. […] brzydki, nowoczesny kościół i dom weselny. Jest Tesco. Orlen. Podstawówka. Biblioteka przerobiona na dyskotekę. Sklepik dla lujów PPP. […] pięć salonów paznokci, siedem solariów… Jest zakład pogrzebowy »Śmiertex. Dyskretne i tanie przewozy przez Acheront«.

Przeciętne miasteczko leżące na wschodzie Polski. A w nim, proszę państwa, w nim niezwykły okaz – Damian Piękny – siedemnastoletni chłopiec jak z Photoshopa. Niestety, na urodzie zalety Damiana się kończą, gdyż brak mu perspektyw na przyszłość, a dodatkowo posiada nieco bulwersujący fetysz, pociągają go stare wręcz rozpadające się baby. Kiedy pojawia się okazja wzbogacenia dzięki sypianiu z jedną z nich – nie waha się zbyt długo. Otwarcie przyznaje, że zgodził się na ślub (choć w Urzędzie Stanu Cywilnego było mu wstyd), bo kobieta jest śmiertelnie chora, zostało jej niewiele czasu, a po śmierci całą fortunę ma odziedziczyć jej mąż, czyli Damian Piękny! I za tę obiecaną fortunę Damian się jej sprzedaje, jak prostytutka, tylko w bardziej formalny sposób. Oczywiście, nie tak całkiem bez przyjemności, bo, jak wyznał na pierwszej stronie powieści – podniecają go ciała stare, grube i porozciągane. Kręcą mnie złote zęby, owłosione krocza, owłosione pachy, sutki wielkie jak żołędzie, a poza tym – pławi się w luksusach jako mąż Alexis, zakochanej w nim po uszy, choć i to czasem budzi wątpliwości, bo podkreśla, że zależy jej na tym by w kościele zazdrościły jej inne stare baby, dlatego stroi Damiana jak lalkę. W tym kontekście rysuje się problem małomiasteczkowości – z jednej strony, gdy Damian idzie w odwiedziny do swoich pytii za rzekę, te pouczają go: Dobrze, że twoja święta babcia nie dożyła tego! […] To by ją zabiło!, a jednocześnie mają do niego żal, że nie wiedziały o jego fetyszu, bo bardzo chętnie by na nim skorzystały – lecz to Alexis była szybsza, bogatsza. Tak naprawdę o dobro Damianka nie chodzi, tylko o zazdrość i rywalizację, charakterystyczną dla małych miast. Z tego małego miasta wyrwała się Jagoda, jedna z przyjaciółek Damiana Pięknego, która pojechała do Warszawy robić karierę w showbiznesie – pierdzieć w telewizji. Kariera Jagody czy pieniądze, jakie po śmierci Alexis mają otworzyć Damianowi drzwi do showbiznesu, po to by mógł błyszczeć w Tańcu z gwiazdami obnażają świat gwiazd w podobny sposób, jak w przypadku Waldka Mandarynki, jednego z bohaterów powieści Margot.

Śmierć Alexis to bez wątpienia smutny obraz starości, ciężkiej choroby. Ukazuje, że tak naprawdę, w obliczu końca, człowiek zostaje sam, o czym decydują jego życiowe wybory – Alexis powierzyła ostatnie chwile Damianowi, który na jej ból, cierpienie, bezwładność nie chciał patrzeć. I choć na pogrzeb przybyło chyba całe Wymazane (z pewnością nie przez wzgląd na sympatię, a bardziej – ciekawość), to jest to doskonały kontrast do okoliczności, w jakich żona Damiana konała – a to, bez wątpienia, skłania do refleksji.
Pod koniec powieści Damian Piękny, wbrew woli Alexis, wypuszcza lisy z klatek. W pewnym sensie jest to ukłon w stronę obrońców praw zwierząt, być może nawiązanie do głośnego ostatnimi czasy filmu Agnieszki Holland i Kasi Adamik Pokot (na podstawie powieści Olgi Tokarczuk Prowadź swój pług przez kości umarłych). Z drugiej strony, głównym powodem tej decyzji jest zemsta na mieszkańcach Wymazanego, którzy wierzą w przepowiednię o końcu.

Wymazane, jak większość książek Michała Witkowskiego, zostało utrzymane w stylistyce estetyki kampu, co doskonale wpasowuje się w tematy poruszane w powieści (zniewieścienie, małomiasteczkowość, teatralność postaci etc.). Na kartach tej powieści nierzadko pojawia się również autor we własnej osobie, co pokazuje dystans Michaśki do siebie. Dodatkowo do opisu skutków spotkań z Berią posłużył mu cytat z wiersza Marii Pawlikowskiej – Jasnorzewskiej: może bledsza, trochę śpiąca, trochę bardziej milcząca, co nadaje powieści urozmaicenia, choć zestawienie wiersza o miłości z efektem czynów gangstera wydaje się absurdalne. Jednak Witkowski to kopalnia kontekstów, kontrowersyjnych czy też zabawnych zestawień (np. porównanie zabawy z Alexis w stodole czy też na parkingu pod Tesco do Czerwonej Oberży).

Pomimo, że Wymazane nie sprawia, iż czytelnicy wymazują Lubiewo, pomimo, że nie nadszedł nowy, dotąd nieznany Witkowski, książka jest dobra, zabawna, a równocześnie obrzydliwa, skłaniająca do refleksji, ukazująca smutną prawdę o świecie, poruszająca tematy tabu. Jest dobra, bo nie nadszedł nowy, dotąd nieznany Witkowski – powróciła natomiast Michaśka ze wszystkimi cechami, za które wierni czytelnicy ją pokochali.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany