Polska zza okna pociągu. „Zapiski na biletach” Olszewskiego

Polska literatura reportażem stoi. Od Kapuścińskiego, przez Krall, aż do Szczygła – możemy pochwalić się sporą liczbą uznanych i docenianych pisarzy non-fiction, których książki przeszły już do klasyki tego gatunku. Gatunku, którego historia w Polsce sięga początku XX wieku, a którego prekursorami byli Melchior Wańkowicz i Arkady Fiedler. Jednym z jego współczesnych przedstawicieli jest Michał Olszewski – dziennikarz, prozaik, laureat Nagrody im. R. Kapuścińskiego za Najlepsze buty na świecie. W swoich książkach skupia się na polskiej rzeczywistości, opisując dzisiejsze realia naszego kraju. Jednym z jego najbardziej znanych tytułów jest wznowiony niedawno zbiór reportaży – Zapiski na biletach.

Michał Olszewski zjeździł Polskę wzdłuż i wszerz. Przemierzył tysiące kilometrów dróg i torów kolejowych, zawsze z dala od autostrad i popularnych tras. Jego celem nigdy nie były największe miasta, kurorty czy rejony turystyczne – interesowały go te miejsca po drodze. Mijane gdzieś w trasie, obserwowane mimochodem zza szyb pociągu czy samochodu. Miasteczka na odludziu, zapomniane dworce kolejowe czy przydrożne bary, gdzie herbatę podaje się w szklankach, a na stołach leży podarta cerata w kratę. Autor – z nieskrywaną fascynacją i zainteresowaniem- obserwuje i odwiedza te wszystkie miejsca, a później je opisuje. I choć nie szczędzi sarkazmu ani ironicznych uwag, to robi to z wyczuciem, a nawet pewnego rodzaju czułością. Pisze o polskiej prowincji jako tej pełnej sprzeczności i absurdu, ale też charakteryzującej się niezwykłą gościnnością i urokiem. Nigdy nie popadając w banał ani nie koloryzując, opisuje ją szczerze, bez ogródek, z dużą dozą sentymentu jednocześnie.

Źródło: empik.com

W Zapiskach na biletach nie czytamy o wielkiej polityce, aferach i zakorkowanych autostradach. Zamiast tego przyglądamy się powszedniości i monotonii dnia codziennego, obserwujemy życie mieszkańców miast, miasteczek i wsi. To osoby, które mijamy codziennie na ulicy są bohaterami tej książki, a poszczególne sytuacje, w jakich je widzimy, stanowią sedno opowieści. Olszewski, przyglądając się światu zza okna pociągu, wyłapuje najciekawsze, najdziwniejsze, ale i najzwyczajniejsze fragmenty rzeczywistości, na podstawie których opisuje naszą wspólną codzienność. Codzienność kasjerki ze spożywczaka, starszej pani z przystanku autobusowego, sąsiada z bloku obok, a po części również każdego z nas.

Jednak Zapiski na biletach to nie tylko opowieść o współczesnej Polsce i jej absurdach, ale przede wszystkim opowieść o nas. Autor, obserwując i komentując to, co dzieje się za przysłowiowym oknem, portretuje nasze społeczeństwo. Bez stereotypizowania, użalania się, ani tym bardziej próby usprawiedliwiania, charakteryzuje polską współczesność, przytaczając historie o słodko-gorzkim posmaku. Z opowieści autora wyłania się trochę smutny, trochę uroczy, a trochę nawet śmieszny wizerunek polskiego społeczeństwa. Z jednej strony zakompleksionego, a z drugiej dumnego ze swoich dokonań; zakochanego i hołdującego przeszłości, a jednocześnie ślepo podążającego i kopiującego kulturę Zachodu. W końcu – społeczeństwa pełnego różnorodności, kolorytu i odmiennych typów osobowości, którego każdy z nas jest niejako częścią.

Choć pierwsze wydanie Zapisków na biletach ukazało się w 2010 roku, to od tego czasu zasadniczo zmieniło się niewiele. Mimo że niektórych miejsc już nie ma, a pewne sytuacje już się nie zdarzają, to podejście większości ludzi do wielu kwestii i przyzwyczajenia pozostały, i jeszcze pewnie długo pozostaną, niezmienne. Sprawia to, że książka Michała Olszewskiego, stety czy niestety, jeszcze przez jakiś czas… będzie aktualna.

Za egzemplarz do recenzji dziękujemy Wydawnictwu Czarne.

Wiktor Bury

Umysł ścisły o kompletnie nieścisłych zainteresowaniach. Z biblioteki i księgarni odciągnąć go równie trudno, co z sali kinowej lub galerii sztuki. Nie śpi, bo czyta.

1 Komentarz
  1. Uwielbiam czytać reportaże, które pokazują nie tylko polską rzeczywistość, ale przemycają też dużo informacji na temat naszego społeczeństwa, przywar i kultury. „Zapiski na biletach” chętnie przeczytam.
    Jeśli lubisz reportaże, to polecam Ci lekturę książki „Miasto Archipelag”, opowiadającej o miastach, które w 1999 roku utraciły status stolicy województwa. Bardzo ciekawa i wciągająca książka.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany