Za co kochamy kino przedwojenne?

Smosarska, Ćwiklińska, Bodo czy Dymsza to nazwiska legendarne. Choć reprezentują kino sprzed prawie stu lat, a aktorstwo filmowe zdążyło przejść już niejedną rewolucję, to widzowie o nich nie zapomnieli. Filmoteka Narodowa w Warszawie i Repozytorium Cyfrowe od wielu lat rekonstruuje polskie, przedwojenne filmy, które często udostępniane są w Internecie, bądź wyświetlane na specjalnych pokazach kinowych. Warszawski Iluzjon w cyklu Retro kino przypomina najsłynniejsze polskie komedie z okresu dwudziestolecia międzywojennego, gromadząc rzeszę widzów, także tych młodszych.

Choć Kazimierz Prószyński – wynalazca pleografu, czyli aparatu służącego jednocześnie do projekcji filmów, jak i rejestracji, wpisał się w europejskie dziedzictwo kinematograficzne, polski przemysł filmowy pozostawał nieco w tyle za innymi krajami. Fascynacja ruchomym obrazem wyświetlanym na ekranie początkowo skutkowała dość naiwnym podejściem do tej formy rozrywki. Narodzinom kina niemego towarzyszyły dość proste tematy, jak i okoliczności produkcyjne. Warunki realizacji i upowszechnienia dyktowali tzw. kiniarze, którzy nie posiadali zbyt dużego doświadczenia oraz wiedzy.

Pierwsze polskie filmy, zwłaszcza w latach dwudziestych w dużej mierze były adaptacjami literackimi. Wśród producentów dominowała chłodna kalkulacja – najlepiej sprzedawały się i oglądały te produkcje, które sięgały do literatury bądź poruszały tematykę patriotyczną. Wśród Polaków budowało to jedność, zwłaszcza, że Polska po blisko 125 latach napawała się radością z niepodległości. Tematy narodowe i martyrologia były wręcz wyczekane i skazane na sukces. Takie tytuły jak Skarb, czy Zakazane piosenki w powojennej rzeczywistości cieszyły się ogromnym powodzeniem.

Szacuje się, że filmów w latach dwudziestych powstało około 120, jednak nieznaczna część przetrwała wojnę i zachowała się do dzisiaj. Dlatego tak cennym jest każdy materiał filmowy. Stąd konserwacja i rekonstrukcja cyfrowa stają się nieocenioną pomocą w przywracaniu dzieł polskiej kinematografii, nadając obrazom nowej, udoskonalanej jakości.

Model polskiego kina – zwłaszcza w okresie dwudziestolecia – odwoływał się przede wszystkim do wzorów obyczajowych mieszczańskiej i ziemiańskiej kultury. Film utrwalał te wzory zarówno w wersji dramatycznej, jak i rozrywkowo–komediowej. Poza kinem niemym, niepodległościowym i ekranizacją książek, polskie kino przedwojenne słynęło z fantastycznych komedii, które potrafią bawić także współcześnie.

Za pierwszy komedię uchodzi film niemy Antoś po raz pierwszy w Warszawie z 1908 roku. Produkcja nie odniosła jednak znaczącego sukcesu, jak zresztą większość dzieł z tego gatunku w okresie kina niemego. Prawdziwy boom na kino komediowe przyniosło wprowadzenie do filmu dźwięku, co stało się po roku 1930. Pierwszą komedią dźwiękową, która z sukcesem otworzyła drogę do kolejnych obrazów komediowych była produkcja Mieczysława Krawicza Każdemu wolno kochać z 1932 roku

Od przełomu dźwiękowego polska komedia nawiązywała w dużej mierze do rewii i kabaretu, które w latach dwudziestych cieszyły się niesłabnącą popularnością i wiodły prym w rozrywce. Kluczowe elementy tych filmów poza treścią opartą na dość utartych schematach fabularnych, to przede wszystkim gagi, a także często piosenki, dopełniające fabułę. Niezwykle popularnym i rozbawiającym kinową publiczność był motyw zamiany ról, czy przebieranek. Choć dzisiaj takie zabiegi można by interpretować genderowo czy feministycznie, ujmuje fakt, że wtedy rzeczywistość była zdecydowanie mniej skomplikowana, a mężczyzna przebrany za kobietę nie budził tak skrajnych emocji, a stanowił jedynie figurę komediową. Celem takiej farsy zazwyczaj było osiągnięcie konkretnych celów przez daną postać. Świetnie obrazuje to komedia Piętro wyżej, w której Eugeniusz Bodo jako Mae West wykonał słynny przebój Sex appeal to nasza broń kobieca. Zaś w komedii Czy Lucyna to dziewczyna Jadwiga Smosarska przebrana była za chłopca, aby zatrudnić się w fabryce i zdobyć względy mężczyzny, w którym była zakochana.

Poza Smosarską i Bodo niezwykle cenionym i ważnym aktorem, przynoszącym sukces niejednej polskiej komedii był Adolf Dymsza. Nałożony został na niego wizerunek warszawskiego cwaniaka, postaci kojarzonej raczej z tą mniej przyjemną odsłoną miasta, który wielokrotnie kreował rolę kelnerów, fryzjerów, rzemieślników z uroczą dozą kumoterstwa. Tak czy inaczej, postaci te – mimo nie zawsze pochlebnego wizerunku -wzbudzają wśród widzów wiele sympatii.

Popularność polskich komedii największy rozkwit odniosła w okresie międzywojennym, zwłaszcza w pierwszej połowie lat trzydziestych, gdy ludzie zmęczeni europejskim kryzysem ekonomicznym byli mocno stęsknieni przystępnej i inteligentnej rozrywki. Mimo farsowości wielu komedii, powtarzalnych schematów stały się one jednak niezwykle uniwersalne i ponadczasowe mimo upływu tylu lat. Poza sporą dawką rozrywki i śmiechu, a także sentymentem, polskie kino przedwojenne stanowi nieocenione źródło informacji o minionych czasach, a nade wszystko o modzie, zachowaniach ludzi, pewnej obyczajowości i gustach, które prawie sto lat temu kreowały i wyznaczały rytm kultury popularnej.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany