Hipnoza muzyczna – piosenki Zygmunta Koniecznego w Teatrze Ludowym

Zygmunt Konieczny skończył w tym roku 80 lat. Choć jego twórczość kojarzy się z Piwnicą Pod Baranami i Ewą Demarczyk, to kompozytor stworzył muzykę do bardzo wielu spektakli teatralnych, filmów fabularnych, filmów krótkometrażowych i animacji. Jest laureatem wielu prestiżowych nagród, a przede wszystkim – genialnym muzykiem. Teatr Ludowy postanowił uhonorować i docenić mistrza poświęcając mu najnowszy muzyczny spektakl Zahipnotyzuj mnie. Piosenki Zygmunta Koniecznego.

Justyna Arabska: Wyjątkowość tego przedstawienia polega na odcięciu się od powszechnych skojarzeń z jego muzyką i połączeniu jej z obrazami malarzy, takich jak: Aleksander Gierymski, Edward Hopper, Henri de Toulouse-Lautrec czy Edgar Degas. Do obrazów tych twórców dopasowano opowieści z piosenek, do których muzykę napisał Konieczny. Taki zabieg sprawia, że przestajemy myśleć o autorach wykonań, które już znamy i na nowo odkrywamy historie ukryte w dobrze już kojarzonych melodiach i tekstach.

Ola Mysłek: To właśnie zerwanie z najbardziej powszechnymi skojarzeniami, które przychodzą nam do głowy podczas słuchania utworów skomponowanych przez Koniecznego, uważam za jeden z największych atutów spektaklu. Ponieważ znam i uwielbiam większość prezentowanych na scenie Teatru Ludowego utworów, musiałam w pewnym momencie odrzucić moje prywatne wyobrażenia związane z daną melodią i przyjąć to, co zaoferowali nam aktorzy. A zaoferowali naprawdę wiele! Płynnie zmieniająca się scenografia, wciągająca widza w coraz to nowe, opowiadane śpiewem historie, różnorodność, która jak w kalejdoskopie zmienia emocje: od wybuchów śmiechu przy Duecie miłosnym pchły i słonia (z repertuaru Piwnicy pod Baranami) do łez wzruszenia przy Grande Valse Brillante, znanego przede wszystkim w wykonaniu Ewy Demarczyk. A Ty co uważasz za największą zaletę spektaklu?

Justyna Arabska: Największe zalety spektaklu są dwie: Weronika Kowalska i Paulina Kondrak – jeszcze studentki krakowskiej AST (dawnej PWST). Kondrak w piosence Zahipnotyzuj mnie zdaje się wychodzić poza ramy spektaklu muzycznego i tworzy pełnowymiarową postać, której historię chętnie bym poznała. Kowalska natomiast wprowadza niezwykłą energię, a jej charyzma sprawia, że nie chcemy, żeby schodziła ze sceny. Miałam okazję zaobserwować jej grę w dyplomowym spektaklu Do DNA i wieszczę, że będzie to wielka aktorka. Jej wykonanie Karuzeli z Madonnami na długo zostanie mi w pamięci. Czy jest coś, co nie przekonało Cię w tym spektaklu?

Ola Mysłek: Muszę przyznać całkiem szczerze, że nie, nie ma niczego takiego. Spektakl oglądałam zachwycona od początku do końca, czego głównym powodem były nie tylko ponadczasowe melodie Zygmunta Koniecznego, lecz także obsada aktorska. Paulina Kondrak i Weronika Kowalska to niezaprzeczalnie gwiazdy, które podczas spektaklu świecą najjaśniej. Ze wszystkich wykonywanych na scenie piosenek, to właśnie To taka głupia to ja już nie jestem w wykonaniu Kondrak urzekła mnie najbardziej. Zresztą, co tu dużo mówić – spektakl zarówno pod względem muzycznym, jak i wizualnym, zdecydowanie wart jest obejrzenia, a to dzięki prawdziwej huśtawce emocji, którą zapewniają nam aktorzy od pierwszej sceny aż do ostatnich oklasków.

Justyna Arabska: Mnie w spektaklu zabrakło mi jakiejś myśli przewodniej. Pomyślałam sobie, że można przecież opowiedzieć spójną historię stworzoną z tych piosenek. Pojedynczych songów słuchało się przyjemnie, ale przyznam szczerze, że brakowało mi czegoś więcej, jakiegoś – choć drobnego! – wysiłku intelektualnego. Ogromnym plusem tego widowiska jest muzyka grana na żywo. Za fortepianem, legendarny już, Konrad Mastyło, który tak naprawdę stał się kolejną postacią spektaklu. Prawda?

Ola Mysłek: Masz rację – takiego widowiska słucha się jeszcze przyjemniej, wiedząc – i widząc, bo muzycy stali się przecież częścią przedstawienia – że melodie płyną prosto z otaczających aktorów gitary, fortepianu czy skrzypiec. W niektórych momentach spektaklu zdarzyło mi się na dłuższą chwilę spuścić wzrok z aktorów i skupić się tylko na wpatrywaniu i wsłuchiwaniu się w muzyków. Ale nie ma czemu się dziwić – spektakl ma być w końcu swego rodzaju hołdem oddanym właśnie muzyce. A w połączeniu z fantastyczną grą aktorską całej obsady dostajemy widowisko, na które z całą pewnością warto się wybrać.

 

Zdjęcie wyróżniające pochodzi z galerii Teatru Ludowego, fot. Michał Ramus.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany