Julia Hartwig – poezja, ufność, pokora

Pierwszy wiersz opublikowała w gazetce szkolnej, mając zaledwie 15 lat, a na często padające podczas spotkań literackich pytanie czy poetą się jest, czy bywa, odpowiadała, że jest się nim zawsze. Mąż – Artur Międzyrzecki – opisywał ją tak: Nie znam nikogo, o kim mógłbym z takim przekonaniem powiedzieć: poezja uosobiona. I wydaje się, że nic bardziej celnego o Julii Hartwig napisać nie można.

Poetka urodziła się w 1921 roku w Lublinie, dokąd jej rodzina wyjechała z Rosji po rewolucji bolszewickiej. Ojciec prowadził zakład fotograficzny i zaraził tą pasją starszego brata Julii, Edmunda. Całą swoją rodzinę autorka przedstawia w wierszu Niepotrzebne skreślić, gdzie w kilku zaledwie słowach nakreśla samobójstwo matki, Rosjanki, tęskniącej za ojczyzną. Obszernie pisze za to o rodzeństwie – dwóch braciach i dwóch siostrach –  i o ukochanym, choć wiecznie zapracowanym ojcu: Jeśli można tak to nazwać: kochaliśmy się wszyscy/Ale nasze drogi szybko się rozeszły. Brat Edmund był pierwszym artystą którego spotkała. Jak opisuje, obfotografował on Lublin od jego najpiękniejszej, najbardziej lirycznej strony. To w jego pracowni poznawała ludzi sztuki, którzy inspirowali ją do tworzenia. W szkole nawiązała również przyjaźń z przyszłą poetką, Anną Kamieńską, z którą razem podejmowały pierwsze literackie próby.

Maturę Julia zdała w 1939 roku, lecz wybuch wojny sprawił, że naukę musiała podjąć na tajnych kompletach. Uczęszczała zatem na kurs polonistyki i wykład filozofii, trafiając do wybitnych profesorów: Tatarkiewicza, Kotarbińskiego czy Ossowskiej. Była także łączniczką Armii Krajowej, uczestniczyła w podziemnym życiu kulturowym. Z okresu studenckich lat poetka wspomina pierwsze spotkanie z Czesławem Miłoszem, gdy stremowana pokazywała mu swoje utwory. Starszy i bardziej doświadczony Miłosz powiedział jej wtedy, że miłość to nie jest dobry temat na wiersze, mając na myśli, by strzegła się banalnego ujęcia ważkich tematów.

Po wojnie młoda poetka kontynuowała naukę – studiowała przez jakiś czas na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, a później romanistykę w Krakowie. Wkrótce wyjechała też na stypendium do Paryża, ale nie miała konkretnego planu: Nie wiedziałam, po co tam jadę, miałam tylko niejasne wrażenie, że pragnę dużo czytać, dużo zobaczyć i poznać. Udało jej się spełnić te zamierzenia – uczyła się francuskiego, przyglądała się ludziom i zwiedzała nieznane miejsca. Pracując w dziale kulturalnym ambasady, poznała między innymi Picassa, Aragona czy Eluarda. W Paryżu spotykała także Ksawerego Pruszyńskiego, z którym związała się na krótko – ich związek przerwała nagła śmierć pisarza. W 1954 roku Julia poślubiła Artura Międzyrzeckiego, stworzyli duet prywatny i zawodowy aż do jego śmierci. Można ich nazwać prawdziwymi pokrewnymi duszami, relację tę poetka opisała tak: te same zajęcia, upodobania, to samo odczuwanie. Zdarzało im się pracować ze sobą, napisali razem kilka książek dla dzieci (z myślą o ich córce, Danieli), wspólnie dokonywali także przekładów literatury amerykańskiej czy francuskiej. Czytali nawzajem własne wiersze, lecz nigdy ich nie komentowali.

Życie Julii Hartwig pełne było klęsk i nieszczęść, ale zawsze potrafiła sobie poradzić z bólem. Ukojenia szukała w pracy, pisaniu i tłumaczeniu – to jest coś co mnie chroni, tam odnajduję bardziej siebie. Poezja była dla niej jasnym punktem, drogowskazem. Pragnęła brać z życia to, co w nim najlepsze, nie rozpamiętywała złego i nie zamartwiała się przedwcześnie. Opisując kilkuletni okres życia w Stanach Zjednoczonych, wspominała przede wszystkim to, co dała jej ta podróż – poszerzenie horyzontów, nowe, świeże spojrzenie na pisanie i tłumaczenie, kolejne doświadczenia. Cechowała ją postawa pełna ufności i pokory, dzięki czemu wykorzystywała każdą szansę i czerpała wiele ze swoich przeżyć.

Obracała się w kręgu najbardziej znanych i cenionych twórców pokolenia: Herberta, Słonimskiego, Iwaszkiewicza, Gałczyńskiego. We wspomnieniach przyjaciół i znajomych Julia Hartwig jawi się przede wszystkim jako dama. Jej opis przetykany jest słowami takimi jak elegancka, jasna, delikatna. O jej twórczości pisze się i mówi, że jest precyzyjna i wykwintna. Według Miłosza Jej głos jest równy, nie ścisza się do szeptu, ani nie nasila się do krzyku. Opisuje on poezję Julii jako nierozerwalnie związaną z autobiografią, efekt wszystkich jej przeżyć.

Julia Hartwig była poetką w każdej chwili swojego życia, nie tylko tworząc, ale także wnikliwie obserwując ludzi i świat. Pisała niemal do samej śmierci – ostatni tomik wierszy (Spojrzenie) wydała w 2016 roku. Na zakończenie rozmowy z Jarosławem Mikołajewskim powiedziała: W momencie kiedy nie będę chciała pisać, nie chciałabym już żyć.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany