„Mężczyźni objaśniają mi świat”, czyli nie zgadzajmy się na przemoc

Czy Wy też braliście udział w akcji rozpowszechnionej na popularnym portalu społecznościowym?

#jateż

#metoo

Jakiś czas temu na na Facebooku rozpoczęła się akcja, która swoim zasięgiem objęła większość znanych mi kobiet. Posty zawierające # z hasłem jateż/metoo publikowały kobiety, publikowali mężczyźni, postaci mniej znane i osoby publiczne, te, które doświadczyły przemocy fizycznej i te, które doznały jej tylko w formie psychicznej. Niektórzy opisywali swoje doświadczenia, inni nie zdradzali szczegółów tego, co im się wydarzyło. Idea akcji opierała się na zwróceniu uwagi na przemoc, jaka dotyka kobiety. Mimo tego, że mówi się o niej coraz częściej, to dopiero zalew podobnych postów na Facebooku sprawił, że skala problemu stała się widoczna, a przez to bardziej konkretna.
Ten tekst nie będzie jednak dotyczył opisanej powyżej akcji, ale książki, która zwraca uwagę dokładnie na to, co w swoich hasztagach zawarły uczestniczki publikujące hasło #jateż.

Mężczyźni objaśniają mi świat Rebecci Solnit (w przekładzie Anny Dzierzgowskiej) jest publikacją wydawnictwa Karakter. Książka jest zbiorem esejów, powstałych na przestrzeni sześciu lat – od 2008 do 2014 roku – traktujących o szeroko rozumianym feminizmie.

Pierwszy – tytułowy – esej odnosi się do historii, która dotyczyła bezpośrednio Rebecci. Podczas jednego z towarzyskich spotkań w luksusowym domu świetnie zarabiającego i pewnego siebie mężczyzny, pisarka została pouczona, że powinna przeczytać ważną książkę, traktującą o temacie, którym się zajmuje. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że publikacja, która została postawiona Solnit za pewien wzór okazała się jej własną. Cała sytuacja stała się dla autorki pretekstem do przyjrzenia się hierarchiczności relacji męsko-damskich.

Solnit stawia wiele istotnych pytań, które pomagają odnaleźć się we współcześnie rozumianym feminizmie, np. dlaczego nikt nie zastanawia się nad przyczynami tak licznych gwałtów kobiet? Same statystyki niewiele mówią o sednie problemu. Autorka przytacza liczne, brutalne historie dotyczące zbiorowych i indywidualnych napaści na tle seksualnym. Zwraca uwagę na fakt, że równość i wolność zaczyna się od zmian w języku, w sposobie zwracania się do drugiego człowieka.

Feminizm dąży do tego, by zmienić coś, co jest bardzo stare, powszechne i głęboko zakorzenione w wielu, jeśli nie w większości, kulturach świata, w niezliczonych instytucjach i w większości domów na Ziemi – a także w naszych umysłach, od których wszystko się zaczyna i na których wszystko się kończy.

Solnit pisze także, że osiągnięcia kobiet na przestrzeni ostatnich pięćdziesięciu lat, dotyczące ich wolności w sferze seksualnej, ekonomicznej czy w życiu publicznym są niezwykłe. Przekroczyłyśmy wiele granic i to w tak krótkim czasie. Autorka podkreśla, że wyzwolenie jest zaraźliwe.

Źródło: New Republic

Książka Solnit nie głosi teorii mizoandrycznych, wręcz przeciwnie – zwraca uwagę, że bardzo często mężczyźni sami stają się ofiarami przemocy: ze strony innych mężczyzn, czasami kobiet, a także kultury. Ta ostatnia bowiem nakłada na nich określone funkcje i role społeczne, z którymi nie każdy musi chcieć się utożsamić. Niby oczywiste, ale jednak w przypadku tekstów feministycznych ciągle istnieje potrzeba podkreślania faktu, że feminizm nie walczy z mężczyznami, ale z nierównościami. Solnit powraca do historii ruchów feministycznych i podkreśla, że:

[…] sam pomysł, że instytucja małżeństwa może objąć dwie osoby tej samej płci, możliwy jest jedynie dlatego, że feministki wyrwały małżeństwo z hierarchicznego systemu, którego część stanowiło, i wymyśliły je na nowo jako związek między równymi. Ci, których przeraża równość małżeńska, są, na co wskazuje wiele znaków, tak samo przerażeni wizją równości w parach heteroseksualnych jak równością par tej samej płci.

Moimi ulubionymi esejami z tego zbioru są: Mrok Virginii, Przyjąć to, czego nie można wyjaśnić oraz #YesAllWomen. Feministki piszą historię na nowo. Tytuł pierwszego nawiązuje do fragmentu z dziennika Virginii Woolf – Chwile wolności. Dziennik 1915-1941. Solnit przywołuje tutaj temat narastających w człowieku lęków, a także prób określenia własnej tożsamości. W eseju pojawia się także Susan Sontag, jako wnikliwa komentatorka tekstów Woolf i jedna z najważniejszych filozofek XX wieku. Solnit krytycznie analizuje teksty obu pisarek, dołączając w ten sposób do grona gorliwych krytyczek kultury swoich czasów. Pokazuje w jaki sposób dokonało się wyzwolenie każdej z przywołanych pisarek i jak wyzwolić należałoby się dzisiaj.

Drugi, wspomniany przeze mnie esej, nawiązuje do kalifornijskiej masakry w Isla Vista, spowodowanej nienawiścią do kobiet. Porusza wątek nazywania zbrodni i przemocy na tle seksualnym: molestowania seksualnego (które w sądownictwie zaczęło obowiązywać dopiero w latach 80.) albo przemocy domowej, która zastąpiła bicie żon. Solnit zwraca także uwagę na zjawisko kultury gwałtu, czyli to, że dzisiaj gwałt jest zjawiskiem powszechnym, a żeby mu zapobiegać, kobiety muszą narzucać na siebie ograniczenia (np. nie wychodzić z domu po zmroku albo ubierać się w sposób, który nie będzie prowokował potencjalnego gwałciciela).

R. Solnit, zdjęcie: David Butow dla The Times

W świetle ostatnich wydarzeń, które działy się w Polsce, publikacja Karakteru zabiera mocny głos w dyskusji o prawach kobiet. Wobec niedawnej akcji w mediach społecznościowych pokazuje, że feminizm jest dzisiaj potrzebny tak samo, jak w latach 90., do których często powraca autorka. A może właśnie dzisiaj ruchy pro-feministyczne są potrzebne bardziej niż kiedykolwiek wcześniej? Skoro zrobiłyśmy już tyle, to możemy mieć nadzieję na więcej i więcej. Aż do wymarzonej równości.

Rebecca Solnit, Mężczyźni objaśniają mi świat, przeł. Anna Dzierzgowska, Kraków 2017.

Za egzemplarz do recenzji dziękujemy Wydawnictwu Karakter.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany