Gwiazdy polskiego rocka: Kora

Tysiące twarzy, setki miraży, to człowiek tworzy metamorfozy – śpiewa w jednej ze swoich piosenek. I komu jak komu, ale jej wierzy się w te słowa bez cienia zawahania, bo sama jest dowodem na to, że człowiek każdego dnia może wyglądać inaczej. Jest jak wielobarwny ptak. Śpiewa zmysłowo i elektryzująco. Olga Jackowska vel Kora. 

Natalia Rieske: Od pierwszej chwili, kiedy zaczęłam słuchać zespołu Maanam, Kora – jego wokalistka – kojarzyła mi się z wolnością artystyczną. Nigdy wcześniej, słuchając innych  zespołów, grających podobny gatunek, nie czułam podobnej niezależności. Już kiedy byłam małą dziewczynką, na pamięć znałam teksty utworów.

Kocham cię kochanie moje, kocham cię a kochanie moje, to polana w leśnym gąszczu schowana… 

Moje zafascynowanie zespołem rozpoczęło zaraz po przesłuchaniu jednej z ich pierwszych płyt – Nocnego patrolu z 1983 roku. Płyta wyróżniała się znacznie bardziej niż dwie wcześniejsze – Maanam i O!. Olga Jackowska po raz pierwszy ukazała się jako wokalistka o niesamowicie ciepłej barwie głosu, zupełnie inaczej niż chociażby w utworach Boskie Buenos, czy Żądza pieniądza, które są przede wszystkim pokazem charyzmatycznego i ekspresywnego wokalu.

Kora to artystka, która wzbogaciła rynek muzyczny o dziesiątki płyt – nie tylko tych nagranych z Maanam, ale także tych solowych. Czy w tak płodnym dorobku jesteś w stanie wybrać choć jedną płytę, która wywarła na Tobie największe wrażenie lub z którą masz jakieś szczególne wspomnienia?

Karolina Kozłowska: Są to dwie pierwsze płyty zespołu. Darzę je dużym sentymentem. Pozwoliły one odbiorcom poznać niepowtarzalny styl grupy, a samemu Maanamowi wytyczyć ścieżkę wspaniałej kariery. Warto wspomnieć, że w tych przełomowych dokonaniach towarzyszył wtedy Korze i Markowi Jackowskiemu dobrze znany muzyk, John Porter. Przesłuchując czwarty studyjny krążek formacji Mental Cut, mam wrażenie, że jest on dużo bardziej eklektyczny od swoich poprzedników. Wyróżniają się na nim dwa cudne utwory Lucciola oraz Lipstick On The Glass. Masz jakieś ulubione kawałki Maanamu, oderwane od tła poszczególnych albumów, z których pochodzą?

NR: Maanam jest dla mnie szczególnie ważną grupą, to chyba jedyny zespół, którego dyskografię tak dobrze znam. Ale gdybym miała wybrać moje ulubione piosenki, to z pewnością jedną z nich byłby Krakowski spleen. Ostatnio – będąc na 42. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni – poszłam na film Bodo Koxa Człowiek z magicznym pudełkiem. Ku mojemu niesamowitemu zaskoczeniu i zadowoleniu, wspomniana przeze mnie piosenka była puszczona zarówno podczas filmu, jak i podczas napisów. Nawet nie wiesz, jaka byłam szczęśliwa! Od razu film zyskał w moich oczach.

Niedawno wracałam do mojego rodzinnego miasta, siedziałam w przedziale z dwiema starszymi paniami. W słuchawkach leciała wyżej wspomniana piosenka, oczywiście nie zdawałam sobie sprawy, że tak głośno jej słucham. Nagle pociąg stanął, więc nie było innej możliwości, obie panie słyszały, co leci w moich słuchawkach. Trochę się zawstydziłam, więc przyciszyłam muzykę, tak że słyszałam, co do siebie mówią. Jedna z nich powiedziała: Maanam to była moja młodość, moja miłość, wszystkie wyprawy, spanie pod gołym niebem. Teraz już nie ma tak charyzmatycznych wokalistek jak Kora, a wielka szkoda, brakuje mi tego. Pomyślałam wtedy, że to wspaniałe, że Maanam jest tak uniwersalnym zespołem, że to była młodość tamtej pani, moja i zapewne wielu innych młodych ludzi.

Poza Krakowskim spleenem lubię także Mandragorę z płyty Hotel Nirwana. Mam do niej ogromny sentyment. Poza maanamowymi piosenkami, mam także swoich ulubieńców z solowych płyt Kory oraz z płyty Bela Pupa, nagranej z Pudelsami. Pudelsi pod koniec lat 80. XX wieku postanowili złożyć hołd krakowskiemu twórcy – Piotrowi Markowi i wykorzystać niektóre z jego tekstów, by stworzyć utwór muzyczny. Do współpracy zaprosili właśnie Olgę Jackowską. Ku mojemu  zdziwieniu Maciej Maleńczuk śpiewa tylko na dwóch utworach, pozostałe wykonuje Kora. To dla mnie album dość specyficzny, oryginalny, inny niż wszystkie.

Bella Puppa dolczewita kokakola e nutella,

Bella Puppa dolczewita kokakola mortadela,

My pałuczili samonastajaszczije bikbity,

Regenerierijujuszcziju emalsiju my pałuczili.

Cała płyta utrzymana jest w konwencji właśnie takich tekstów, co za pierwszym razem było dla mnie dość odpychające. Do tego dochodzi jeszcze różnorodna muzyka, nietypowa mieszanka stylu – od nostalgii po rock gotycki. Mimo pierwszego zrażenia, w dniu dzisiejszym piosenki z tej płyty są jednymi z moich ulubionych. 

KK: Mnie również jest bardzo ciężko wybrać ten jeden ulubiony utwór. Piosenki Maanamu mają to do siebie, że są szalenie klimatyczne i zmysłowe – przy każdym przesłuchaniu wywołują całą paletę emocji, więc w ogóle trudno przejść obok nich obojętnie. Czuć w nich aurę melancholii i dekadentyzmu, szczególnie we wspomnianym przez Ciebie Krakowskim spleenie, którego ja także uwielbiam – ten monumentalny refren i głos Kory wydobywający się jakby z innego wymiaru zawsze w jakiś sposób dodawały mi siły. Bardzo lubię także te żywsze utwory z repertuaru zespołu, bo mam wrażenie, że jest ich ciut mniej. Tę klasyfikację absolutnie wygrywa u mnie numer Cykady na cykladach, bez którego nie może obyć się żadna impreza.

Mimo wszystko, moim faworytem zawsze był kawałek Ta Noc Do Innych Jest Niepodobna. Muzyka towarzyszy mi praktycznie cały czas, dwadzieścia cztery godziny na dobę, dlatego często słucham radia, gdy kładę się spać. Nieraz zdarzyło się, że właśnie wtedy leciał ten utwór. Cudownie oddaje on magię nocy jako pory, kiedy odczuwa się mocniej wszystkie emocje i uwalniają się ukryte pokłady czułości. Tekst pięknie opisuje to, jak zmienia się nasze postrzeganie świata pod wpływem miłości.

Jestem ciekawa, jak odbierasz Korę jako człowieka, bo trzeba przyznać, że jest bardzo wyrazistą postacią, która nie stroni od mediów i konsekwentnie buduje swój wizerunek?

NR: Korę zawsze odbierałam jako mój muzyczny autorytet, imponowała mi inteligencją, swoim wokalem, umiłowaniem wolności i przede wszystkim tym, że otwarcie mówi o tym, co myśli i nie wstydzi się swoich poglądów. Uwielbiam piosenkę Się Ściemnia w duecie Jackowska-Nosowska. Spokój i skupienie Kasi i wulkan energii Kory, to coś dla mnie niezwykłego, za każdym razem kiedy powracam do zapisu z tego koncertu nie mogę powstrzymać wzruszenia. 

KK: Dla mnie Kora zawsze była jak kolorowy ptak, kobieta prawdziwie wyzwolona, podążająca swoją drogą – zarówno artystyczną, jak i prywatną, życiową. Wraz z grupą Maanam stała się prekursorką i głównym architektem muzyki rockowej i nowofalowej w naszym kraju. Mam wrażenie, że miała odwagę eksplorować rejony, w które nikt wcześniej nie zapuszczał się w smutnej, PRL-owskiej rzeczywistości. Twórczyni bezkompromisowa i zawsze bezceremonialnie wygłaszająca swoje często kontrowersyjne poglądy. Mistrzyni.

Karolina Kozłowska

Muzyka daje jej wolność, a ulubione kawałki są jak najlepsi przyjaciele. Będąc na koncercie czuje, że znajduje się we właściwym miejscu i czasie.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany