33. Warszawski Festiwal Filmowy – najciekawsze tytuły

Wczoraj zakończył się 33. Warszawski Festiwal Filmowy. Prawie dwieście tytułów z całego świata, spotkania z twórcami oraz polskie premiery. Filmy dokumentalne, art-housowe, eksperymentalne i społeczne. Festiwal łączy najodleglejsze gatunkowo brzegi kina, a Warszawa – po raz kolejny – udowodniła, że jest filmową stolicą kultury.

Rytm ubiegłego tygodnia wyznaczony był przez godziny festiwalowych seansów rozłożonych między Multikinem a Kinoteką, a ilość pokazów mogła przytłoczyć niejednego kinomana. Który film skradł serce warszawskiej publiczności? Na jakie premiery będziemy czekać z zapartym tchem? Przed Państwem subiektywne zestawienie najciekawszych tytułów 33. Warszawskiego Festiwalu Filmowego.

Kierunki, reż. Stephan Komandarey

Punktem wyjścia dla tej historii będzie krwawe morderstwo na ulicach współczesnej Bułgarii. Kilka historii taksówkarzy, których drogi, a raczej – kierunki – przetną się podczas jednej, nocnej zmiany na ulicach Sofii. Komandarey prześwietla nastroje południowej Europy, nie boi się ironii i radykalnych diagnoz na rozczarowanym kryzysem finansowym i migracyjnym, społeczeństwie. Grupa taksówkarzy kumuluje wszelkie odcienie ludzkich postaw; odruchy i stanowiska, zarówno moralne jak i te polityczne. Taksówka okaże się miejscem rozliczenia krzywd z przeszłości, ale też i okazją na wyładowanie frustracji, nie tylko bułgarskiego narodu.

Najpiękniejsze fajerwerki ever, reż.Aleksandra Terpińska

Jednodniowa historia trójki przyjaciół, którzy stoją w obliczu warszawskiego konfliktu zbrojnego. Każde z bohaterów reprezentuje inną postawę wobec sytuacji politycznej. Ogromny realizm, sprawny warsztat, dokumentalne zdjęcia z polskich ulic (sic!) oraz fenomenalne wyczucie czasu – Aleksandra Terpińska stworzyła film na wskroś aktualny; wizję świata, która już nadeszła (Ukraina) i niedługo może nadejść i u nas. Krótki metraż ku przestrodze, który wywołuje dreszcze na plecach. To przerażająca historia, o której  nie da się zapomnieć.

Mężczyźni Amel, reż. Mehdi Ben Attia

Choć tytuł mógłby wskazywać, że będzie to film o mężczyznach, paradoksalnie, jest to  współczesnym, feministyczny manifest rozgrywający się w Tunezji. Amel to młoda artystka-buntowniczka, która nie dba o kulturowo-religijne konwenanse. Po śmierci ukochanego realizuje prowokacyjny projekt fotograficzny. Obraz Attia to portret młodych Tunezyjczyków; zbuntowanych, odważnych dziewczyn, które codziennie walczą z konserwatywnym, muzułmańskim światem, kierowanym przez mężczyzn, którzy od zawsze byli bardziej uprzywilejowani. Odważna obserwacja, wciąż zmieniającego się, współczesnego świata.

Syreny, reż. Ali Weinstein

Kiedyś przeczytałam, że smutek z duszy potrafi zmyć słona woda; pot, łzy oraz morze. Musi być w tym wiele prawdy, bo bohaterowie wzruszającego dokumentu Ali Weinstein to ludzie poturbowani przez los, których życie odmieniła właśnie morska woda. A konkretniej – kostium syreny. Grupa wsparcia, przebierająca się za te baśniowe stwory składa się z ludzi w różnym wieku i pochodzeniu. Dokument przedstawia historie osób, które długo docierały do osiągnięcia szczęścia. Syreny to film o tym, jak terapeutyczny wpływ na psychikę ma woda i rybi ogon. Brzmi kuriozalnie, ale uwierzcie – warto czasem wierzyć w bajki.

Zosia Wierzcholska

Kino ją wzrusza, a pisanie o nim – porządkuje emocje. Myśli, że znajomość całej listy dialogowej z Titanica czyni ją prawdziwym filmoznawcą. W życiu, jak i w filmie, szuka prawdy, dlatego tak bardzo fascynuje ją kino dokumentalne. Kiedy nie nuci piosenek z musicali, marzy o życiu w zatłoczonym Tokio.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany