O dorastaniu, przyjaźni oraz kobiecości – „Swing Time” Zadie Smith

Zadie Smith to obecnie jedno z najpopularniejszych i najpoczytniejszych nazwisk literatury brytyjskiej. Jako autorka bestsellerowych Białych zębów oraz nominowanego do Nagrody Bookera O Pięknie, zdążyła wyrobić sobie status pisarki czytanej i nagradzanej na całym świecie. Każda premiera jej książki jest niebywałym wydarzeniem w środowisku literackim i wiąże się z oczekiwaniem oraz podekscytowaniem milionów czytelników. Nie inaczej było w przypadku Swing Time – jej najnowszej powieści. Na Wyspach Brytyjskich, gdzie książka ukazała się pod koniec zeszłego roku, powieść spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem oraz zebrała mnóstwo pozytywnych recenzji. Niektórzy zdążyli już nawet okrzyknąć ją najlepszą powieścią w dorobku Smith… Czy słusznie?

Lata 80., jedna z biedniejszych dzielnic Londynu. Dwie dziewczynki, Tracey i nasza narratorka, znają i przyjaźnią się od szkolnych lat. Razem dorastają, dzielą pasje oraz doznają pierwszych rozczarowań i porażek. Są dla siebie nawzajem nie tylko koleżankami, ale przede wszystkim tak potrzebnym wsparciem, którego często brakuje im w rodzinnych domach. Łączy je marzenie o zostaniu profesjonalnymi tancerkami, choć tylko jedna z nich, Tracey, ma prawdziwy talent. Wraz z wiekiem ich drogi coraz bardziej się rozmijają, a wielka przyjaźń nagle się kończy. Kiedy więc jedna spełnia swoje marzenia i występuje na scenach West Endu, a druga zostaje asystentką słynnej gwiazdy, praktycznie nie utrzymują już kontaktu. Jednak, choć nigdy nie będą już tak blisko, jak kiedyś, to nigdy o sobie nie zapomną.

Źródło: Znak.com.pl

Zadie Smth zbudowała swoją powieść na zasadzie pamiętnika; ulepiła ją z poszczególnych wspomnień i retrospekcji głównej bohaterki, wplatając w nie jej marzenia oraz przemyślenia. Daje to poczucie pewnej intymności i bliskości, co pierwszoosobowa narracja jeszcze bardziej potęguje. Mamy wrażenie, jakbyśmy nie byli tylko biernymi obserwatorami zdarzeń, ale faktycznie w nich uczestniczyli, zawsze stojąc gdzieś niewidoczni, schowani za plecami naszej narratorki… Zadie Smith, co udowodniła już w poprzednich książkach, pisze w niezwykle intrygujący i fascynujący sposób. To z jednej strony twardo osadzony w rzeczywistości, a z drugiej lekko poetycki i melancholijny styl. Swing Time ma w sobie coś takiego, że pomimo z pozoru prostej historii, jaką opowiada, nieustająco przyciąga nas i hipnotyzuje. Wraz z pierwszą stroną, całkowicie zostajemy przez tę opowieść pochłonięci i już do końca nie jesteśmy w stanie uwolnić się od jej czaru.

Stepowanie, musical, śpiew – w Swing Time widocznie wybrzmiewa echo osobistych doświadczeń autorki. Przemycając elementy z czasów własnej młodości, Smith czyni swoją powieść jeszcze bardziej emocjonalną, poruszającą i przede wszystkim szczerą. Widać i czuć tu prawdziwą pasję i oddanie do muzyki, śpiewu czy tańca. Nie tę beznamiętnie opisywaną terminami z podręcznika, ale taką pochodzącą z głębi serca oraz własnej wrażliwości. Autentyczność i emocjonalność przebijają się zresztą w całej powieści – w relacjach między bohaterami, w ich charakterach, wypowiedziach i okazywanych uczuciach. Postacie Zadie Smith są wielowarstwowe, kolorowe i niejednoznaczne. Każda z nich to unikalna osobowość, którą – podobnie jak nowo spotkanych ludzi – poznajemy stopniowo, przy każdym spotkaniu odkrywając coś nowego. Wszystko to sprawia, że ciężko na koniec lektury mimowolnie się nie uśmiechnąć. Bo choć nie ma już ciągu dalszego, to wydarzenia i bohaterowie tej książki zostaną z nami na bardzo długo…

Swing Time to stanowiąca swoisty hołd dla kobiecości, pełna emocji opowieść o marzeniach, pasji i wspomnieniach. W swojej piątej książce, brytyjska autorka powraca do ulubionych motywów – dorastania, korzeni i przyjaźni – by wykreować z nich piękną, hipnotyzującą opowieść o dążeniu do wyznaczonych celów oraz życiu po swojemu, według własnych zasad. To także powieść silnie osadzona we współczesnych realiach, z wyraźnie zaznaczonym tłem społeczno-obyczajowym oraz poruszająca aktualne problemy. Przywodząca na myśl twórczość Eleny Ferrante, jest podobnie zmysłowa, przesycona emocjami oraz niebywałą szczerością. To przykład solidnej literatury, która może nie szokuje ani nie zachwyca innowacyjnością, ale która coś po sobie zostawia i sprawia, że chce się do niej wracać.

Za egzemplarz do recenzji dziękujemy Wydawnictwu Znak.

Wiktor Bury

Umysł ścisły o kompletnie nieścisłych zainteresowaniach. Z biblioteki i księgarni odciągnąć go równie trudno, co z sali kinowej lub galerii sztuki. Nie śpi, bo czyta.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany